NFZ już planuje, ile pieniędzy zabraknie na leczenie

Judyta Watoła
2009-12-27 , aktualizacja: 28.12.2009 09:43
A A A Drukuj
Aż pół miliarda złotych może w nadchodzącym roku zabraknąć śląskiemu oddziałowi NFZ-etu na leczenie chorych. Jak bardzo zadłużą się przez to szpitale?
Rok temu NFZ płacił szpitalom i przychodniom za wszystkich pacjentów przyjętych ponad limit. W tym roku nie ma pieniędzy nawet na wszystkie zabiegi ratujące życie. Tymczasem w przyszłym roku pieniędzy ma mieć jeszcze mniej - o 70 mln zł (zamiast 6,8 mld zł będzie tylko 6,73 mld zł).

Tymczasem wydatków jest coraz więcej. Poradnie rodzinne wciąż zgłaszają nowych chorych z nadciśnieniem i cukrzycą, za których NFZ musi im płacić trzy razy więcej niż za pozostałych pacjentów. Z tego powodu w 2009 roku wydatki na podstawową opiekę zdrowotną wzrosły w województwie śląskim o 200 mln zł. Urzędnicy spodziewają się, że podobnie może być w 2010 roku.

Należy się spodziewać, że rosnąć będą wydatki na refundację leków. W kończącym się roku zostały przekroczone o prawie 120 mln zł. Tymczasem Ministerstwo Zdrowia nakazało znaczące ich obcięcie w planie na 2010 rok i obiecuje, że zmiany na liście leków przyniosą znaczące oszczędności. Byłby to ewenement - dotąd wzrost wydatków na leki udało się co najwyżej wyhamować, nigdy jednak nie zdarzyło się, by udało się je znacząco obniżyć. Dlatego urzędnicy NFZ-etu liczą się z tym, że na leki może znów zabraknąć ponad stu milionów.

Pacjenci najbardziej odczują zmniejszenie o jedną trzecią wydatków na stomatologię i leczenie w sanatoriach, a także 15-proc. cięcie kontraktów na rehabilitację i 20-proc. na badania diagnostyczne, jak tomografia komputerowa czy rezonans magnetyczny.

Najbardziej napięty będzie jednak budżet szpitali. Z porównania planów finansowych na mijający i nadchodzący rok wynika, że pieniędzy na hospitalizacje będzie tyle samo. Problem w tym, że trzeba za nie dużo więcej kupić, bo NFZ został obciążony finansowaniem m.in. części przeszczepów, specjalistycznej radioterapii oraz tzw. chorób sierocych. We wszystkich tych przypadkach chodzi o procedury ratujące życie. Jeśli więc nawet obejmą one więcej niż dotąd pacjentów, NFZ nie będzie mógł odmówić zapłaty. To powiększy jednak listę jego zobowiązań.

Mimo krytycznej oceny większość dyrektorów przychodni i szpitali zdecydowała się na podpisywanie kontraktów na przyszły rok. Zrobili to, mimo że mniejsze kontrakty popchną ich w długi. To szczególnie kłopotliwe w przypadku szpitali, które albo już przekształciły się w spółki, albo są w trakcie. Gminy nie będą już mogły tak łatwo brać ich długów na siebie. Jedyna nadzieja w tym, że skończy się kryzys i zmniejszy bezrobocie. Wtedy wpływy ze składki zdrowotnej będą większe od planowanych.

Przeczytaj: NFZ oszczędza nawet na perukach i pielucho-majtkach



Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

  • Fundusz już planuje, ile mu zabraknie polsz 28.12.09, 09:38

    niech ktoś mi wytłumaczy jak to się dzieje, że gospodarka się rozwija, PKBrośnie a wpływy z podatków spadają. Bo skoro podatki wynoszą np 15% a dochódwynosi 1 mln to wpływy wyniosą 150 tys.»