Ojciec oskarżony o zabicie dwumiesięcznego syna
14.12.2011
, aktualizacja: 14.12.2011 13:07
- Biegli stwierdzili, że 29-latek z Zabrza katował dziecko tak, żeby je zabić - twierdzą śledczy.
ZOBACZ TAKŻE
- Udusiła męża, bo uśpił jej kota. Spędzi 12 lat w więzieniu (27-01-12, 21:42)
- Niemowlę nie żyje, ojciec oskarżony (23-11-11, 18:04)
- Noworodek z 1,4 promila (21-09-11, 19:19)
Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia w tej sprawie. - Podejrzanemu zmieniliśmy zarzuty z pobicia ze skutkiem śmiertelnym na zabójstwo - mówi prokurator Andrzej Galas, szef Prokuratury Rejonowej w Zabrzu.
Na tę decyzję wpływ miała opinia biegłych, którzy stwierdzili, że chłopczyk został tak skatowany, że nie miał szansy przeżyć. - Dodatkowo potwierdzili u niego wcześniejsze złamania rączki i uszkodzenia głowy - mówi prokurator.
Do tragedii doszło w czerwcu zeszłego roku w Zabrzu-Biskupicach. Matka dziecka pojechała na zajęcia na uczelni i zostawiła niemowlaka pod opieka męża. Gdy kobieta wyszła, mężczyzna zatelefonował po kolegę, z którym przez kilka godzin pił wódkę. - Kiedy matka chłopczyka wróciła do domu, zauważyła, że synek nie oddycha - mówi prokurator Galas.
Mimo akcji reanimacyjnej niemowlak zmarł. Spanikowany ojciec wyskoczył wtedy przez okno i ukrywał się przed policją. Po zatrzymaniu miał 2,5 promila w wydychanym powietrzu. Twierdził, że nie zrobił nic złego, tylko próbował uspokoić płaczącego synka.
Oskarżony o zabójstwo syna mężczyzna przebywa w areszcie. Grozi mu dożywocie.
Na tę decyzję wpływ miała opinia biegłych, którzy stwierdzili, że chłopczyk został tak skatowany, że nie miał szansy przeżyć. - Dodatkowo potwierdzili u niego wcześniejsze złamania rączki i uszkodzenia głowy - mówi prokurator.
Do tragedii doszło w czerwcu zeszłego roku w Zabrzu-Biskupicach. Matka dziecka pojechała na zajęcia na uczelni i zostawiła niemowlaka pod opieka męża. Gdy kobieta wyszła, mężczyzna zatelefonował po kolegę, z którym przez kilka godzin pił wódkę. - Kiedy matka chłopczyka wróciła do domu, zauważyła, że synek nie oddycha - mówi prokurator Galas.
Mimo akcji reanimacyjnej niemowlak zmarł. Spanikowany ojciec wyskoczył wtedy przez okno i ukrywał się przed policją. Po zatrzymaniu miał 2,5 promila w wydychanym powietrzu. Twierdził, że nie zrobił nic złego, tylko próbował uspokoić płaczącego synka.
Oskarżony o zabójstwo syna mężczyzna przebywa w areszcie. Grozi mu dożywocie.
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

