Poradnia nie dla zawału

Anna Malinowska
06.09.2011 , aktualizacja: 06.09.2011 00:22
A A A Drukuj
W przychodni Pro Familia na katowickim osiedlu Odrodzenia o pomoc prosił mężczyzna, który bardzo źle się czuł. Personel odprawił go z kwitkiem. Poradzono mu, by przyszedł następnego dnia z wypełnioną deklaracją lub żeby pojechał do szpitala.
- Syn niedawno zamieszkał ze mną, wcześniej mieszkał w Krakowie. Nie zdążył jeszcze wyrobić sobie karty chipowej i zapisać się do lekarza rodzinnego - mówi Anna Kobędza, matka 49-letniego mężczyzny. W minioną środę jej syn wrócił wcześniej z pracy. Mówił, że bardzo źle się czuje, jakby coś rozrywało mu płuca. Elektroniczny aparat do mierzenia ciśnienia wskazywał 190 na 120.

- Dosłownie tuż przy naszym bloku jest przychodnia. Oczywiście mogłam od razu zadzwonić po pogotowie, ale pomyślałam, że tak będzie szybciej. Było wcześnie, przed godz. 17. Wiedziałam, że lekarze tam jeszcze przyjmują pacjentów - mówi pani Anna. Poszła z synem do Pro Familii.

- W rejestracji oprócz rejestratorki była jeszcze pielęgniarka. Syn opowiedział, jakie ma objawy i jakie ciśnienie. Poproszono go o kartę chipową. Wytłumaczyliśmy, że jeszcze jej nie ma. Panie poradziły więc, żeby przyszedł następnego dnia z wypełnioną deklaracją. A jak nie, to możemy iść do większej przychodni przy ul. Fredry, a w ogóle to najlepiej jechać do szpitala w Ochojcu - relacjonuje pani Anna.

Matka z synem podziękowali za rady i wyszli. Mężczyzna czuł się coraz gorzej, usiedli na osiedlowej ławce. - Do szpitala musielibyśmy jechać autobusem. Chciałam przez komórkę wezwać pogotowie, ale syn zadzwonił po kolegę, który mieszka po sąsiedzku. Podjechał swoim autem i kilka minut potem byliśmy w szpitalu - mówi pani Anna. Już w izbie przyjęć okazało się, że mężczyzna ma zawał serca.

Na szczęście wszystko skończyło się pomyślnie. Syn pani Anny przeszedł koronarografię i balonikowanie, czuje się już lepiej. Matka jednak wciąż nie może pogodzić się z tym, jak zostali potraktowani w przychodni. - Syn nigdy nie miał problemów z sercem. Informacja, że to zawał, zmroziła mnie. Wiadomo, że w takiej sytuacji liczy się każda minuta. Gdybyśmy posłuchali ich rad i wrócili do domu, różnie mogło się to skończyć - mówi z żalem.

Danuta Wrońska z kierownictwa Pro Familia zastrzega, że nic jej nie wiadomo na temat tej sytuacji. Dopytujemy więc, na co może liczyć w przychodni pacjent, który nagle źle się poczuje. - Prawda jest taka, że po godz. 17 nie mamy możliwości diagnostycznych. Nie działa laboratorium, rentgen. Jeśli pacjent skarży się na swój stan zdrowia, zwykle wzywamy firmę, która ma zakontraktowane przewozy do szpitala. No ale musi to być pacjent zapisany w naszej przychodni - wyjaśnia.

Czy personel nie mógł po prostu zadzwonić po zwykłe pogotowie, a do czasu przyjazdu ratowników zaopiekować się chorym? - pytamy.

- Przecież po pogotowie może zadzwonić sam pacjent, nic nie stoi na przeszkodzie - dziwi się Wrońska.

Lepiej prowadzić sklep - komentuje Dariusz Kortko

Wybitny lekarz, prof. Kornel Gibiński, od lat przestrzega, że współczesna medycyna zmierza w złym kierunku. Lekarze coraz rzadziej dostrzegają człowieka, który do nich przychodzi. Postępująca specjalizacja powoduje, że wygodniej im leczyć jego chore narządy. Nowoczesna medycyna kosztuje. Osoby, które zarządzają ochroną zdrowia analizują słupki, liczą koszty i zyski. Gdzie w tym wszystkim pacjent? Gdzie cierpiący człowiek, który szuka pomocy, uwagi i pocieszenia, że nie zostanie ze swoimi dolegliwościami sam? Czy wciąż jeszcze mają go na uwadze?

Przykład mężczyzny, który został odprawiony z kwitkiem z przychodni zdrowia, pokazuje, że czasem człowiek nie jest tak zajmujący jak procedury, zarządzenia i paragrafy. Poza tym empatii, współczucia i gotowości do pomocy NFZ nie wycenia. Czy w tej sytuacji można mieć pretensje do pracowników tej - i pewnie dziesiątek innych - placówek?

Jako osoba naiwna, wciąż wolę wierzyć, że odesłanie człowieka z zawałem serca to jedynie wpadka, przypadek, zła okoliczność losu. Gdyby tak nie było, jaki sens miałaby praca w przychodni zdrowia, której podstawowym zadaniem jest nieść pomoc chorym i cierpiącym? Już lepiej prowadzić sklep.



Podziel się

  • 17 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów