Brzydkie podwórko stało się galerią [ZDJĘCIA]

Iwona Sobczyk
05.09.2011 , aktualizacja: 05.09.2011 22:31
A A A Drukuj
Galeria sztuki ulicy Ajnfart Story w podwórku przy ul. Andrzeja 12 w Katowicach Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta Galeria sztuki ulicy Ajnfart Story w podwórku przy ul. Andrzeja 12 w Katowicach
Obskurnych podwórek jest w Katowicach bez liku. To przy ul. Andrzeja 12 teraz zamienia się w galerię. Ma być wizytówką Katowic.
Galeria sztuki ulicy Ajnfart Story w podwórku przy ul. Andrzeja 12 w Katowicach
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Galeria sztuki ulicy Ajnfart Story w podwórku przy ul. Andrzeja 12 w Katowicach
Galeria sztuki ulicy Ajnfart Story w podwórku przy ul. Andrzeja 12 w Katowicach
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Galeria sztuki ulicy Ajnfart Story w podwórku przy ul. Andrzeja 12 w Katowicach
Galeria sztuki ulicy Ajnfart Story w podwórku przy ul. Andrzeja 12 w Katowicach
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Galeria sztuki ulicy Ajnfart Story w podwórku przy ul. Andrzeja 12 w Katowicach
Grażyna Hajduga w podwórku przy Andrzeja 12 prowadzi galerię sztucznej biżuterii. Pamięta, że ostatni raz bramę malowano w połowie lat 90. Od lat wydeptuje ścieżki do biur urzędników, apelując o uporządkowanie podwórka. Teraz nie może się nachwalić wicedyrektora KZGM Marcina Gawlika, który w sprawie bramy postanowił w końcu szukać pomocy w katowickim biurze ESK 2016 i na dodatek zrobił to skutecznie.

16 września podwórko zostanie oficjalnie przekształcone w pierwszą w regionie galerię sztuki ulicy Ajnfart Story. Artystów do jego stworzenia zaprosiło Biuro ESK, które zapłaciło też za farby. Od czerwca swoje murale tworzą tam znani śląscy streetartowcy: Mona Tusz i Raspazjan, twórczyni projektu "Kobieta z Kato" Magda Drobczyk i studentka malarstwa na katowickiej ASP ukrywająca się pod pseudonimem Miszmasz.

Prace dobiegają powoli końca. Najbardziej kolorowo jest na kawałku ściany, który dostał się Miszmasz. - Miejsce jest dość mroczne, więc chciałam je jakoś rozweselić. Namalowałam coś, co ma być luźną abstrakcją zbudowaną z rozmaitych form i historyjek. Taki miszmasz - śmieje się autorka.

Raspazjan, wielbiciel surrealistycznego klimatu i opowieści rodem ze snów, stworzył dwa murale. Na jednym bocianopodobne postaci unoszą w powietrze przypominający świeczkę fabryczny komin. - Komin zostaje uroczyście wyniesiony ze Śląska, bo miejsce przemysłu zajmuje kultura - wyjaśnia artysta.

Jednego z dwóch malowideł Mony Tusz do niedawna nie można było podziwiać w pełnej krasie, bo ktoś szarym sprejem zdążył nabazgrać na nim wielki napis: "Gieksa z Górnikiem i Ostravom" (pisownia oryginalna). W przeciwieństwie do streetartowców wielbiciel futbolu swojego dzieła nie opatrzył podpisem. Nie uda mu się więc tylnymi drzwiami wejść ze swoją twórczością do galerii sztuki ulicy. Napis został zmyty. - Murale są pokryte środkiem ochronnym - mówi Raspazjan. Najbardziej cieszy się z tego, że większość mieszkańców ich dzieła chwali i wspiera ich, jak może. Choćby zapraszając na herbatę.

Oficjalne otwarcie galerii zaplanowano na 16 września. Tego dnia autorzy murali zamierzają zaprezentować w tym miejscu również swoje prace sztalugowe. Wernisaż zaczyna się o godz. 19. Po nim zaplanowano pokaz fotografii Bogdana Kułakowskiego, który od kilkudziesięciu lat obserwuje przez obiektyw śląskie miasta, prezentację filmu "Silens" Tomasz Ryboka i J.W. Gawlika, a na zakończenie performance na ul. Mariackiej.

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów