W końcu stanie na stacji lokomotywa
30.10.2011
, aktualizacja: 30.10.2011 23:11
Sosnowiec zadziwi parowozem, jaki ma stanąć pod dworcem. Nazywa się Ty 51-133, ma 55 lat, 25 metrów, waży z tendrem na węgiel 132 tony i jest największym z polskich parowozów.
ZOBACZ TAKŻE
- Lokomotywa nie odjedzie z Łaz do Sosnowca (05-09-11, 10:43)
- Zabytkowy parowóz atrakcją nowego dworca PKP? (29-06-10, 15:16)
Tym razem wybór kolosa, który byłby ozdobą Sosnowca podziwianą m.in. z okiem pociągów pasażerskich między stacją PKP a "kolejówką" (Zespołem Szkół Technicznych) postanowiono otoczyć w mieście ścisłą tajemnicą. - Na temat lokomotywy dla Sosnowca wolelibyśmy milczeć, dopóki nie zapadną ostateczne decyzje o przekazaniu maszyny - ucina Rafał Łysy, naczelnik wydziału promocji sosnowieckiego UM.
Urzędnikom jeszcze dźwięczą w uszach echa wrzawy, jaką w sierpniu i wrześniu podnieśli mieszkańcy Łaz, których zaskoczyła decyzja PKP Cargo (właściciela większości zabytkowych parowozów w kraju) o przeprowadzce do Sosnowca parowozu Ty 45-421. Lokomotywa stoi nieczynna na bocznicy w Łazach od 1992 roku i z Sosnowcem łączy ją nie byle co, bo kocioł parowy, który wyprodukowano w tutejszych zakładach. Ale to kolejarze z Łaz uchronili lokomotywę przed zezłomowaniem i pokochali jak własną. Gdy rozeszła się wieść, że parowóz ma zniknąć, na kotle z Sosnowca powiesili transparent "Nie oddamy" i protestowali wspólnie z mieszkańcami, radnymi i urzędnikami, aż PKP Cargo zmieniły zdanie (utyskując, że można by w Łazach lepiej pilnować "pomnika" przed rozkradaniem).
Wojny nie chciano w sosnowieckim magistracie, ale apetyt na lokomotywę dla miasta nie osłabł ani trochę, więc potajemnie, w poufnych rozmowach z miłośnikami kolejowych zabytków, nadal poszukiwano odpowiedniego wraku.
Najbliższy i okazały parowóz Ty 42-44 niszczał od jedenastu lat w Katowicach na bocznicy pod dworcem PKP (zbudowany w Poznaniu w 1945 roku z niemieckich części jako kopia hitlerowskiej Kriegslokomotive). Sosnowiec musiałby o trofeum powalczyć, bo rok wcześniej katowiccy miłośnicy kolei wymyślili, że Ty 42 ma ozdobić hall nowej stacji, a inwestor budowy dworca, spółka Neinver, władze miasta, projektanci i architekci aż mlaskali z uznaniem. Tymczasem okazało się, że to wszystko, na co było ich w Katowicach stać. - Nikt nigdy nie zapytał nas o przekazanie tego parowozu Katowicom - kwituje Piotr Apanowicz z PKP Cargo.
Gratka byłaby dla Sosnowca na wyciągnięcie ręki, ale uciekła sprzed nosa do Pyskowic, gdzie w rękach młodych pasjonatów z Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Kolejnictwa parowóz błyskawicznie przywrócono do życia. - Tę lokomotywę wypatrzyliśmy już dużo wcześniej. A dla Sosnowca idealna byłaby na przykład "tekatka" niszczejąca pod fabryką lokomotyw w Chrzanowie. Piękna i niczyja - mówi Jacek Panek z TOZK.
Na chrzanowski parowóz Tkt 48 Sosnowiec grymasił, bo nie dość, że mały, to jeszcze w złym stanie. Dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że wybór padł na lokomotywę Ty 51-133 ze skansenu w Chabówce, ale w UM nie chcą puścić o tym pary, by nie zapeszać. - Oficjalnie nic jeszcze nie wiemy o przekazaniu tej lokomotywy do Sosnowca - mówi Maciej Panasiewicz, naczelnik skansenu w Chabówce, i dodaje, że od pewnego czasu wiele miast choruje na swoje parowozy, lecz często nie zdają sobie sprawy, jak wiele pracy wymaga później ich konserwacja. - Co dwa lata trzeba chwytać w dłoń szczotki ryżowe i pędzle z farbą, bo rdza pojawia się błyskawicznie!
- To świetnie, bo nasi uczniowie "kolejówki" w Sosnowcu aż się palą do takiej pracy, zadbają o parowóz tak, że będzie lśnił i zachwycał! - ocenia Rafał Łysy. Parowóz miał pojawić się przy szkole na jej 60. jubileusz w tym roku, ale mieszkańcy Łaz pokrzyżowali plan. W Sosnowcu uważają, że najlepiej, gdyby maszyna dotarła do miasta na wiosnę. - Ja bym Sosnowcowi polecał z przekonaniem przepiękną polską lokomotywę Ol 49, sunęła po torze jak śliczna dziewczyna! Ale Ty 51 z Chabówki to też świetny wybór - ocenia Mirosław Szymański z fundacji Era Parowozów.
W tym przypadku Szymański nie przewiduje protestów i zaznacza, że PKP Cargo darują swe lokomotywy na kilka lat i potem przyglądają się, czy gospodarze dbają o nie, jak należy. - Sama wartość handlowa złomu w parowozie to około stu tysięcy złotych. Niech młodzież w Sosnowcu udowodni, że zasługuje na swój parowóz i zrobi wszystko, żeby lokomotywy nie pocięto na żyletki!
Urzędnikom jeszcze dźwięczą w uszach echa wrzawy, jaką w sierpniu i wrześniu podnieśli mieszkańcy Łaz, których zaskoczyła decyzja PKP Cargo (właściciela większości zabytkowych parowozów w kraju) o przeprowadzce do Sosnowca parowozu Ty 45-421. Lokomotywa stoi nieczynna na bocznicy w Łazach od 1992 roku i z Sosnowcem łączy ją nie byle co, bo kocioł parowy, który wyprodukowano w tutejszych zakładach. Ale to kolejarze z Łaz uchronili lokomotywę przed zezłomowaniem i pokochali jak własną. Gdy rozeszła się wieść, że parowóz ma zniknąć, na kotle z Sosnowca powiesili transparent "Nie oddamy" i protestowali wspólnie z mieszkańcami, radnymi i urzędnikami, aż PKP Cargo zmieniły zdanie (utyskując, że można by w Łazach lepiej pilnować "pomnika" przed rozkradaniem).
Wojny nie chciano w sosnowieckim magistracie, ale apetyt na lokomotywę dla miasta nie osłabł ani trochę, więc potajemnie, w poufnych rozmowach z miłośnikami kolejowych zabytków, nadal poszukiwano odpowiedniego wraku.
Najbliższy i okazały parowóz Ty 42-44 niszczał od jedenastu lat w Katowicach na bocznicy pod dworcem PKP (zbudowany w Poznaniu w 1945 roku z niemieckich części jako kopia hitlerowskiej Kriegslokomotive). Sosnowiec musiałby o trofeum powalczyć, bo rok wcześniej katowiccy miłośnicy kolei wymyślili, że Ty 42 ma ozdobić hall nowej stacji, a inwestor budowy dworca, spółka Neinver, władze miasta, projektanci i architekci aż mlaskali z uznaniem. Tymczasem okazało się, że to wszystko, na co było ich w Katowicach stać. - Nikt nigdy nie zapytał nas o przekazanie tego parowozu Katowicom - kwituje Piotr Apanowicz z PKP Cargo.
Gratka byłaby dla Sosnowca na wyciągnięcie ręki, ale uciekła sprzed nosa do Pyskowic, gdzie w rękach młodych pasjonatów z Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Kolejnictwa parowóz błyskawicznie przywrócono do życia. - Tę lokomotywę wypatrzyliśmy już dużo wcześniej. A dla Sosnowca idealna byłaby na przykład "tekatka" niszczejąca pod fabryką lokomotyw w Chrzanowie. Piękna i niczyja - mówi Jacek Panek z TOZK.
Na chrzanowski parowóz Tkt 48 Sosnowiec grymasił, bo nie dość, że mały, to jeszcze w złym stanie. Dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że wybór padł na lokomotywę Ty 51-133 ze skansenu w Chabówce, ale w UM nie chcą puścić o tym pary, by nie zapeszać. - Oficjalnie nic jeszcze nie wiemy o przekazaniu tej lokomotywy do Sosnowca - mówi Maciej Panasiewicz, naczelnik skansenu w Chabówce, i dodaje, że od pewnego czasu wiele miast choruje na swoje parowozy, lecz często nie zdają sobie sprawy, jak wiele pracy wymaga później ich konserwacja. - Co dwa lata trzeba chwytać w dłoń szczotki ryżowe i pędzle z farbą, bo rdza pojawia się błyskawicznie!
- To świetnie, bo nasi uczniowie "kolejówki" w Sosnowcu aż się palą do takiej pracy, zadbają o parowóz tak, że będzie lśnił i zachwycał! - ocenia Rafał Łysy. Parowóz miał pojawić się przy szkole na jej 60. jubileusz w tym roku, ale mieszkańcy Łaz pokrzyżowali plan. W Sosnowcu uważają, że najlepiej, gdyby maszyna dotarła do miasta na wiosnę. - Ja bym Sosnowcowi polecał z przekonaniem przepiękną polską lokomotywę Ol 49, sunęła po torze jak śliczna dziewczyna! Ale Ty 51 z Chabówki to też świetny wybór - ocenia Mirosław Szymański z fundacji Era Parowozów.
W tym przypadku Szymański nie przewiduje protestów i zaznacza, że PKP Cargo darują swe lokomotywy na kilka lat i potem przyglądają się, czy gospodarze dbają o nie, jak należy. - Sama wartość handlowa złomu w parowozie to około stu tysięcy złotych. Niech młodzież w Sosnowcu udowodni, że zasługuje na swój parowóz i zrobi wszystko, żeby lokomotywy nie pocięto na żyletki!
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
W końcu stanie na stacji lokomotywa
darcy25
31.10.11, 08:21
wolałbym większy parking przed sosnowieckim dworcem ...»







