Oni wspierają przeszczepy
03.11.2011
, aktualizacja: 03.11.2011 23:36
Szpitale województwa śląskiego coraz częściej zgłaszają dawców, których narządy mogą uratować życie śmiertelnie chorym ludziom. Liderem wśród nich jest Szpital św. Barbary w Sosnowcu - wynika z listy upublicznionej przez prof. Mariana Zembalę.
ZOBACZ TAKŻE
- Lekarze będą jak kosmonauci [ZDJĘCIA] (07-12-11, 00:33)
- Złoty medal dla śląskich wynalazców (21-11-11, 17:09)
- Ukryte kolejki do specjalistów (05-11-11, 15:09)
- Liczba dawców narządów zgłoszonych przez szpitale województwa śląskiego w latach 1999-2011 (03-11-11, 23:28)
- 10 lat od pierwszego przeszczepu serca i płuc (24-10-11, 22:06)
- Alleluja! Mamy nowy szpital (02-03-11, 22:31)
Na liście szpitali, w których pobrano narządy dla ratowania chorych, są 34 placówki. Jedne z nich mają duże oddziały intensywnej terapii, inne tylko kilkułóżkowe. To o niczym jednak nie decyduje, bo małe szpitale - jak choćby ten w Pszczynie - pod względem liczby zgłoszeń często wyprzedzają wielkie ośrodki o kilka długości.
Dawcą narządu może być pacjent, u którego doszło do śmierci mózgu. Najczęściej zdarza się to na oddziałach intensywnej terapii, ale także na neurochirurgii, neurologii i oddziałach urazowych. Śmierć pnia mózgu może wystąpić z powodu obrażeń doznanych w wypadku samochodowym, a także po udarze. Wtedy organy zmarłej osoby mogą posłużyć do ratowania życia innych osób.
W tym miejscu zaczyna się rola koordynatorów przeszczepów. To oni muszą zgłosić do Poltransplantu - instytucji koordynującej program przeszczepów w Polsce - że na ich oddziale znajduje się potencjalny dawca. Muszą też zapytać rodzinę, czy ich bliski nie był przeciwny transplantacji.
Wreszcie trzeba zwołać komisję lekarską, która dwukrotnie przeprowadzi badanie potwierdzające, że u pacjenta doszło do śmierci mózgu. Na końcu koordynator przeszczepu musi zorganizować pobranie narządów. Przyjeżdżają po nie ekipy lekarzy i pielęgniarek z wielu szpitali naraz, a wszystko musi się odbyć w tym samym czasie.
Liczba koordynatorów przeszczepów w śląskich szpitalach wciąż rośnie - temu między innymi zawdzięczamy wzrost liczby pobrań narządów. Po kryzysowym roku 2009, kiedy pobrań było tylko 36, w tym roku ich liczba może być nawet dwukrotnie większa.
Wszystkich pobrań od 1999 do połowy tego roku było województwie śląskim 645, z czego aż 212 w Szpitalu św. Barbary w Sosnowcu.
Rozmowa z prof. Marianem Zembalą
Judyta Watoła: Dlaczego zdecydował się pan opublikować dane na temat liczby pobrań w poszczególnych szpitalach?
Prof. Marian Zembala, konsultant wojewódzki w dziedzinie transplantologii, dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu: Ponieważ przed dekadą „Gazeta Wyborcza” wydrukowała dane o skuteczności leczenia chorych z zawałem serca w województwie śląskim. Pokazały się ogromne różnice między poszczególnymi szpitalami. Trzy miesiące po tamtym tekście uruchomiono drugi w województwie 24-godzinny dyżur dla zawałowców. Za tym przykładem poszli inni. Efekt: dziś udaje nam się uratować znacznie więcej chorych z zawałem niż kiedyś. To samo może być z przeszczepami. Możemy mieć więcej zgłoszeń dawców i dzięki ich organom uratować więcej ciężko chorych, często umierających już ludzi. Trzeba jednak do tego zachęcać.
Nie ma w tabeli szpitali, które przez 12 lat nie zgłosiły ani jednego dawcy, choć posiadają intensywną terapię i neurochirurgię, a więc na pewno mogły to zrobić.
- Chcę docenić tych, u których doszło przynajmniej do jednego pobrania. Dzięki temu też uratowano czyjeś życie.
Nie sposób jednak nie dostrzec dysproporcji między szpitalami. Niewielki ośrodek w Pszczynie zgłasza trzy razy więcej dawców niż duży szpital kliniczny w Katowicach.
- Zespół w Pszczynie jest fantastyczny, widać, że ludzie stamtąd są życzliwi transplantacji, a tym samym chorym, którzy na nie czekają. Chcę zachęcać, by inni poszli za ich przykładem.
Co trzecie pobranie narządów w ciągu ostatnich 12 lat odbyło się w Szpitalu św. Barbary w Sosnowcu.
- Św. Barbara jest patronką górników, a dzięki temu szpitalowi mogłaby być też patronką transplantacji. Tam pracuje dr Jarosław Wilk. To w dużej części jego zasługa, także jego szefów i współpracowników. Inne duże szpitale mają podobny potencjał. Wierzę, że tak jak szpital w Sosnowcu otworzyły się na transplantacje.
Dawcą narządu może być pacjent, u którego doszło do śmierci mózgu. Najczęściej zdarza się to na oddziałach intensywnej terapii, ale także na neurochirurgii, neurologii i oddziałach urazowych. Śmierć pnia mózgu może wystąpić z powodu obrażeń doznanych w wypadku samochodowym, a także po udarze. Wtedy organy zmarłej osoby mogą posłużyć do ratowania życia innych osób.
W tym miejscu zaczyna się rola koordynatorów przeszczepów. To oni muszą zgłosić do Poltransplantu - instytucji koordynującej program przeszczepów w Polsce - że na ich oddziale znajduje się potencjalny dawca. Muszą też zapytać rodzinę, czy ich bliski nie był przeciwny transplantacji.
Wreszcie trzeba zwołać komisję lekarską, która dwukrotnie przeprowadzi badanie potwierdzające, że u pacjenta doszło do śmierci mózgu. Na końcu koordynator przeszczepu musi zorganizować pobranie narządów. Przyjeżdżają po nie ekipy lekarzy i pielęgniarek z wielu szpitali naraz, a wszystko musi się odbyć w tym samym czasie.
Liczba koordynatorów przeszczepów w śląskich szpitalach wciąż rośnie - temu między innymi zawdzięczamy wzrost liczby pobrań narządów. Po kryzysowym roku 2009, kiedy pobrań było tylko 36, w tym roku ich liczba może być nawet dwukrotnie większa.
Wszystkich pobrań od 1999 do połowy tego roku było województwie śląskim 645, z czego aż 212 w Szpitalu św. Barbary w Sosnowcu.
Rozmowa z prof. Marianem Zembalą
Judyta Watoła: Dlaczego zdecydował się pan opublikować dane na temat liczby pobrań w poszczególnych szpitalach?
Prof. Marian Zembala, konsultant wojewódzki w dziedzinie transplantologii, dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu: Ponieważ przed dekadą „Gazeta Wyborcza” wydrukowała dane o skuteczności leczenia chorych z zawałem serca w województwie śląskim. Pokazały się ogromne różnice między poszczególnymi szpitalami. Trzy miesiące po tamtym tekście uruchomiono drugi w województwie 24-godzinny dyżur dla zawałowców. Za tym przykładem poszli inni. Efekt: dziś udaje nam się uratować znacznie więcej chorych z zawałem niż kiedyś. To samo może być z przeszczepami. Możemy mieć więcej zgłoszeń dawców i dzięki ich organom uratować więcej ciężko chorych, często umierających już ludzi. Trzeba jednak do tego zachęcać.
Nie ma w tabeli szpitali, które przez 12 lat nie zgłosiły ani jednego dawcy, choć posiadają intensywną terapię i neurochirurgię, a więc na pewno mogły to zrobić.
- Chcę docenić tych, u których doszło przynajmniej do jednego pobrania. Dzięki temu też uratowano czyjeś życie.
Nie sposób jednak nie dostrzec dysproporcji między szpitalami. Niewielki ośrodek w Pszczynie zgłasza trzy razy więcej dawców niż duży szpital kliniczny w Katowicach.
- Zespół w Pszczynie jest fantastyczny, widać, że ludzie stamtąd są życzliwi transplantacji, a tym samym chorym, którzy na nie czekają. Chcę zachęcać, by inni poszli za ich przykładem.
Co trzecie pobranie narządów w ciągu ostatnich 12 lat odbyło się w Szpitalu św. Barbary w Sosnowcu.
- Św. Barbara jest patronką górników, a dzięki temu szpitalowi mogłaby być też patronką transplantacji. Tam pracuje dr Jarosław Wilk. To w dużej części jego zasługa, także jego szefów i współpracowników. Inne duże szpitale mają podobny potencjał. Wierzę, że tak jak szpital w Sosnowcu otworzyły się na transplantacje.
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Oni wspierają przeszczepy
jazmig
04.11.11, 16:56
Gdy ktoś doznał śmierci pnia mózgu, to nie nadaje się na dawcę narządów. Jak widać, artykuł pisał ignorant, albo kłamca.Dawcą jest człowiek, którego pień mózgu jest zdrowy i dlatego krąży »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter




