Brzydkie podwórko stało się galerią [ZDJĘCIA]
05.09.2011
, aktualizacja: 05.09.2011 22:31
Obskurnych podwórek jest w Katowicach bez liku. To przy ul. Andrzeja 12 teraz zamienia się w galerię. Ma być wizytówką Katowic.

Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Galeria sztuki ulicy Ajnfart Story w podwórku przy ul. Andrzeja 12 w Katowicach

Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Galeria sztuki ulicy Ajnfart Story w podwórku przy ul. Andrzeja 12 w Katowicach

Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Galeria sztuki ulicy Ajnfart Story w podwórku przy ul. Andrzeja 12 w Katowicach
ZOBACZ TAKŻE
- Katotransformersy świecą w nocy (16-08-11, 16:30)
- Podwórkowa rewolucja w Katowicach! (12-08-11, 01:37)
- Artur Rojek odsłonił Daydream Elsnera (04-08-11, 21:15)
- To frajda patrzeć na obwisłe piersi? Murale artystyczne, czy nieestetyczne? (30-06-11, 12:11)
- To nie kolejny mural (10-09-11, 13:45)
- Na Mariackiej mają wzorcowe podwórko (29-06-11, 11:35)
Grażyna Hajduga w podwórku przy Andrzeja 12 prowadzi galerię sztucznej biżuterii. Pamięta, że ostatni raz bramę malowano w połowie lat 90. Od lat wydeptuje ścieżki do biur urzędników, apelując o uporządkowanie podwórka. Teraz nie może się nachwalić wicedyrektora KZGM Marcina Gawlika, który w sprawie bramy postanowił w końcu szukać pomocy w katowickim biurze ESK 2016 i na dodatek zrobił to skutecznie.
16 września podwórko zostanie oficjalnie przekształcone w pierwszą w regionie galerię sztuki ulicy Ajnfart Story. Artystów do jego stworzenia zaprosiło Biuro ESK, które zapłaciło też za farby. Od czerwca swoje murale tworzą tam znani śląscy streetartowcy: Mona Tusz i Raspazjan, twórczyni projektu "Kobieta z Kato" Magda Drobczyk i studentka malarstwa na katowickiej ASP ukrywająca się pod pseudonimem Miszmasz.
Prace dobiegają powoli końca. Najbardziej kolorowo jest na kawałku ściany, który dostał się Miszmasz. - Miejsce jest dość mroczne, więc chciałam je jakoś rozweselić. Namalowałam coś, co ma być luźną abstrakcją zbudowaną z rozmaitych form i historyjek. Taki miszmasz - śmieje się autorka.
Raspazjan, wielbiciel surrealistycznego klimatu i opowieści rodem ze snów, stworzył dwa murale. Na jednym bocianopodobne postaci unoszą w powietrze przypominający świeczkę fabryczny komin. - Komin zostaje uroczyście wyniesiony ze Śląska, bo miejsce przemysłu zajmuje kultura - wyjaśnia artysta.
Jednego z dwóch malowideł Mony Tusz do niedawna nie można było podziwiać w pełnej krasie, bo ktoś szarym sprejem zdążył nabazgrać na nim wielki napis: "Gieksa z Górnikiem i Ostravom" (pisownia oryginalna). W przeciwieństwie do streetartowców wielbiciel futbolu swojego dzieła nie opatrzył podpisem. Nie uda mu się więc tylnymi drzwiami wejść ze swoją twórczością do galerii sztuki ulicy. Napis został zmyty. - Murale są pokryte środkiem ochronnym - mówi Raspazjan. Najbardziej cieszy się z tego, że większość mieszkańców ich dzieła chwali i wspiera ich, jak może. Choćby zapraszając na herbatę.
Oficjalne otwarcie galerii zaplanowano na 16 września. Tego dnia autorzy murali zamierzają zaprezentować w tym miejscu również swoje prace sztalugowe. Wernisaż zaczyna się o godz. 19. Po nim zaplanowano pokaz fotografii Bogdana Kułakowskiego, który od kilkudziesięciu lat obserwuje przez obiektyw śląskie miasta, prezentację filmu "Silens" Tomasz Ryboka i J.W. Gawlika, a na zakończenie performance na ul. Mariackiej.
16 września podwórko zostanie oficjalnie przekształcone w pierwszą w regionie galerię sztuki ulicy Ajnfart Story. Artystów do jego stworzenia zaprosiło Biuro ESK, które zapłaciło też za farby. Od czerwca swoje murale tworzą tam znani śląscy streetartowcy: Mona Tusz i Raspazjan, twórczyni projektu "Kobieta z Kato" Magda Drobczyk i studentka malarstwa na katowickiej ASP ukrywająca się pod pseudonimem Miszmasz.
Prace dobiegają powoli końca. Najbardziej kolorowo jest na kawałku ściany, który dostał się Miszmasz. - Miejsce jest dość mroczne, więc chciałam je jakoś rozweselić. Namalowałam coś, co ma być luźną abstrakcją zbudowaną z rozmaitych form i historyjek. Taki miszmasz - śmieje się autorka.
Raspazjan, wielbiciel surrealistycznego klimatu i opowieści rodem ze snów, stworzył dwa murale. Na jednym bocianopodobne postaci unoszą w powietrze przypominający świeczkę fabryczny komin. - Komin zostaje uroczyście wyniesiony ze Śląska, bo miejsce przemysłu zajmuje kultura - wyjaśnia artysta.
Jednego z dwóch malowideł Mony Tusz do niedawna nie można było podziwiać w pełnej krasie, bo ktoś szarym sprejem zdążył nabazgrać na nim wielki napis: "Gieksa z Górnikiem i Ostravom" (pisownia oryginalna). W przeciwieństwie do streetartowców wielbiciel futbolu swojego dzieła nie opatrzył podpisem. Nie uda mu się więc tylnymi drzwiami wejść ze swoją twórczością do galerii sztuki ulicy. Napis został zmyty. - Murale są pokryte środkiem ochronnym - mówi Raspazjan. Najbardziej cieszy się z tego, że większość mieszkańców ich dzieła chwali i wspiera ich, jak może. Choćby zapraszając na herbatę.
Oficjalne otwarcie galerii zaplanowano na 16 września. Tego dnia autorzy murali zamierzają zaprezentować w tym miejscu również swoje prace sztalugowe. Wernisaż zaczyna się o godz. 19. Po nim zaplanowano pokaz fotografii Bogdana Kułakowskiego, który od kilkudziesięciu lat obserwuje przez obiektyw śląskie miasta, prezentację filmu "Silens" Tomasz Ryboka i J.W. Gawlika, a na zakończenie performance na ul. Mariackiej.
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
16 głosów




więcej zdjęć

