Chcą karać za oszczędzanie

Jacek Madeja
25.12.2011 , aktualizacja: 25.12.2011 10:06
A A A Drukuj
- Dlaczego mamy płacić za sąsiadów, którzy grzeją bez umiaru? - komentują pomysł obciążenia dodatkowymi opłatami tych, którzy przykręcają zawory kaloryferów, lokatorzy katowickiego osiedla Paderewskiego.
Pomysł, który zbulwersował część mieszkańców osiedla, pojawił się w ostatnim biuletynie informacyjnym, który wydaje spółdzielnia mieszkaniowa. Chodzi o obciążenie "nadmiernie oszczędzających" dodatkowymi opłatami. Bo sami kaloryfery przykręcają i żyją na koszt sąsiadów, którzy ogrzewają ich ze wszystkich stron.

Pan Patryk, który mieszka na ostatnim piętrze jednego z bloków przy ul. Paderewskiego, w tym sezonie miał ponad 200 zł nadpłaty za ogrzewanie. - To moja sprawa, ile grzeję, i od tego, żeby to policzyć, są podzielniki ciepła. Mieszkam w rogowym mieszkaniu, a sąsiadka z dołu często wyjeżdża na kilka tygodni, więc nie ma mowy, że korzystam z cudzego ciepła. Nie siedzimy w kurtkach ani kożuchach, po prostu utrzymujemy stałą temperaturę 20 st., a kiedy wychodzimy, przykręcamy kaloryfery. To jakaś paranoja, żebyśmy musieli płacić za tych, którzy nie umieją oszczędzać - denerwuje się lokator.

Jego sąsiadka z bloku obok, pani Bożena, dodaje, że propozycję odebrała jako pomysł na ukaranie tych, którzy oszczędzają. - Aż mnie zmroziło, kiedy o tym usłyszałam. Przykręcamy grzejniki na noc i w czasie wietrzenia. Zgodnie z radami spółdzielni. Teraz okazuje się, że to źle - mówi.

Lidia Grodowska, wiceprezes spółdzielni im. Paderewskiego, przekonuje, że pomysł przedstawił jeden z mieszkańców, który czuje się okradany przez "nadmiernie oszczędzających". - Część ludzi ma poczucie, że sąsiedzi próbują oszczędzać ich kosztem. To trudna sprawa i nie da się tego dokładnie zmierzyć. Ktoś, kto ma za ścianą dwuipółcalowy pion grzewczy, na pewno nie musi grzać bardzo mocno. Zdarzają się tacy mieszkańcy, którzy przykręcają wszystkie grzejniki i otwierają drzwi na korytarz, bo tam jest grzejnik - opowiada Grodowska.

Jerzy Pieczyński ze spółdzielni Piast, która zarządza katowickim osiedlem Tysiąclecia, zaznacza, że problem jest na tyle skomplikowany, że zajęli się nim nawet naukowcy z Politechniki Warszawskiej. Próbowali opracować najlepszy sposób rozliczenia tzw. przepływów międzylokalowych, czyli przenikania ciepła między mieszkaniami.

- Wprowadziliśmy widełki. Minimalna opłata to 30 proc. średniego zużycia, a maksymalna to 250 proc. Lokatorzy, którzy na podstawie wskazań podzielników mają mniejsze zużycie, muszą dobić do 30 proc. opłaty, a ci powyżej 250 proc. mają obniżoną stawkę do tej sumy - wylicza Pieczyński.

Grodowska podkreśla, że to jedynie pomysł wart rozważenia. - Taką decyzję musi podjąć większość mieszkańców - przekonuje.

- To absurd. Najpierw spółdzielnia zachęcała nas do oszczędzania, a teraz mamy być za to karani? - pyta pani Bożena.

Podziel się

  • 45 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    30 głosów

  • Chcą karać za oszczędzanie mczes57 25.12.11, 18:31

    Co komu do tego jak ja oszczędzam.Może lubię spać w kożuchu, to moja sprawa.Chodzi o zyski za dostarczane ciepło.Podobnie jest z wodą , oszczędzasz ,podniosą ceny.Dziwne to polskie »

  • Nie tylko grzejnik grzeje! michaelus 26.12.11, 12:13

    Jeśli ktoś ma w domu dużo sprzętu elektrycznego to też mimowolnie grzeje pokój. Żarówki (stare) to też kolejne setki watów, nie mówiąc o ludziach. Sami emitujemy ze 100 W na głowę. Jeśli »

  • To samo jerst z wodą... shroeder1970 26.12.11, 12:56

    Kilka znanych mi spółdzielni obciąża lokatorów mających licznik wody stratami wynikającymi z np. wycieków, zepsutego licznika na wejściu do budynku, wodu zuzytej przez budowlańców do »