Śmierć i trup, czyli protest "S" w stolicy. Zobacz zdjęcia
2009-11-04
, aktualizacja: 04.11.2009 21:37
Kilkudziesięciu związkowców ze śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" demonstrowało w środę przed Ministerstwem Zdrowia
Kilkudziesięciu związkowców ze śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" demonstrowało w środę przed Ministerstwem Zdrowia. Domagali się dla Śląska większych pieniędzy na leczenie.

Fot. Krzysztof Miller / Agencja
Kilkudziesięciu związkowców ze śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" demonstrowało w środę przed Ministerstwem Zdrowia

Fot. Krzysztof Miller / Agencja
Kilkudziesięciu związkowców ze śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" demonstrowało w środę przed Ministerstwem Zdrowia

Fot. Krzysztof Miller / Agencja
Kilkudziesięciu związkowców ze śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" demonstrowało w środę przed Ministerstwem Zdrowia
ZOBACZ TAKŻE
- Nie ma winnych śmierci chorego, który wił się z bólu (09-11-09, 13:18)
Kilkudziesięciu związkowców ze śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" demonstrowało wczoraj przed Ministerstwem Zdrowia. Domagali się dla Śląska większych pieniędzy na leczenie.
Związkowcy pojechali do Warszawy, bo boją się, że śląskie szpitale popadną w ruinę, jeśli nie nastąpi zmiana planu ich finansowania. Obecnie za nadwykonania, czyli pacjentów przyjętych ponad limit, Narodowy Fundusz Zdrowia powinien zapłacić im 270 mln zł, ale nie ma na to pieniędzy. Przyszły rok ma być jeszcze trudniejszy, bo brakować będzie kolejnych 300 mln zł.
Ponieważ decyzje w sprawie pieniędzy na leczenie zapadają w Warszawie, związkowcy postanowili właśnie tam protestować. Gdy jedni stali przed gmachem resortu, siedmioosobowa delegacja wybrała się na rozmowy z minister Ewą Kopacz. Według Piotra Olechno, rzecznika resortu, atmosfera spotkania była bardzo dobra.
- Pani minister wyjaśniła związkowcom, że śląski NFZ otrzymał już kilkaset dodatkowych milionów złotych na leczenie w tym roku. Wcześniej o tym nie wiedzieli - mówił Olechno.
Kopacz obiecała, że zobowiąże prezesa funduszu do przedstawienia informacji, ile pieniędzy na leczenie otrzyma w przyszłym roku śląski NFZ w porównaniu z bieżącym rokiem. Zapewniła też, że wszystkie szpitale w województwie dostaną pieniądze za świadczenia ponadlimitowe ratujące życie.
Nie wiadomo jednak, czy 67 mln zł, jakie dodatkowo jeszcze w tym roku ma dostać z centrali śląski oddział funduszu, na to wystarczy. Jeśli nie, związkowcy porozmawiają o tym z minister Kopacz podczas następnego spotkania 18 listopada.
Związkowcy pojechali do Warszawy, bo boją się, że śląskie szpitale popadną w ruinę, jeśli nie nastąpi zmiana planu ich finansowania. Obecnie za nadwykonania, czyli pacjentów przyjętych ponad limit, Narodowy Fundusz Zdrowia powinien zapłacić im 270 mln zł, ale nie ma na to pieniędzy. Przyszły rok ma być jeszcze trudniejszy, bo brakować będzie kolejnych 300 mln zł.
Ponieważ decyzje w sprawie pieniędzy na leczenie zapadają w Warszawie, związkowcy postanowili właśnie tam protestować. Gdy jedni stali przed gmachem resortu, siedmioosobowa delegacja wybrała się na rozmowy z minister Ewą Kopacz. Według Piotra Olechno, rzecznika resortu, atmosfera spotkania była bardzo dobra.
- Pani minister wyjaśniła związkowcom, że śląski NFZ otrzymał już kilkaset dodatkowych milionów złotych na leczenie w tym roku. Wcześniej o tym nie wiedzieli - mówił Olechno.
Kopacz obiecała, że zobowiąże prezesa funduszu do przedstawienia informacji, ile pieniędzy na leczenie otrzyma w przyszłym roku śląski NFZ w porównaniu z bieżącym rokiem. Zapewniła też, że wszystkie szpitale w województwie dostaną pieniądze za świadczenia ponadlimitowe ratujące życie.
Nie wiadomo jednak, czy 67 mln zł, jakie dodatkowo jeszcze w tym roku ma dostać z centrali śląski oddział funduszu, na to wystarczy. Jeśli nie, związkowcy porozmawiają o tym z minister Kopacz podczas następnego spotkania 18 listopada.
Polecamy: Czarne chmury zbierają się nad śląskimi szpitalami
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


więcej zdjęć