Miliarder z zarzutami za kościelną ziemię
17.10.2011
, aktualizacja: 17.10.2011 22:34
Jeden z najbogatszych Polaków wykupił atrakcyjne działki od Kościoła, posługując się fikcyjnym meldunkiem - twierdzi gliwicka prokuratura
ZOBACZ TAKŻE
- Miliarderzy bez kościelnej ziemi. Sąd utrzymał zabezpieczenie (07-12-11, 11:03)
- Miliarderzy oskarżeni o handel kościelną ziemią (30-11-11, 11:18)
- Miliarder przegrał z prokuraturą. Kaucja zostaje (15-11-11, 12:00)
- Miliarder walczy z prokuraturą o kasę (10-11-11, 19:27)
- Skarbówka ściga pełnomocnika kościoła (18-10-11, 23:56)
- Dlaczego zakonnice sponsorują Czarnych? (13-10-11, 09:12)
- Zakonnice walczą z firmą byłego pełnomocnika Kościoła (18-08-11, 12:12)
- Modlitwy już ustały. Pełnomocnik Kościoła zaczyna działać w Katowicach (04-08-11, 16:33)
Chodzi o 59-letniego Jacka D., twórcę grupy kapitałowej Famur. Według miesięcznika "Wprost" majątek biznesmena wynosi około 1,4 mld zł, co daje mu 13. miejsce na liście najbogatszych Polaków.
Gliwicka prokuratura twierdzi, że Jacek D. na podstawie fikcyjnego meldunku wyłudził prawo do pierwokupu ziemi, którą Kościół w ramach rekompensat za mienie utracone w PRL odebrał od państwa. Kilka dni temu śledczy przedstawili mu pięć zarzutów dotyczących poświadczenia nieprawdy w dokumentach, posługiwania się nimi przy nabywaniu gruntów oraz prania brudnych pieniędzy.
- Zarzuty związane z nabywaniem kościelnej ziemi przedstawiliśmy także jego synowi, żonie, córce i zięciowi - potwierdza prokurator Michał Szułczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, która prowadzi śledztwo w sprawie nieprawidłowości przy obrocie kościelną ziemią.
W styczniu 2008 r. komisja majątkowa przy MSWiA przekazała ziemię Towarzystwu Pomocy dla Bezdomnych im. Brata Alberta działającemu przy krakowskim zakonie albertynek. Towarzystwo dostało kilkaset hektarów w okolicach Pyskowic, Wieszowej i Zabrza, i prawie natychmiast wystawiło te tereny na sprzedaż. Pośrednikiem był Marek P., były oficer śląskiej SB, który przed komisją majątkową reprezentował interesy instytucji kościelnych.
Zgodnie z przepisami prawo pierwokupu tych terenów mogli mieć zamieszkujący na danym terenie rolnicy indywidualni. W innym przypadku o ziemię mogli ubiegać się ich obecni dzierżawcy lub Agencja Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa. Według prokuratury miliarder, nabywając ziemie posługiwał się fikcyjnym meldunkiem we wsi Wieszowa i złożył oświadczenie, że jest rolnikiem indywidualnym. CBA ustaliło, że tak naprawdę mieszkał gdzie indziej i nie uprawiał roli. Dzięki temu nabył ponad 200 hektarów kościelnych gruntów. W podobny sposób - także za pośrednictwem Marka P. - ziemię kupił też syn Jacka D. oraz zięć.
- Potem cała trójka przekazała ją w formie darowizny lub odsprzedała swoim żonom - twierdzi jeden ze śledczych. Jego zdaniem był to klasyczny przykład prania brudnych pieniędzy. Z tego powodu gliwiccy prokuratorzy zabezpieczyli rodzinie D. na poczet przyszłych kar kupione od Kościoła nieruchomości o wartości 29 mln zł. Jacek D. po przesłuchaniu został zwolniony do domu. Wpłacił 200 tys. zł poręczenia majątkowego. Wczoraj nie chciał komentować prokuratorskich zarzutów.
Jacek D. urodził się w biednej wielodzietnej śląskiej rodzinie. W klasie maturalnej został wyrzucony ze szkoły za złe zachowanie. Aby się utrzymać, rozwoził furmanką węgiel. Potem otworzył wytwórnie butów oraz flaków. W 2002 r., w czasie zapaści branży węglowej, kupił Famur, fabrykę maszyn górniczych, a potem kilka podobnych firm z tej branży. Dzięki temu Famur stał się liczącym na świecie producentem sprzętu górniczego.
Formalnym właścicielem grupy jest obecnie 27-letni syn Jacka D. Rodzina D. od kilku lat jest jednym z największych darczyńców archidiecezji katowickiej. W ciągu kilku ostatnich lat przekazała kościołowi kilka milionów złotych.
W śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w pracach komisji majątkowej MSWiA zarzuty przedstawiono już 12 osobom. Główni podejrzani to reprezentujący interesy instytucji kościelnych Marek P. oraz mecenas Piotr P., były członek komisji. Zdaniem śledczych adwokat brał łapówki od byłego esbeka w zamian za pozytywne rozpatrzenie składanych przez niego wniosków o zwrot majątku.
Gliwicka prokuratura twierdzi, że Jacek D. na podstawie fikcyjnego meldunku wyłudził prawo do pierwokupu ziemi, którą Kościół w ramach rekompensat za mienie utracone w PRL odebrał od państwa. Kilka dni temu śledczy przedstawili mu pięć zarzutów dotyczących poświadczenia nieprawdy w dokumentach, posługiwania się nimi przy nabywaniu gruntów oraz prania brudnych pieniędzy.
- Zarzuty związane z nabywaniem kościelnej ziemi przedstawiliśmy także jego synowi, żonie, córce i zięciowi - potwierdza prokurator Michał Szułczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, która prowadzi śledztwo w sprawie nieprawidłowości przy obrocie kościelną ziemią.
W styczniu 2008 r. komisja majątkowa przy MSWiA przekazała ziemię Towarzystwu Pomocy dla Bezdomnych im. Brata Alberta działającemu przy krakowskim zakonie albertynek. Towarzystwo dostało kilkaset hektarów w okolicach Pyskowic, Wieszowej i Zabrza, i prawie natychmiast wystawiło te tereny na sprzedaż. Pośrednikiem był Marek P., były oficer śląskiej SB, który przed komisją majątkową reprezentował interesy instytucji kościelnych.
Zgodnie z przepisami prawo pierwokupu tych terenów mogli mieć zamieszkujący na danym terenie rolnicy indywidualni. W innym przypadku o ziemię mogli ubiegać się ich obecni dzierżawcy lub Agencja Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa. Według prokuratury miliarder, nabywając ziemie posługiwał się fikcyjnym meldunkiem we wsi Wieszowa i złożył oświadczenie, że jest rolnikiem indywidualnym. CBA ustaliło, że tak naprawdę mieszkał gdzie indziej i nie uprawiał roli. Dzięki temu nabył ponad 200 hektarów kościelnych gruntów. W podobny sposób - także za pośrednictwem Marka P. - ziemię kupił też syn Jacka D. oraz zięć.
- Potem cała trójka przekazała ją w formie darowizny lub odsprzedała swoim żonom - twierdzi jeden ze śledczych. Jego zdaniem był to klasyczny przykład prania brudnych pieniędzy. Z tego powodu gliwiccy prokuratorzy zabezpieczyli rodzinie D. na poczet przyszłych kar kupione od Kościoła nieruchomości o wartości 29 mln zł. Jacek D. po przesłuchaniu został zwolniony do domu. Wpłacił 200 tys. zł poręczenia majątkowego. Wczoraj nie chciał komentować prokuratorskich zarzutów.
Jacek D. urodził się w biednej wielodzietnej śląskiej rodzinie. W klasie maturalnej został wyrzucony ze szkoły za złe zachowanie. Aby się utrzymać, rozwoził furmanką węgiel. Potem otworzył wytwórnie butów oraz flaków. W 2002 r., w czasie zapaści branży węglowej, kupił Famur, fabrykę maszyn górniczych, a potem kilka podobnych firm z tej branży. Dzięki temu Famur stał się liczącym na świecie producentem sprzętu górniczego.
Formalnym właścicielem grupy jest obecnie 27-letni syn Jacka D. Rodzina D. od kilku lat jest jednym z największych darczyńców archidiecezji katowickiej. W ciągu kilku ostatnich lat przekazała kościołowi kilka milionów złotych.
W śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w pracach komisji majątkowej MSWiA zarzuty przedstawiono już 12 osobom. Główni podejrzani to reprezentujący interesy instytucji kościelnych Marek P. oraz mecenas Piotr P., były członek komisji. Zdaniem śledczych adwokat brał łapówki od byłego esbeka w zamian za pozytywne rozpatrzenie składanych przez niego wniosków o zwrot majątku.
- 51 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
63 głosy
-
Miliarder z zarzutami za kościelną ziemię
moro11
17.10.11, 18:52
Obecny miliarder,Jacek D., wykupował upadające fabryki maszyn górniczych,które plajtowały,bo kopalnie nie płaciły im za dostawy maszyn i urządzeń.A kopalnie nie regulowały swoich »
-
Gdyby nie Marek.P...
vibhisana
17.10.11, 23:10
były Esbek, to Kościół jako strona w Komisji Majątkowej byłby bezgrzeszny :)?»
-
Dla bandziora dozywocie!
icc217
18.10.11, 03:25
Tak dla przykladu!»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


