Brakuje szczepionek dla niemowląt. Chyba że ktoś zapłaci

judy
2009-10-28 , aktualizacja: 28.10.2009 21:09
A A A Drukuj
Zdenerwowani rodzice szturmują poradnie, awanturując się o szczepionki na różyczkę, świnkę i odrę. Pielęgniarki i lekarki bezradnie rozkładają ręce: zamówiliśmy sto, ale przyszły tylko trzy.
Pediatrzy apelują, żeby nowoczesne szczepionki były bezpłatne dla wszystkich dzieci
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
Pediatrzy apelują, żeby nowoczesne szczepionki były bezpłatne dla wszystkich dzieci
Roman z Tychów, ojciec 13-miesięcznego niemowlaka: - Córka właśnie powinna dostać jedno z rutynowych szczepień, ale okazuje się, że w całych Tychach szczepionek jest 300, a punktów szczepień 100. Wychodzi po trzy w każdym punkcie. Pielęgniarka powiedziała mi, że na jedną szczepionkę przypada 40 dzieci!

Chodzi o szczepienie przeciwko różyczce, odrze i śwince. Dziś robi się to dzięki jednej tzw. szczepionce skojarzonej (czyli uodporniającej na kilka chorób naraz). Zgodnie z przepisami powinna być dostępna za darmo we wszystkich poradniach dziecięcych. Nie jest. - Zamawiamy ze sto, a przychodzi sześć - mówi pediatra w jednej z zabrzańskich przychodni rejonowych. - Są rodzice, którym to obojętne, czy dziecko będzie szczepione, czy nie, w końcu niektórzy wcale nie szczepią dzieci, bo uważają, że im to szkodzi. Ale większość domaga się od nas szczepionki, a kiedy mówimy, że jej nie mamy, zaczynają się dziko awanturować - dodaje.

Rodzicom, którym bardzo zależy na tym, żeby nie ominąć terminu szczepienia w 13. miesiącu życia, lekarze radzą, by sami kupili szczepionkę w aptece. Receptę chętnie wypiszą. - Problem w tym, że szczepionka kupiona w aptece nie jest refundowana. Kosztuje 60-70 zł i nie każdego na to stać.

Gdzie są winni? Zapotrzebowanie na szczepionki poradnie składają w sanepidzie, najpierw więc o jej brak pytamy w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. Niestety, nie wiedzą.

- Tych szczepionek brakuje w całej Polsce, więc nie ma ich skąd sprowadzić. Ministerstwo Zdrowia rozpisało przetarg i go nawet zakończyło, ale firma, która je produkuje, ponoć wycofała się z realizacji umowy - mówi Renata Cieślik, kierowniczka działu epidemiologii w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Katowicach.

Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego, wie niewiele więcej. - Tą sprawą zajmuje się Ministerstwo Zdrowia. My jedynie badamy, jak liczna jest populacja dzieci, które w danym roku potrzebują konkretnych szczepionek. W tym roku złożyliśmy w resorcie zapotrzebowanie na 240 tys. dawek skojarzonej szczepionki przeciwko śwince, odrze i różyczce. Niestety, otrzymaliśmy tylko 30 tys. - mówi.

W końcu zapytaliśmy w Ministerstwie Zdrowia o przebieg przetargu i nazwę firmy, która miała go wygrać, a potem się wycofać, i o to, kiedy w końcu szczepionka się pojawi. Pytania zadaliśmy w środę rano, powtarzaliśmy w ciągu dnia, prosząc przynajmniej o podanie nazwy firmy, to sami zadzwonimy. Bez skutku. Do końca dnia Ministerstwo Zdrowia nie dało odpowiedzi na żadne z naszych pytań.

Rektor się zgodził, więc wampiry ssały krew studentów. Zobacz to na zdjęciach


Podziel się

  • 24 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów