Chcesz rodzić w domu? To musisz za to płacić
2009-04-08
, aktualizacja: 08.04.2009 11:01
Kobieta, która urodzi dziecko w domu, musi sama zapłacić za opiekę położnej, leki i szczepionki dla dziecka. Niemal tysiąc osób podpisało się już pod petycją do ministra zdrowia i parlamentarzystów. Żądają prawa do wyboru miejsca porodu.
ZOBACZ TAKŻE
- To już nie są wyrobnice. Dziewczyny chcą być położnymi (22-07-10, 21:35)
- ZUS: Pracujące ciężarne kobiety są... podejrzane (04-06-10, 12:04)
- Szpital leczy bez bólu. Przez NFZ nie ma za co (04-05-09, 20:46)
Gdy 4,5-letnia Kalinka z Żywca obudziła się w niedzielę rano, w pokoju obok czekała na nią niespodzianka - malutki braciszek. Krzyś urodził się w nocy, w domu, przy blasku płonących świec i ulubionej muzyce mamy, na rozłożonych na podłodze matach. Jego tata, Dariusz Paczkowski przegapił tę chwilę, bo wyszedł na moment do kuchni przygotować wodę imbirową. - I nie zdążyłem na poród własnego syna - śmieje się. - Wszystko odbyło się szybko, bez stresu, bez problemów - mówi.
Poród odbył się tak spokojnie, że Kalinka nawet się nie obudziła. Ona też urodziła się w domu. - To był mój świadomy wybór. Nie wyobrażam sobie rodzić w szpitalu. Gdy mama i dziecko są zdrowi, a ciąża przebiega bez problemów, poród jest naturalną rzeczą. To fizjologia, a nie choroba - mówi Karina, mama Kalinki i Krzysia.
Choć od porodu minęło dopiero kilka dni, czuje się świetnie. Zabrała się nawet za sprzątanie, pranie, gotowanie. - Ale położne ostudziły mój zapał i kazały mi leżeć i odpoczywać - śmieje się.
Porody w domu są coraz popularniejsze, ale Narodowy Fundusz Zdrowia ich nie finansuje. Rodzice muszą płacić za wszystko z własnej kieszeni. - A to nie jest tylko koszt pracy położnej (średnio 900-1500 zł). Na przykład immunoglobulinę stosowaną przy konflikcie serologicznym matka dostaje w szpitalu bezpłatnie. W przypadku porodu domowego musi za nią zapłacić, a preparat kosztuje aż 300 złotych - mówi Katarzyna Oleś, położna z Mikołowa, szefowa Stowarzyszenia "Dobrze Urodzeni", która pomagała przy narodzinach Krzysia.
Rodzice dzieci urodzonych w domu mają także kłopoty ze zdobyciem szczepionki przeciwko gruźlicy, którą dzieci urodzone w szpitalu dostają za darmo.
Darek i Karina mają konflikt serologiczny. Okazało się, że w naszym regionie są ogromne problemy ze zdobyciem immunoglobuliny. - Preparat mają tylko szpitale. Na receptę możemy go kupić, ale... w Czechach - skarży się Karina. - Problemów jest więcej. Od innych rodziców wiem, że czasem muszą wysłuchać nieprzyjemnych uwag od lekarzy. Ja miałam akurat szczęście, bo położnik potraktował mój wybór z życzliwością - dodaje.
Fundacja Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenie "Dobrze Urodzeni" walczą o to, by NFZ zaczął finansować koszty narodzin dziecka poza szpitalem. Nie tylko w domu, ale także w tzw. domu narodzin czy izbie porodowej. Po internecie od kilku tygodni krąży petycja w tej sprawie do ministerstwa zdrowia oraz parlamentarzystów. Podpisało się pod nią już niemal tysiąc osób. - Każda kobieta powinna mieć prawo wyboru, gdzie chce urodzić dziecko. Przez lata pozbywaliśmy się z naszych domów najważniejszych wydarzeń w życiu - narodzin i śmierci, zrobiliśmy z tego coś nienaturalnego. Pora to zmienić - uważa Karina.
Zwolennicy porodów domowych zapewniają, że nie są przeciwnikami szpitali. Nie każda kobieta może i chce rodzić w domu. W całej Polsce pracuje teraz zaledwie 12 położonych, które przyjmują legalnie porody w domach, więc jest to zjawisko elitarne. - Jednak, jeśli kobieta może i chce urodzić poza szpitalem, państwo powinno jej to umożliwić - mówi Karina.
Walka o prawo do porodu poza szpitalem trwa od lat. O problemie zrobiło się głośno po likwidacji ostatniej izby porodowej w Polsce - w Lędzinach. Dzięki postulatom m.in. Fundacji Rodzić po Ludzku powołany przez ministerstwo zespół opracowujący nowe standardy opieki okołoporodowej zajął się także sprawą możliwości finansowania pozaszpitalnej opieki nad rodzącą. - Nie wiemy jednak, jaki będzie wynik prac tego zespołu - mówi Anna Otffinowska, prezeska Fundacji Rodzić po Ludzku.
Tu możesz się podpisać pod petycją do ministra zdrowia
Poród odbył się tak spokojnie, że Kalinka nawet się nie obudziła. Ona też urodziła się w domu. - To był mój świadomy wybór. Nie wyobrażam sobie rodzić w szpitalu. Gdy mama i dziecko są zdrowi, a ciąża przebiega bez problemów, poród jest naturalną rzeczą. To fizjologia, a nie choroba - mówi Karina, mama Kalinki i Krzysia.
Choć od porodu minęło dopiero kilka dni, czuje się świetnie. Zabrała się nawet za sprzątanie, pranie, gotowanie. - Ale położne ostudziły mój zapał i kazały mi leżeć i odpoczywać - śmieje się.
Porody w domu są coraz popularniejsze, ale Narodowy Fundusz Zdrowia ich nie finansuje. Rodzice muszą płacić za wszystko z własnej kieszeni. - A to nie jest tylko koszt pracy położnej (średnio 900-1500 zł). Na przykład immunoglobulinę stosowaną przy konflikcie serologicznym matka dostaje w szpitalu bezpłatnie. W przypadku porodu domowego musi za nią zapłacić, a preparat kosztuje aż 300 złotych - mówi Katarzyna Oleś, położna z Mikołowa, szefowa Stowarzyszenia "Dobrze Urodzeni", która pomagała przy narodzinach Krzysia.
Rodzice dzieci urodzonych w domu mają także kłopoty ze zdobyciem szczepionki przeciwko gruźlicy, którą dzieci urodzone w szpitalu dostają za darmo.
Darek i Karina mają konflikt serologiczny. Okazało się, że w naszym regionie są ogromne problemy ze zdobyciem immunoglobuliny. - Preparat mają tylko szpitale. Na receptę możemy go kupić, ale... w Czechach - skarży się Karina. - Problemów jest więcej. Od innych rodziców wiem, że czasem muszą wysłuchać nieprzyjemnych uwag od lekarzy. Ja miałam akurat szczęście, bo położnik potraktował mój wybór z życzliwością - dodaje.
Fundacja Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenie "Dobrze Urodzeni" walczą o to, by NFZ zaczął finansować koszty narodzin dziecka poza szpitalem. Nie tylko w domu, ale także w tzw. domu narodzin czy izbie porodowej. Po internecie od kilku tygodni krąży petycja w tej sprawie do ministerstwa zdrowia oraz parlamentarzystów. Podpisało się pod nią już niemal tysiąc osób. - Każda kobieta powinna mieć prawo wyboru, gdzie chce urodzić dziecko. Przez lata pozbywaliśmy się z naszych domów najważniejszych wydarzeń w życiu - narodzin i śmierci, zrobiliśmy z tego coś nienaturalnego. Pora to zmienić - uważa Karina.
Zwolennicy porodów domowych zapewniają, że nie są przeciwnikami szpitali. Nie każda kobieta może i chce rodzić w domu. W całej Polsce pracuje teraz zaledwie 12 położonych, które przyjmują legalnie porody w domach, więc jest to zjawisko elitarne. - Jednak, jeśli kobieta może i chce urodzić poza szpitalem, państwo powinno jej to umożliwić - mówi Karina.
Walka o prawo do porodu poza szpitalem trwa od lat. O problemie zrobiło się głośno po likwidacji ostatniej izby porodowej w Polsce - w Lędzinach. Dzięki postulatom m.in. Fundacji Rodzić po Ludzku powołany przez ministerstwo zespół opracowujący nowe standardy opieki okołoporodowej zajął się także sprawą możliwości finansowania pozaszpitalnej opieki nad rodzącą. - Nie wiemy jednak, jaki będzie wynik prac tego zespołu - mówi Anna Otffinowska, prezeska Fundacji Rodzić po Ludzku.
Tu możesz się podpisać pod petycją do ministra zdrowia
Polecamy: Ostatnia w Polsce izba porodowa zamknięta na amen
- 43 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Rodzisz w domu? To musisz płacić
lu_kaczu_szenko
08.04.09, 12:54
Bezdenna głupota! A jakby nagle wypadła konieczność cesarki to co? Mąż zrobi? Dzieci? Np jak dziecko stanie w poprzek kanału rodnego...»
-
no i dobrze
jukka2003
08.04.09, 18:46
Widze ze polowa postow na tak - druga na kategoryczne nie (gdzie najczesciejpowtarzanym argumentem sa komplikacje przy porodzie).Z tego co wiem w Holandii wiekszosc porodow sie odbywa w »
-
Chcesz rodzić w domu? To musisz za to płacić
agulha
08.04.09, 22:53
Hmm, co do immunoglobulin i szczepień, to jestem za (dlaczego karać dzieckododatkowo za decyzje rodziców), a co do refundacji? Skoro jest to zjawiskoelitarne, to chyba można oczekiwać, że »






