Na górnośląskich stadionach panuje kult blachy falistej
2010-09-06
, aktualizacja: 06.09.2010 15:13
Jeszcze w 1996 roku w Zabrzu odbył się towarzyski mecz reprezentacji Polski z Niemcami, ówczesnymi mistrzami Europy. Wtedy ten stadion był jednym z ładniejszych w kraju. Teraz nikomu nawet do głowy by nie wpadło, aby organizować tutaj mecz podobnej rangi

Fot. Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta
Na stadionie Polonii Bytom trybuny na łukach wyłączone są z użytkowania

fot. Tomasz Wantuła/Agencja Gazeta
Stadion Ruchu Chorzów

Fot. Michał Włoszczyk/Agencja Gazeta
Sosnowiec. Na boisku Górnika miał stanąć Stadion Zagłębia Dabrowskiego, ale z tych planów nic nie wyszło
ZOBACZ TAKŻE
- Nowy stadion Ruchu Chorzów jak klocki lego (05-10-10, 21:20)
- Mamy okropne stadiony. Najbrzydszy jest w Radzionkowie (24-09-10, 23:56)
- Najbrzydszy, ale nie nasz - Radzionków wypiera się stadionu (24-09-10, 23:49)
- Rektor AWF-u o naszych stadionach: to urąga normalności (24-09-10, 11:49)
- Będzie nowy stadion. Trzeba zburzyć zabytkowe wille (20-09-10, 21:16)
- Los stadionów zależy od wyobraźni prezydentów miast (17-09-10, 22:47)
- Radny z Zabrza: Zbudujmy nowy stadion, ale z głową! (15-09-10, 18:18)
- Stadion w Tychach najgorszy w lidze. Lecha zobaczy tylko 2600 osób (14-09-10, 11:14)
- Kibice mówią, co im się nie podoba na stadionach (09-09-10, 21:43)
- Nowoczesne stadiony pomagają w pracy ochroniarzom (09-09-10, 12:20)
- Śląska policja: stadiony są, niestety, tylko łatane (07-09-10, 19:06)
- Canal+: Górnośląskie stadiony potrzebują zmian (06-09-10, 16:36)
- Jak (nie)buduje się na Górnym Śląsku i w Zagłębiu (04-09-10, 22:50)
Andrzej Zydorowicz, popularny komentator sportowy, relacjonował w telewizji setki meczów z mistrzostw świata, Europy, rozgrywek pucharowych. Doskonale zna piłkarskie stadiony w kraju i za granicą. Od kilku lat jest na emeryturze, ale ze sportem nie stracił kontaktu. Jako katowicki radny monitoruje m.in. projekt budowy nowego stadionu GKS-u.
Wspólnie oceniliśmy wygląd trzech śląskich stadionów piłkarskiej ekstraklasy. Po tym rekonesansie Zydorowicz nie ma wątpliwości, że pod względem stadionowej infrastruktury nasz region znalazł się na szarym końcu polskiej piłki.
To już nie jest La Scala
Spotykamy się w Katowicach. Po kilkunastu minutach jazdy autostradą jesteśmy już w Zabrzu. W dniu meczu dotarcie samochodem na stadion Górnika nie jest jednak takie proste. Ulice w sąsiedztwie obiektu przy ul. Roosevelta korkują się. Kibice zostawiają swoje auta, gdzie tylko się da, bo parking przed główną bramą stadionu już dawno przestał wystarczać.
Nie lepiej z parkingami jest na innych śląskich stadionach.
- Po raz pierwszy przyjechałem na mecz do Zabrza w latach 60., jeszcze jako student. Ten stadion w ogóle się nie zmienia. Jedyna istotna różnica to krzesełka zamiast drewnianych ławek na widowni - mówi Zydorowicz.
Na Roosevelta rozgrywa wprawdzie mecze czternastokrotny mistrz Polski, ale to nie jest typowy stadion piłkarski. Mocno zużyta tartanowa bieżnia stwarza dystans między trybunami i boiskiem. Szczególnie widok z sektorów na wirażach jest fatalny i ciężko z nich dostrzec akcje rozgrywane po drugiej stronie płyty. Taki sam zarzut dotyczy zresztą stadionów w Bytomiu i Chorzowie.
Jeszcze w 1996 roku w Zabrzu odbył się towarzyski mecz reprezentacji Polski z Niemcami, ówczesnymi mistrzami Europy. Wtedy ten stadion był jednym z ładniejszych w kraju. Teraz nikomu nawet do głowy by nie wpadło, aby organizować tutaj mecz podobnej rangi.
Bolesław Niesyto, zmarły kilka lat temu działacz Górnika, lubił powtarzać, że stadion Górnika to piłkarska La Scala, do której niektórzy ludzie nie powinni wchodzić bez zdejmowania butów. Dziś te słowa brzmią jak ponury żart. Pozostając przy artystycznej terminologii, stadion przypomina raczej małomiasteczkowe kino, a teraz standardem są multipleksy w jakości 3D.
Zydorowicz: - Zabrze ma stadion z minionej epoki. Za wczesnego Gierka może i mógł się podobać, ale teraz to pomieszanie stylów. Odnoszę wrażenie, że kolejna ekipa coś na nim przerabia, domalowuje, dłubie, jednak całość przypomina muzealny zabytek. Byłem na ostatnim meczu Górnika z Ruchem i nie dziwi mnie wywieszone przez kibiców hasło "Stadion potrzebny od zaraz".
Stoimy na głównej trybunie należącego do miasta stadionu. Kiedy jest na niej pusto, tym dotkliwsza staje się jej brzydota. Farba odchodzi całymi płatami, koślawe schody, zmurszałe betonowe konstrukcje, tu i ówdzie pordzewiała blacha falista. Pecha mają ci widzowie, którym dostanie się krzesełko za jednym z filarów podtrzymujących dach. Filary skutecznie ograniczają widoczność. Zresztą nawet bycie VIP-em to na stadionie Górnika żadna przyjemność. Gość honorowy może wprawdzie usiąść na nieco wygodniejszym, obitym skórą foteliku, ale z pierwszego rzędu i tak nie dostrzeże tego, co dzieje się przy linii bocznej boiska.
Tablica świetlna na stadionie Górnika zasłonięta jest płachtą z nazwą głównego sponsora klubu. Wyprodukowana na Węgrzech jeszcze w czasach socjalizmu, od początku była atrapą. A przecież tablica wyświetlająca wynik i czas gry, składy drużyn i nazwiska strzelców bramek, ale także powtórki najciekawszych akcji, to już norma na nowoczesnych stadionach.
- Na stadionie Górnika czas się zatrzymał - kręci głową Zydorowicz. - Wrażenia estetyczne są okropne. Wytrzymałość nawet najbardziej oddanego kibica ma swoje granice. Teraz młodzi ludzie dużo podróżują, oglądają mecze w telewizji i internecie. Wiedzą, jak jest gdzie indziej. Tandety nie kupią. Porządna płyta boiska z podgrzewaną murawą i oświetleniem, wygodne trybuny, poczucie bezpieczeństwa, gastronomia, toalety, parkingi. Czy to są za duże wymagania? - wylicza.
W Bytomiu jest siermiężnie
Jedziemy do Bytomia. W niemieckim przemysłowym Zagłębiu Ruhry na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów znajduje się mnóstwo stadionów piłkarskich: Signal Iduna w Dortmundzie na 81 tys. widzów, Veltins Arena w Gelsenkirchen na 61 tys., Ruhrstadion w Bochum i Schauinsland Reisen Arena w Duisburgu na 31 tys. W Essen buduje się nowy stadion na ponad 30 tys. widzów. W pobliżu są jeszcze m.in. LTV Arena w Duesseldorfie na 51 tys., Borussia Park w Moenchengladbach na 54 tys., RheinEnergie w Kolonii na 46 tys.
W naszym przemysłowym regionie też mamy wiele stadionów, ale żaden z nich nie mieści się w dwudziestce największych obiektów w Polsce. Pojemność trzech stadionów ekstraklasy na Górnym Śląsku: Górnik Zabrze - 13 tys., Ruch Chorzów - 10 tys., Polonia Bytom - 6 tys.
Stadion Polonii w Bytomiu, na którym rozgrywa mecze dwukrotny mistrz Polski, też sprawia niekorzystne wrażenie. Parkingi mają koślawą nawierzchnię, obskurny budynek klubowy z blachy falistej zdumiewa krzywą podłogą. - Zadaszenie nad główną trybuną stadionu jest symboliczne i miało chyba tylko uspokoić urzędników od przyznawania klubom licencji. Musi tam nieźle wiać po plecach - mówi Zydorowicz i próbuje doszukać się czegoś pozytywnego: - Hmm, maszty oświetleniowe są nowe, zamontowane krzesełka na widowni dają nadzieję na lepsze czasy. Efekt psują jednak nieczynne sektory na łukach za bramkami, wał ziemny porośnięty trawą naprzeciwko głównej trybuny, walące się betonowe ogrodzenia. Widać, że gospodarze stadionu próbują na siłę coś ratować, ale to tylko pozory. Stadion jest siermiężny. Likwidacja wiraży i nadanie mu kształtu prostokąta zmieniłoby ten obiekt nie do poznania - dowodzi.
W telewizji nie widać wszystkiego. Piłkarze udzielają pomeczowych wywiadów na tle kolorowej planszy ze sponsorami ligi. Parę metrów dalej, poza zasięgiem kamery, jest już totalny bałagan.
Zydorowicz: - Patrzę na to jak pragmatyk. Chyba lepiej budować od nowa, niż przebudowywać? Władze Bytomia muszą się na coś zdecydować. Na Górnym Śląsku stadiony z widownią na 15 tysięcy byłyby wystarczające. Łatwo wybudować wielki stadion, ale jak go potem utrzymać?
Tramwajowe krzesełka na Cichej
Z Bytomia jedziemy na stadion Ruchu Chorzów. Po drodze Zydorowicz przypomina pewną historię: - W latach 80. chciałem przeforsować transmisje z ligowego hokeja na ogólnopolską antenę. W hokeju byliśmy wtedy mocniejsi niż teraz, w naszym regionie było kilka silnych klubów. A jednak ten sport nie mógł się przebić. Kierujący wtedy telewizyjnym sportem Edward Mikołajczyk wyjaśnił mi, że pokaże mecz hokeja, jeśli będą estetyczne lodowiska. A wtedy były na nich drewniane bandy, każde uderzenie krążka zostawiało czarny ślad. Podobnie jest teraz z piłką. Telewizyjni realizatorzy zawsze wybiorą mecze, na których obraz będzie efektowny. Pierwszeństwo mają więc widowiska na nowych stadionach w Lubinie, Warszawie, Poznaniu czy Kielcach. Nie dziwi mnie, że Canal+ nie pokazał Wielkich Derbów Śląska rozgrywanych na starym i zaniedbanym stadionie Górnika.
Stadion na Cichej. Zydorowicza najbardziej irytują siedziska na krytej trybunie. - Tramwajowe krzesełka z chorzowskiego Konstalu. Twarde, niewygodne. Na żadnym stadionie już takich nie ma - podkreśla.
Stoimy na głównej trybunie. Drewniana podłoga, a pod nią niewidoczne stosy petów i słonecznika. - Prezes Ruchu mówiła mi niedawno, że muszą regularnie sprzątać te pety, bo stanowią one realne zagrożenie - mówi Zydorowicz.
Stadion Ruchu, czternastokrotnego mistrza Polski, też trudno nazwać w pełni piłkarskim. Wszystko przez niezabudowane łuki boiska, trybuny są znacznie oddalone od płyty. - Całość widowni wymaga zadaszenia. Trybuna naprzeciwko krytej ma tylko osiem rzędów i bez dachu wygląda dość prowincjonalnie. Podczas transmisji telewizyjnej kamery są w nią wycelowane i taki fatalny przekaz idzie w świat. A przecież Ruch to nie jest byle jaki klub - wskazuje Zydorowicz, który jest za pozostawieniem w spokoju zadaszonej trybuny. - Spełnia swoje zadanie, a przy tym to zabytek. Trzeba ją tylko odpowiednio wkomponować w nowy stadion - wyjaśnia.
Stadion Ruchu, w porównaniu z Górnikiem i Polonią, sprawia dobre wrażenie. Nie jest nowoczesny, ale przynajmniej panuje na nim porządek. Ostatnim romantykom futbolu mogą przypaść do gustu nawet toporne loże dla gości honorowych. W końcu zasiada w nich sam Gerard Cieślik.
Jeśli jednak Ruchowi marzą się sukcesy, musi mieć nowy obiekt. W lipcu delegat UEFA dopiero w ostatniej chwili i warunkowo dopuścił stadion do organizacji meczu z Austrią Wiedeń w III rundzie eliminacyjnej Ligi Europejskiej.
Wspólnie oceniliśmy wygląd trzech śląskich stadionów piłkarskiej ekstraklasy. Po tym rekonesansie Zydorowicz nie ma wątpliwości, że pod względem stadionowej infrastruktury nasz region znalazł się na szarym końcu polskiej piłki.
To już nie jest La Scala
Spotykamy się w Katowicach. Po kilkunastu minutach jazdy autostradą jesteśmy już w Zabrzu. W dniu meczu dotarcie samochodem na stadion Górnika nie jest jednak takie proste. Ulice w sąsiedztwie obiektu przy ul. Roosevelta korkują się. Kibice zostawiają swoje auta, gdzie tylko się da, bo parking przed główną bramą stadionu już dawno przestał wystarczać.
Nie lepiej z parkingami jest na innych śląskich stadionach.
- Po raz pierwszy przyjechałem na mecz do Zabrza w latach 60., jeszcze jako student. Ten stadion w ogóle się nie zmienia. Jedyna istotna różnica to krzesełka zamiast drewnianych ławek na widowni - mówi Zydorowicz.
Na Roosevelta rozgrywa wprawdzie mecze czternastokrotny mistrz Polski, ale to nie jest typowy stadion piłkarski. Mocno zużyta tartanowa bieżnia stwarza dystans między trybunami i boiskiem. Szczególnie widok z sektorów na wirażach jest fatalny i ciężko z nich dostrzec akcje rozgrywane po drugiej stronie płyty. Taki sam zarzut dotyczy zresztą stadionów w Bytomiu i Chorzowie.
Jeszcze w 1996 roku w Zabrzu odbył się towarzyski mecz reprezentacji Polski z Niemcami, ówczesnymi mistrzami Europy. Wtedy ten stadion był jednym z ładniejszych w kraju. Teraz nikomu nawet do głowy by nie wpadło, aby organizować tutaj mecz podobnej rangi.
Bolesław Niesyto, zmarły kilka lat temu działacz Górnika, lubił powtarzać, że stadion Górnika to piłkarska La Scala, do której niektórzy ludzie nie powinni wchodzić bez zdejmowania butów. Dziś te słowa brzmią jak ponury żart. Pozostając przy artystycznej terminologii, stadion przypomina raczej małomiasteczkowe kino, a teraz standardem są multipleksy w jakości 3D.
Zydorowicz: - Zabrze ma stadion z minionej epoki. Za wczesnego Gierka może i mógł się podobać, ale teraz to pomieszanie stylów. Odnoszę wrażenie, że kolejna ekipa coś na nim przerabia, domalowuje, dłubie, jednak całość przypomina muzealny zabytek. Byłem na ostatnim meczu Górnika z Ruchem i nie dziwi mnie wywieszone przez kibiców hasło "Stadion potrzebny od zaraz".
Stoimy na głównej trybunie należącego do miasta stadionu. Kiedy jest na niej pusto, tym dotkliwsza staje się jej brzydota. Farba odchodzi całymi płatami, koślawe schody, zmurszałe betonowe konstrukcje, tu i ówdzie pordzewiała blacha falista. Pecha mają ci widzowie, którym dostanie się krzesełko za jednym z filarów podtrzymujących dach. Filary skutecznie ograniczają widoczność. Zresztą nawet bycie VIP-em to na stadionie Górnika żadna przyjemność. Gość honorowy może wprawdzie usiąść na nieco wygodniejszym, obitym skórą foteliku, ale z pierwszego rzędu i tak nie dostrzeże tego, co dzieje się przy linii bocznej boiska.
Tablica świetlna na stadionie Górnika zasłonięta jest płachtą z nazwą głównego sponsora klubu. Wyprodukowana na Węgrzech jeszcze w czasach socjalizmu, od początku była atrapą. A przecież tablica wyświetlająca wynik i czas gry, składy drużyn i nazwiska strzelców bramek, ale także powtórki najciekawszych akcji, to już norma na nowoczesnych stadionach.
- Na stadionie Górnika czas się zatrzymał - kręci głową Zydorowicz. - Wrażenia estetyczne są okropne. Wytrzymałość nawet najbardziej oddanego kibica ma swoje granice. Teraz młodzi ludzie dużo podróżują, oglądają mecze w telewizji i internecie. Wiedzą, jak jest gdzie indziej. Tandety nie kupią. Porządna płyta boiska z podgrzewaną murawą i oświetleniem, wygodne trybuny, poczucie bezpieczeństwa, gastronomia, toalety, parkingi. Czy to są za duże wymagania? - wylicza.
W Bytomiu jest siermiężnie
Jedziemy do Bytomia. W niemieckim przemysłowym Zagłębiu Ruhry na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów znajduje się mnóstwo stadionów piłkarskich: Signal Iduna w Dortmundzie na 81 tys. widzów, Veltins Arena w Gelsenkirchen na 61 tys., Ruhrstadion w Bochum i Schauinsland Reisen Arena w Duisburgu na 31 tys. W Essen buduje się nowy stadion na ponad 30 tys. widzów. W pobliżu są jeszcze m.in. LTV Arena w Duesseldorfie na 51 tys., Borussia Park w Moenchengladbach na 54 tys., RheinEnergie w Kolonii na 46 tys.
W naszym przemysłowym regionie też mamy wiele stadionów, ale żaden z nich nie mieści się w dwudziestce największych obiektów w Polsce. Pojemność trzech stadionów ekstraklasy na Górnym Śląsku: Górnik Zabrze - 13 tys., Ruch Chorzów - 10 tys., Polonia Bytom - 6 tys.
Stadion Polonii w Bytomiu, na którym rozgrywa mecze dwukrotny mistrz Polski, też sprawia niekorzystne wrażenie. Parkingi mają koślawą nawierzchnię, obskurny budynek klubowy z blachy falistej zdumiewa krzywą podłogą. - Zadaszenie nad główną trybuną stadionu jest symboliczne i miało chyba tylko uspokoić urzędników od przyznawania klubom licencji. Musi tam nieźle wiać po plecach - mówi Zydorowicz i próbuje doszukać się czegoś pozytywnego: - Hmm, maszty oświetleniowe są nowe, zamontowane krzesełka na widowni dają nadzieję na lepsze czasy. Efekt psują jednak nieczynne sektory na łukach za bramkami, wał ziemny porośnięty trawą naprzeciwko głównej trybuny, walące się betonowe ogrodzenia. Widać, że gospodarze stadionu próbują na siłę coś ratować, ale to tylko pozory. Stadion jest siermiężny. Likwidacja wiraży i nadanie mu kształtu prostokąta zmieniłoby ten obiekt nie do poznania - dowodzi.
W telewizji nie widać wszystkiego. Piłkarze udzielają pomeczowych wywiadów na tle kolorowej planszy ze sponsorami ligi. Parę metrów dalej, poza zasięgiem kamery, jest już totalny bałagan.
Zydorowicz: - Patrzę na to jak pragmatyk. Chyba lepiej budować od nowa, niż przebudowywać? Władze Bytomia muszą się na coś zdecydować. Na Górnym Śląsku stadiony z widownią na 15 tysięcy byłyby wystarczające. Łatwo wybudować wielki stadion, ale jak go potem utrzymać?
Tramwajowe krzesełka na Cichej
Z Bytomia jedziemy na stadion Ruchu Chorzów. Po drodze Zydorowicz przypomina pewną historię: - W latach 80. chciałem przeforsować transmisje z ligowego hokeja na ogólnopolską antenę. W hokeju byliśmy wtedy mocniejsi niż teraz, w naszym regionie było kilka silnych klubów. A jednak ten sport nie mógł się przebić. Kierujący wtedy telewizyjnym sportem Edward Mikołajczyk wyjaśnił mi, że pokaże mecz hokeja, jeśli będą estetyczne lodowiska. A wtedy były na nich drewniane bandy, każde uderzenie krążka zostawiało czarny ślad. Podobnie jest teraz z piłką. Telewizyjni realizatorzy zawsze wybiorą mecze, na których obraz będzie efektowny. Pierwszeństwo mają więc widowiska na nowych stadionach w Lubinie, Warszawie, Poznaniu czy Kielcach. Nie dziwi mnie, że Canal+ nie pokazał Wielkich Derbów Śląska rozgrywanych na starym i zaniedbanym stadionie Górnika.
Stadion na Cichej. Zydorowicza najbardziej irytują siedziska na krytej trybunie. - Tramwajowe krzesełka z chorzowskiego Konstalu. Twarde, niewygodne. Na żadnym stadionie już takich nie ma - podkreśla.
Stoimy na głównej trybunie. Drewniana podłoga, a pod nią niewidoczne stosy petów i słonecznika. - Prezes Ruchu mówiła mi niedawno, że muszą regularnie sprzątać te pety, bo stanowią one realne zagrożenie - mówi Zydorowicz.
Stadion Ruchu, czternastokrotnego mistrza Polski, też trudno nazwać w pełni piłkarskim. Wszystko przez niezabudowane łuki boiska, trybuny są znacznie oddalone od płyty. - Całość widowni wymaga zadaszenia. Trybuna naprzeciwko krytej ma tylko osiem rzędów i bez dachu wygląda dość prowincjonalnie. Podczas transmisji telewizyjnej kamery są w nią wycelowane i taki fatalny przekaz idzie w świat. A przecież Ruch to nie jest byle jaki klub - wskazuje Zydorowicz, który jest za pozostawieniem w spokoju zadaszonej trybuny. - Spełnia swoje zadanie, a przy tym to zabytek. Trzeba ją tylko odpowiednio wkomponować w nowy stadion - wyjaśnia.
Stadion Ruchu, w porównaniu z Górnikiem i Polonią, sprawia dobre wrażenie. Nie jest nowoczesny, ale przynajmniej panuje na nim porządek. Ostatnim romantykom futbolu mogą przypaść do gustu nawet toporne loże dla gości honorowych. W końcu zasiada w nich sam Gerard Cieślik.
Jeśli jednak Ruchowi marzą się sukcesy, musi mieć nowy obiekt. W lipcu delegat UEFA dopiero w ostatniej chwili i warunkowo dopuścił stadion do organizacji meczu z Austrią Wiedeń w III rundzie eliminacyjnej Ligi Europejskiej.
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
Na górnośląskich stadionach panuje kult blachy ...
antyliberal22
06.09.10, 19:01
Ślaski jest budowany, za pieniędze całego województwa, większosć czasu będzie stał pusty, tam powinny grać w przyszłości: Ruch, GKS, Górnik itd.»

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


