Sędzia musiał przerwać rozprawę, bo oskarżony miał biegunkę
21.12.2011
, aktualizacja: 21.12.2011 16:45
Przed Sądem Okręgowym w Katowicach rozpoczął się w środę proces 16 dyrektorów oskarżonych o branie łapówek. Rozprawa nie trwała jednak długo. Sędzia przerwał ją, bo jeden z oskarżonych zgłosił, że ma biegunkę i może być zarażony świńską grypą.
ZOBACZ TAKŻE
- 16 dyrektorów szpitali oskarżonych o łapówki (16-11-11, 23:35)
Zdaniem prokuratury, oskarżeni w zamian za łapówki ustawiali przetargi na zakup aparatury medycznej pod firmę Philips. Z tego powodu na ławie oskarżonych zasiadło także trzech pracowników spółki Philps Polska oraz czterech właścicieli niewielkich firm, którzy mieli pośredniczyć w nielegalnych transakcjach między Philipsem a dyrektorami.
W procesie chodzi o korupcję na niespotykaną dotąd skalę, bo według prokuratury dyrektorzy mieli wziąć łącznie około 3 mln zł łapówek. Ich proces miał się rozpocząć jeszcze przed wakacjami, ale najpierw pojawiły się problemy z ustaleniem terminów rozpraw, tak by mogli być na nich oskarżeni
W środę proces udało się co prawda rozpocząć, ale szybko trzeba było go przerwać. Oskarżony Wacław Sz. zgłosił sędziemu, że kilka dni temu przeprowadził sekcję zwłok 23-letniej kobiety, która zmarła z powodu powikłań po zakażeniu wirusem świńskiej grypy. Dodał, że źle się czuje, ma biegunkę i nie wyklucza, że sam może być chory. Na pytanie sądu czy był u lekarza, dopowiedział, że nie, ponieważ nie był w stanie.
Zaczęto odczytywać liczący 223 strony akt oskarżenia, ale czytanie trzeba było przerwać już na stronie 13, bo obrońcy zaczęli dopytywać o zagrożenie zakażeniem się wirusem. W tej sytuacji sędzia Piotr Pisarek przerwał rozprawę i zarządził, by Wacław Sz. udał się do najbliższego sanepidu i wykonał badania, które potwierdzą, czy istotnie cierpi na chorobę zakaźną stanowiącą zagrożenie dla uczestników procesu. Rozprawa została przerwana do czwartku.
W procesie chodzi o korupcję na niespotykaną dotąd skalę, bo według prokuratury dyrektorzy mieli wziąć łącznie około 3 mln zł łapówek. Ich proces miał się rozpocząć jeszcze przed wakacjami, ale najpierw pojawiły się problemy z ustaleniem terminów rozpraw, tak by mogli być na nich oskarżeni
W środę proces udało się co prawda rozpocząć, ale szybko trzeba było go przerwać. Oskarżony Wacław Sz. zgłosił sędziemu, że kilka dni temu przeprowadził sekcję zwłok 23-letniej kobiety, która zmarła z powodu powikłań po zakażeniu wirusem świńskiej grypy. Dodał, że źle się czuje, ma biegunkę i nie wyklucza, że sam może być chory. Na pytanie sądu czy był u lekarza, dopowiedział, że nie, ponieważ nie był w stanie.
Zaczęto odczytywać liczący 223 strony akt oskarżenia, ale czytanie trzeba było przerwać już na stronie 13, bo obrońcy zaczęli dopytywać o zagrożenie zakażeniem się wirusem. W tej sytuacji sędzia Piotr Pisarek przerwał rozprawę i zarządził, by Wacław Sz. udał się do najbliższego sanepidu i wykonał badania, które potwierdzą, czy istotnie cierpi na chorobę zakaźną stanowiącą zagrożenie dla uczestników procesu. Rozprawa została przerwana do czwartku.
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Sędzia musiał przerwać rozprawę, bo oskarżony m...
bosman_maly
22.12.11, 10:31
Socjalizm dalej dzielnie walczy z problemami nieznanymi w innych ustrojach.»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


