NFZ oszczędza nawet na perukach i pielucho-majtkach
2009-12-21
, aktualizacja: 21.12.2009 13:34
Centrala Narodowego Fundusz Zdrowia obcina wydatki na sprzęt ortopedyczny i jednorazowy dla osób niepełnosprawnych. - To dla nas być albo nie być - mówią pacjenci.
ZOBACZ TAKŻE
- Szpitale nie chcą przyjmować niedożywionych pacjentów (25-04-10, 20:47)
- Przeszczepów za mało, bo szpitale nie zgłaszają dawców (25-01-10, 22:00)
- Dla kogo te strategie: dla szpitali czy psu na budę? (12-01-10, 19:42)
- Otwarto kolorowe hospicjum, wkrótce będzie basen (20-12-09, 01:29)
- Szpitale nie podpisują umów z NFZ. Kontrakty za małe (15-12-09, 18:46)
- Ministerstwo jest obojętne na prośby dzieci z cukrzycą (14-12-09, 22:05)
Pani Elżbieta z Zabrza nie mogłaby w miarę normalnie funkcjonować, gdyby nie pomoc przyjaciół. Porusza się o kulach. Z powodu nietrzymania moczu potrzebuje specjalnych wkładek. Z powodu nowotworu jelita grubego ma założony sztuczny odbyt, potrzebuje tzw. worków stomijnych.
- Kwartalny limit wkładek, do którego dopłaca mi NFZ, starcza na miesiąc. Z workami stomijnymi jest jeszcze gorzej. Według funduszu powinny starczyć dwa na dzień, ale co zrobić, kiedy człowiek ma biegunkę. Dla stomika to katastrofa - mówi pani Elżbieta.
Worki zużywa się szybciej także dlatego, że czasami się odklejają. - To jednak kawałek plastiku, cały czas przy skórze. Bywa różnie, bo ludzie mają różne pH skóry, więc jedni szybciej dobierają sobie worki, inni dłużej, ale komplikacje ma każdy - tłumaczy inny chory.
Pacjentki z nietrzymaniem moczu, kiedy brakuje im wkładek, po prostu nie wychodzą z domu. Dla chorych ze sztucznym odbytem i to nie jest rozwiązaniem. - To dosłownie śmierdzący problem, także dla rodziny, z którą żyjemy pod jednym dachem.
Tymczasem według opublikowanej w piątek najnowszej wersji planu finansowego NFZ-etu wydatki na sprzęt ortopedyczny i tzw. środki pomocnicze będą w 2010 roku o 16 mln zł niższe niż w tym roku. To oznacza, że w skali całego kraju o mniej więcej 3 proc. zmniejszą się wydatki na wózki inwalidzkie, peruki dla chorych po chemioterapii, pieluchomajtki, balkoniki dla osób starszych itp.
Dla pacjentów ze sztucznym odbytem to być albo nie być. - Średnio mamy po 60-70 lat. Mamy renty albo emerytury. Zapłacimy czynsz, media, reszta idzie na życie. Trzeba dokupować worki, a przecież jesteśmy chorzy, więc kupujemy też jeszcze lekarstwa - mówi Bożena Kralka, prezes Regionalnego Oddziału Polskiego Towarzystwa Opieki nad Chorymi ze Stomią Pol-ilko.
W dodatku Ministerstwo Zdrowia planowało do niedawna zmiany, które sprawiłyby, że chorzy dopłacaliby także do worków stomijnych.
Po protestach pacjentów pomysł zarzucono, ale niepewność pozostała, zwłaszcza że budżet NFZ-etu jest tak napięty, że najmniejsze zakłócenie we wpływach ze składek może sprawić, że się zawali.
Kralka nie kryje goryczy: - W żadnym rozwiniętym kraju pacjenci nie dopłacają do worków, ale już wiemy, że u nas zdarzyć się może wszystko. Najtańsze worki refundowane przez NFZ są jak folia śniadaniowa i do niczego się nie nadają. To pokazuje, jak fundusz i ministerstwo traktują nasze problemy. Jak nas nie chcą, to niech nam zrobią obóz śmierdzących stomików i gdzieś wywiozą.
- W naszym województwie cięć w wydatkach na sprzęt ortopedyczny i środki pomocnicze nie będzie - zapewnia Jacek Kopocz, rzecznik śląskiego oddziału NFZ-etu. Ale sytuacja finansowa oddziału jest tak samo niepewna jak całego funduszu.
- Kwartalny limit wkładek, do którego dopłaca mi NFZ, starcza na miesiąc. Z workami stomijnymi jest jeszcze gorzej. Według funduszu powinny starczyć dwa na dzień, ale co zrobić, kiedy człowiek ma biegunkę. Dla stomika to katastrofa - mówi pani Elżbieta.
Worki zużywa się szybciej także dlatego, że czasami się odklejają. - To jednak kawałek plastiku, cały czas przy skórze. Bywa różnie, bo ludzie mają różne pH skóry, więc jedni szybciej dobierają sobie worki, inni dłużej, ale komplikacje ma każdy - tłumaczy inny chory.
Pacjentki z nietrzymaniem moczu, kiedy brakuje im wkładek, po prostu nie wychodzą z domu. Dla chorych ze sztucznym odbytem i to nie jest rozwiązaniem. - To dosłownie śmierdzący problem, także dla rodziny, z którą żyjemy pod jednym dachem.
Tymczasem według opublikowanej w piątek najnowszej wersji planu finansowego NFZ-etu wydatki na sprzęt ortopedyczny i tzw. środki pomocnicze będą w 2010 roku o 16 mln zł niższe niż w tym roku. To oznacza, że w skali całego kraju o mniej więcej 3 proc. zmniejszą się wydatki na wózki inwalidzkie, peruki dla chorych po chemioterapii, pieluchomajtki, balkoniki dla osób starszych itp.
Dla pacjentów ze sztucznym odbytem to być albo nie być. - Średnio mamy po 60-70 lat. Mamy renty albo emerytury. Zapłacimy czynsz, media, reszta idzie na życie. Trzeba dokupować worki, a przecież jesteśmy chorzy, więc kupujemy też jeszcze lekarstwa - mówi Bożena Kralka, prezes Regionalnego Oddziału Polskiego Towarzystwa Opieki nad Chorymi ze Stomią Pol-ilko.
W dodatku Ministerstwo Zdrowia planowało do niedawna zmiany, które sprawiłyby, że chorzy dopłacaliby także do worków stomijnych.
Po protestach pacjentów pomysł zarzucono, ale niepewność pozostała, zwłaszcza że budżet NFZ-etu jest tak napięty, że najmniejsze zakłócenie we wpływach ze składek może sprawić, że się zawali.
Kralka nie kryje goryczy: - W żadnym rozwiniętym kraju pacjenci nie dopłacają do worków, ale już wiemy, że u nas zdarzyć się może wszystko. Najtańsze worki refundowane przez NFZ są jak folia śniadaniowa i do niczego się nie nadają. To pokazuje, jak fundusz i ministerstwo traktują nasze problemy. Jak nas nie chcą, to niech nam zrobią obóz śmierdzących stomików i gdzieś wywiozą.
- W naszym województwie cięć w wydatkach na sprzęt ortopedyczny i środki pomocnicze nie będzie - zapewnia Jacek Kopocz, rzecznik śląskiego oddziału NFZ-etu. Ale sytuacja finansowa oddziału jest tak samo niepewna jak całego funduszu.
Polecamy: NFZ daje dodatkowe pieniądze szpitalom. Ale to grosiki
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

