Chorzy na cukrzycę chcą nowych leków

Judyta Watoła
07.09.2011 , aktualizacja: 07.09.2011 13:03
A A A Drukuj
- Brak nowych leków na cukrzycę na liście refundacyjnej to znak, że jesteśmy dyskryminowani. Domagamy się, by natychmiast je tam umieścić - mówią chorzy ze Śląska i piszą list do minister zdrowia
- My czekamy, a inni tylko nas zwodzą - mówi Elżbieta Godyń ze stowarzyszenia diabetyków w Zabrzu.
Fot. Roksana Miarka / Agencja Gazeta
- My czekamy, a inni tylko nas zwodzą - mówi Elżbieta Godyń ze stowarzyszenia diabetyków w Zabrzu.
Sylwia z Raciborza ma 18 lat. Cukrzycę wykryto u niej pięć lat temu. Choroba nie przeszkadza jej w studiowaniu, jeździe na nartach, raftingach. Z powodzeniem startowała nawet w konkursie Miss Polonia - była w finale wojewódzkim. - Od czterech lat nie zażywam zwykłej insuliny, tylko tzw. długo działające analogi. Nie muszę już wstawać w środku nocy, by kontrolować cukier. Mogę żyć aktywniej - przekonuje Sylwia.

Największe znaczenie ma jednak to, że analogi pozwalają zminimalizować ryzyko powikłań. - Po zażyciu zwykłej insuliny dochodzi do dużych wahań poziomu cukru. Kiedy zaczyna się on obniżać, człowiekowi drżą ręce, plącze się język. To jednak nic w porównaniu z tym, że dochodzi do trwałych uszkodzeń narządów. Nie widać ich dziś, kumulują się latami i wtedy człowiek zaczyna tracić wzrok, psują się nerki, przestają goić rany. To dlatego walczę, by analogi refundowano - wyjaśnia Sylwia.

Długo działający analog insuliny utrzymuje równy poziom cukru we krwi przez 12-24 godziny. Dlatego tak bardzo zależy na nim chorym. Sylwia kupuje go sobie sama, ale ma wielu znajomych, których na to nie stać. Opakowanie kosztuje ok. 200 zł. Gdyby analogi weszły na listę refundacyjną, byłyby dla kupujących je chorych o połowę tańsze.

- Analogi są refundowane we wszystkich krajach Unii Europejskiej poza Polską. My słyszymy tylko kolejne mętne tłumaczenia - zwraca uwagę Mariusz Masiarek, prezes Towarzystwa Pomocy Dzieciom i Młodzieży z Cukrzycą, które ma siedzibę w Gliwicach.

Polska walka o analogi trwa od trzech lat. W grudniu 2008 r. Agencja Oceny Technologii Medycznych wydała pozytywną rekomendację: analogi mogą być refundowane. Minister Ewa Kopacz zadeklarowała, że latem znajdą się na nowej liście leków. Lista ukazała się jednak jesienią i analogów na niej nie było. - AOTM nie potwierdziła nadzwyczajnej efektywności tych insulin - tłumaczył "Gazecie" rzecznik ministerstwa Piotr Olechno. Ale dzieci z gliwickiego stowarzyszenia i tak napisały do Kopacz: "Niech o tym, jaka insulina będzie dla nas najlepsza, decyduje lekarz w gabinecie... Prosimy o pomoc!".

Pomocy nie było, bo pojawiły się za to doniesienia, że jeden z dwóch obecnych na rynku analogów może być rakotwórczy. AOTM wydał w marcu 2010 r. opinię, że nie ma na to dowodów, więc analogi mogą być refundowane. Takie samo stanowisko wcześniej zajęła amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków oraz jej europejski odpowiednik EMA. Ministerstwo znów zapewniło, że wprowadzi analogi do refundacji. W listopadzie Polskie Stowarzyszenie Diabetyków "w związku z planowanym umieszczeniem analogów insulin długo działających na liście leków refundowanych" przyznało nawet Ewie Kopacz honorowy medal "Przyjaciela PSD".

Lista jednak znów ukazała się bez analogów. Ministerstwo tłumaczyło, że pojawiły się kolejne pogłoski o tym, że są rakotwórcze. Poinformował o tym polski przedstawiciel w EMA prof. Piotr Fiedor. - Agencja nie wydała żadnej opinii, bo czeka na wyniki szczegółowych badań - mówił w grudniu zeszłego roku Olechno. Jednocześnie zapowiedział wprowadzenie programu terapeutycznego. Wybrani chorzy mieli dostać analogi całkiem za darmo. - Planujemy, że program zacznie być realizowany w pierwszym kwartale 2011 r.

- Jest wrzesień, a program nie ma jeszcze opinii AOTM - skarży się Masiarek. Prawdziwą burzę w środowisku diabetyków wywołała jednak informacja z zeszłego tygodnia, że EMA wcale nie bada analogów. "Europejska Agencja Leków nie przeprowadza obecnie kontroli bezpieczeństwa długo działających analogów insuliny" - czytamy w e-mailu z EMA.

To właśnie sprowokowało chorych do napisania kolejnego listu do minister zdrowia. "Brak refundacji analogów insulin długo działających przy jednoczesnym braku programu terapeutycznego, w ramach którego chorzy na cukrzycę mogliby być nimi leczeni, to dyskryminacja polskich diabetyków, w tym dzieci i młodzieży chorujących na cukrzycę".

- Jeśli analogi byłyby naprawdę szkodliwe, powinny być w ogóle wycofane z aptek. Skoro nie są, to nie ma też przeszkód, by wpisać je na listę refundacyjną - mówi Masiarek.

- Oddaliśmy sprawę w ręce ekspertów. Czekamy na stanowisko na AOTM - odpowiada Olechno.

Chorzy tymczasem tracą wiarę, że analogi trafią w końcu na listę. - My czekamy, a inni tylko nas zwodzą - mówi Elżbieta Godyń ze stowarzyszenia diabetyków w Zabrzu.

Podziel się

  • 25 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

  • Chorzy bo głupi karl 07.09.11, 15:47

    Minister Kopacz myśli : chorzy bo głupi, głupi bo chorzy.I ma w d... chodzi o kasę.»

  • Kłamstwa pani minister alakyr 07.09.11, 18:48

    Z jednej strony w mediach mówi jak bardzo dba o tanie leki dla pacjentów, z drugiej skreśla z listy leków refundowanych najnowsze insuliny długodziałające bo krajowi producenci ich nie »