Kultura sprawi, że wreszcie pokochamy stolicę regionu?

Przemysław Jedlecki
07.04.2010 , aktualizacja: 08.04.2010 01:10
A A A Drukuj
- Chcemy, żeby katowiczanie byli dumni ze swojego miasta - mówił w środę Marek Zieliński, dyrektor katowickiego biura ESK 2016. Trzymam kciuki, by jego słowa się spełniły. Uważam, że to możliwe, zwłaszcza po tym, gdy prezydent Katowic oficjalnie zrezygnował z odpowiedzialności za ten projekt
Piotr Uszok, prezydent Katowic, opowiedział w środę dziennikarzom, co miasto zrobiło w sprawie starań o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016. Dziennikarzy zaproszono do pachnącego świeżością biura ESK w gmachu Górnośląskiego Centrum Kultury. Okazało się jednak, że pokoje są puste. Jeden z członków rady programowej ESK zdradził, że prezydent wymyślił sobie konferencję właśnie w tym miejscu i z tego powodu jeszcze we wtorek wieczorem skręcano krzesła dla dziennikarzy. Zdaniem prezydenta nic się nie stało, bo pracownicy biura i tak urzędują gdzie indziej.

Ale nie biura są ważne, bo jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że oficjalnie rada miasta o przystąpieniu do walki o ESK zdecydowała we wrześniu 2009 roku, to okaże się, że lista urzędniczych dokonań nie imponuje. Prezydent chwalił się powołaniem biura, jego dyrektora i nową dyrektorką Górnośląskiego Centrum Kultury. Jest też strona internetowa i - co najważniejsze - program wydarzeń na lata 2010-2016, nad którym pracowała rada programowa. Jednak miasto wciąż nie ma strategii rozwoju kultury, bez której udział w konkursie nie ma sensu.

W środę zaprezentowano zarys programu imprez, które mają nam pomóc w walce o tytuł. Najważniejszy, 2016 rok, podzielono na kilka etapów. Dostaniemy wtedy m.in. "Wielki Ogród Dźwięków", czyli wydarzenia muzyczne z festiwalem orkiestr radiowych, "Górnośląski Miszung" z wydarzeniami poświęconymi m.in. Janoschowi czy "Śląsk - projekt Europa", a w jego ramach m.in. wystawa surrealizmu.

Prof. Tadeusz Sławek, przewodniczący rady, zachęca dziennikarzy i mieszkańców regionu do lektury programu. Po jego przeczytaniu cieszę się z jego deklaracji, że nie jest to lista zamknięta. Rada czeka bowiem na pomysły mieszkańców i ogłosi konkurs na te, które mogą zyskać wsparcie w ramach ESK. To ważne, ponieważ większość z wydarzeń proponowanych przez radę nie spotka się raczej z entuzjastycznym przyjęciem w Europie. Ile do tej pory było już przeglądów filmów Kieślowskiego, o którym m.in. mowa w programie? Nieme kino w towarzystwie orkiestry to też nienowy pomysł.

W liczącym kilkadziesiąt stron dokumencie nie ma też mowy o kosztach. Skoro rada przejęła na siebie odpowiedzialność za ESK, to powinna zdradzić, ile może kosztować realizacja jej pomysłów. Pięć milionów, czy może pięćdziesiąt? Pieniądze są ważne, bez nich każdy pomysł może zostać na papierze.

Nie jest też jasne, co nam po tych wydarzeniach zostanie. Na razie słyszymy optymistyczne deklaracje o zmianie wizerunku miasta, stworzeniu metropolii opartej na otwartości, europejskich wartościach i kulturze. Marek Zieliński, dyrektor biura ESK, podkreśla, że w walce o tytuł ważne jest, aby katowiczanie byli dumni ze swojego miasta. Trzymam kciuki, żeby te słowa się spełniły. Jestem pewien, że to możliwe. Zwłaszcza po tym, gdy prezydent Katowic oficjalnie zrezygnował z odpowiedzialności za ten projekt i przekazał go radzie. Dotychczasowy poziom kultury w mieście lepiej pozostawić bez komentarza, dlatego starania o ESK są wielką szansą. Rada, w przeciwieństwie do wielu urzędników, nie uzurpuje sobie prawa do nieomylności, jest otwarta na opinie. W końcu ktoś zaczął traktować katowiczan jak partnerów, prawdziwych gospodarzy miasta. I choćby z tego powodu warto walczyć o ESK. Może wreszcie niektórzy urzędnicy przekonają się, że bez ich udziału w Katowicach może się stać coś dobrego.

PS Prezydent Uszok zapowiedział w środę, że przyszła kadencja ma być jego ostatnią.

Polecamy: Katowice już były miastem ogrodów. Jordanowskich



Podziel się

  • 23 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów