Antyściąga walczy z nieuczciwymi gimnazjalistami
19.10.2011
, aktualizacja: 19.10.2011 00:17
Wypracowania pisane metodą "kopiuj - wklej" to dla uczniów tyskiego Gimnazjum nr 4 już przeszłość, bo nad samodzielnością ich prac czuwa pierwszy w Polsce elektroniczny system antyściągowy. To żenujące, że do walki z nieuczciwością młodzieży trzeba zaprzęgać nowoczesne technologie - pisze Magdalena Warchala
ZOBACZ TAKŻE
- Egzamin gimnazjalny po nowemu: hieroglify i Miłosz (07-12-11, 16:40)
- Oskarżona nauczycielka dostała nagrodę od prezydenta (31-10-11, 16:06)
- Kino w szkole. W dodatku 3D (18-10-11, 14:38)
- Studenckie praktyki na niby (18-10-11, 00:32)
- Przez urzędników tysiące uczniów straciło wyprawki (25-09-11, 23:14)
Do niedawna systemy zwane antyplagiatorami zarezerwowane były wyłącznie dla uczelni weryfikujących za ich pomocą prace dyplomowe. Wystarczyło wprowadzić tekst do komputera, a system bezbłędnie wykrywał fragmenty skopiowane z internetu lub prac figurujących w uczelnianej bazie. Pierwsze lata użytkowania technologicznej nowinki pokazały, że problem kopiowania jest na uczelniach rozpowszechniony, a wolni od grzechu intelektualnej kradzieży nie są ani studenci, ani profesorowie. Prawdziwym skandalem było oskarżenie rektora wrocławskiej Akademii Medycznej o plagiat w rozprawie habilitacyjnej, wskutek czego stracił w kwietniu swoje stanowisko.
Skoro przykładem nie świecą ludzie nauki i studenci, nie ma się co dziwić, że oszustwa jeszcze łatwiej przychodzą nastolatkom, którzy z internetem są zaprzyjaźnieni bardziej niż ich nauczyciele i wiedzą, gdzie szukać charakterystyki Wokulskiego, a gdzie referatu o bitwie pod Grunwaldem.
- Nauczyciele korzystają z internetu i znają wiele portali, z których uczniowie ściągali, ale kontrolowanie wszystkich było dotąd niemożliwe - wyjaśnia Mirosława Gawlik, dyrektorka Gimnazjum nr 4, które jako jedno z pierwszych w Polsce wprowadziło system Antyściąga.pl, opracowany specjalnie z myślą o szkołach ponadpodstawowych. Oprócz tyskiej placówki z tego rozwiązania korzysta jeszcze dziewięć szkół w kraju (na Śląsku tylko ZSO nr 10 w Gliwicach).
Sebastian Kawczyński, prezes firmy Plagiat.pl, która opracowała Antyściągę, wyjaśnia, że system jest potrzebny, bo nawyk kopiowania nie pojawia się przecież nagle u studentów, tylko kształtuje dużo wcześniej, gdy młody człowiek zaczyna się orientować, że nieuczciwość może być wygodna i bezkarna. - Niestety, dotąd systemy wykrywające plagiaty stosowane były tylko przez uczelnie, które nie chciały mieć kłopotów z unieważnianiem nieuczciwie zdobytych tytułów naukowych. O kontroli referatów gimnazjalistów nikt nie myślał, bo przecież to tylko zwykła praca domowa. Ale oszustwo to zawsze oszustwo - mówi Kawczyński.
Anna Dziuba, drugoklasistka z Gimnazjum nr 4, przyznaje, że od momentu wprowadzenia przez szkołę Antyściągi upłynęło trochę czasu, zanim pokonała pokusę, żeby czasem wstawić do referatu chociaż jeden "pożyczony" akapit. - Ale nauczyłam się, że kłamstwo ma krótkie nogi. Teraz zawsze odrabiam zadania sama, chociaż znajomi z innych gimnazjów śmieją się, że im "napisanie" pracy zajmuje pięć minut, a my musimy się głowić całe popołudnie - mówi Ania.
Dyrektorka Gawlik zauważa jednak, że zmuszenie uczniów do samodzielności przynosi im samym korzyści. - Trenują twórcze myślenie, co widać w kolejnych, coraz lepszych wypracowaniach, uczą się rzetelności, szacunku dla cudzego dorobku, prawa autorskiego. Szkolna biblioteka wreszcie nie świeci pustkami, bo uczniowie wiedzą, że tutaj znajdą wiarygodne źródła, na które będą się mogli powołać w pracy - wyjaśnia.
Szkoda tylko, że nowoczesne technologie w szkołach nie uczą jeszcze jednej ważnej rzeczy: że uczciwym warto być nie tylko wtedy, kiedy działa Antyściąga, lecz także dla samego siebie, by nie rumienić się, gdy nagle znajdziemy się poza zasięgiem sieci i wyjdzie na jaw, że dysk twardy w naszej głowie jest czysty jak po formatowaniu.
Skoro przykładem nie świecą ludzie nauki i studenci, nie ma się co dziwić, że oszustwa jeszcze łatwiej przychodzą nastolatkom, którzy z internetem są zaprzyjaźnieni bardziej niż ich nauczyciele i wiedzą, gdzie szukać charakterystyki Wokulskiego, a gdzie referatu o bitwie pod Grunwaldem.
- Nauczyciele korzystają z internetu i znają wiele portali, z których uczniowie ściągali, ale kontrolowanie wszystkich było dotąd niemożliwe - wyjaśnia Mirosława Gawlik, dyrektorka Gimnazjum nr 4, które jako jedno z pierwszych w Polsce wprowadziło system Antyściąga.pl, opracowany specjalnie z myślą o szkołach ponadpodstawowych. Oprócz tyskiej placówki z tego rozwiązania korzysta jeszcze dziewięć szkół w kraju (na Śląsku tylko ZSO nr 10 w Gliwicach).
Sebastian Kawczyński, prezes firmy Plagiat.pl, która opracowała Antyściągę, wyjaśnia, że system jest potrzebny, bo nawyk kopiowania nie pojawia się przecież nagle u studentów, tylko kształtuje dużo wcześniej, gdy młody człowiek zaczyna się orientować, że nieuczciwość może być wygodna i bezkarna. - Niestety, dotąd systemy wykrywające plagiaty stosowane były tylko przez uczelnie, które nie chciały mieć kłopotów z unieważnianiem nieuczciwie zdobytych tytułów naukowych. O kontroli referatów gimnazjalistów nikt nie myślał, bo przecież to tylko zwykła praca domowa. Ale oszustwo to zawsze oszustwo - mówi Kawczyński.
Anna Dziuba, drugoklasistka z Gimnazjum nr 4, przyznaje, że od momentu wprowadzenia przez szkołę Antyściągi upłynęło trochę czasu, zanim pokonała pokusę, żeby czasem wstawić do referatu chociaż jeden "pożyczony" akapit. - Ale nauczyłam się, że kłamstwo ma krótkie nogi. Teraz zawsze odrabiam zadania sama, chociaż znajomi z innych gimnazjów śmieją się, że im "napisanie" pracy zajmuje pięć minut, a my musimy się głowić całe popołudnie - mówi Ania.
Dyrektorka Gawlik zauważa jednak, że zmuszenie uczniów do samodzielności przynosi im samym korzyści. - Trenują twórcze myślenie, co widać w kolejnych, coraz lepszych wypracowaniach, uczą się rzetelności, szacunku dla cudzego dorobku, prawa autorskiego. Szkolna biblioteka wreszcie nie świeci pustkami, bo uczniowie wiedzą, że tutaj znajdą wiarygodne źródła, na które będą się mogli powołać w pracy - wyjaśnia.
Szkoda tylko, że nowoczesne technologie w szkołach nie uczą jeszcze jednej ważnej rzeczy: że uczciwym warto być nie tylko wtedy, kiedy działa Antyściąga, lecz także dla samego siebie, by nie rumienić się, gdy nagle znajdziemy się poza zasięgiem sieci i wyjdzie na jaw, że dysk twardy w naszej głowie jest czysty jak po formatowaniu.
- 7 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Antyściąga walczy z nieuczciwymi gimnazjalistami
firiduri
19.10.11, 11:29
No i proszę.! Uczniowie kopiujący wypracowania śmieją się z tych, którzy piszą swoje prace samodzielnie. Jednym słowem, śmieją się z tego, że ktoś myśli i nie używa "mózgowych »
-
Przydałby się taki system..
kelderek
19.10.11, 11:43
.. na górze - tam skąd idzie przykład - w rządzie, sejmie, senacie. Tam jak najbardziej do walki z nieuczciwością polityków potrzebna by była nowoczesna technologia.»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


