Dostojny Arab i Kara. Klacz jest jego oczami [ZDJĘCIA]
03.03.2010
, aktualizacja: 03.03.2010 20:59
Wybierają te najstarsze, najbardziej chore, które zniosłyby najgorzej transport na rzeź. Za chwilę mogą stracić pastwisko

Fot. Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta
Przystań Ocalenie w Ćwiklicach. Angloarab Arlan i klacz Kara. Dostojny angloarab przykleja się do klaczy, która jest jego oczami

Fot. Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta
Przystań Ocalenie w Ćwiklicach. Świnka wietnamska Mimi

Fot. Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta
Przystań Ocalenie w Ćwiklicach. Brandon ocalony po słynnej akcji w Słońsku w sylwestra 2003 roku

Fot. Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta
Przystań Ocalenie w Ćwiklicach. Klacz Dolly

Fot. Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta
Przystań Ocalenie w Ćwiklicach. Konik polski Myszka, która służyła do hipoterapii niepełnosprawnym dzieciom
ZOBACZ TAKŻE
- Kocięta kończą w wiadrach z wodą. Sterylizować czy nie? (09-04-10, 12:49)
- Kajetan musiał uciec z fermy (07-11-11, 16:44)
- Zaklinacze koni istnieją. W weekend zjadą do Zbrosławic (17-09-10, 23:21)
- Jajecznica tylko dla bogatych? To niewykluczone (25-03-10, 20:29)
- Kto uratuje dręczone konie przed rzeźnią? [WIDEO] (18-03-11, 05:43)
- Wolna świnia smakuje lepiej niż ta więziona [ZDJĘCIA] (10-05-10, 14:20)
- Co potrafi koń szkolony nie za pomocą bata, ale rozumu (19-09-10, 21:22)
Występy w Skaryszewie to największy w Polsce jarmark koński. Chluba miasta z kilkusetletnią tradycją. Zaczyna się zawsze w pierwszy poniedziałek po środzie popielcowej i trwa trzy dni. Główna ulica ze straganami prowadzi na plac pod cmentarz, gdzie wystawiane są konie, ponad tysiąc. Spragnione, wyrzucane z samochodów jak worki ziemniaków.
Targowisko nie ma poideł, ramp przeładunkowych ani ogrodzenia. Handlarze i kupcy zjeżdżają z całego kraju i zagranicy, głównie Włosi, schodzą się miejscowi całymi rodzinami, ciekawska dziatwa wdrapuje się na ciężarówki rzeźnicze. Gra muzyka ludowa, impreza nazywana jest świętem koni.
Co roku Komitet Pomocy dla Zwierząt wykupuje na skaryszewskim jarmarku jednego, najwyżej dwa konie - na więcej go nie stać - i umieszcza w swojej Przystani Ocalenie w Ćwiklicach pod Pszczyną.
Przytulisko założyli tyszanie Dominik Nawa, mechanik samochodowy, i Dorota Szczepanek, nauczycielka. Dołączyła do nich Grażyna Wojda-Płochowska, która w Warszawie prowadzi prywatne przedszkole.
Ratując konie, wybierają te najstarsze, najbardziej chore, które zniosłyby najgorzej transport na rzeź. Monę ze złamaną nogą i spasionego Fortka, które wyglądają jak rodzeństwo, wykupili w Bodzentynie w Świętokrzyskiem, gdzie targ koni rzeźnych odbywa się co poniedziałek. Leczenie koni pochłania fortunę. Proteza nogi dla Hawany kosztowała 5 tys. dolarów. Sfinansowała ją Polonia Amerykańska.
Przystań pomaga zwierzętom tylko dzięki sponsorom i odpisom z 1 proc. podatku. Posiada niespełna hektar ziemi. Pastwiska dzierżawi. Stare i schorowane konie, takie jak Myszka, Viktor, Brando, pasą się osobno, inaczej te zdrowe by je zadeptały. Mają 40 arów, które gospodarz postanowił sprzedać za 33 tys. zł. Przystań ma prawo pierwokupu, zaliczkowała już jedną trzecią kwoty. Na zebranie pozostałych pieniędzy zostało jej pięć tygodni.
Myszka to konik polski. Służyła do hipoterapii niepełnosprawnym dzieciom. Gdy zachorowała na dychawicę, przeznaczono ją na rzeź. Choroba to dla konia wyrok śmierci. Dla Doli, kiedy na tylnej pęcinie wyrosło jej dzikie mięso z powodu nieleczonej rany od pługa. Dla Arlana, kiedy oślepł, zaczynając karierę wyścigową, podobnie jak folbutka Dinki i Kara rasy małopolskiej. Dostojny angloarab przykleja się do klaczy, prowadzą go, są oczami Arlana. Sara do jazdy wierzchem i skoków na parkurze po prostu się zestarzała i została wymieniona na młodszy model.
Viktor był już w stajni przedubojowej. Jest narowisty, tylko Dominik nie boi się do niego podejść. Potrafi ugryźć, pogonić. Prawdopodobnie był bity i całe życie spędził w jednym pomieszczeniu. Długo oswajał się z pastwiskiem.
Brando został ocalony po słynnej akcji w Słońsku z sylwestra 2003 roku. Rozlewiska rzeki Warty uwięziły na wysepce 50 koni. Przez cztery dni pontonami i amfibiami zwoziło je wojsko. Rolnicy wypasali je w niedozwolonym miejscu. Musieli więc zapłacić za akcję. By zdobyć pieniądze, sprzedali uratowane zwierzęta na rzeź. Przystań zdołała wykupić tylko Brando i jego matkę Figę, która się oźrebiła. Brando cierpi na nieuleczalny nowotwór kopyt.
Ludzie z Ćwiklic patrzą na przytulisko z rezerwą. Na wsi zwierzęta służą do pracy, a w Przystani Ocalenie mieszkają nie tylko konie i nie służą niczemu. Mieszkają tu Boruta, słynna z tego, że uciekła z rzeźni oraz dziewięć innych krów. Nie dają mleka, nie cielą się, mają oborę z wentylacją, do której wchodzą, kiedy chcą. Mieszka tu Jurek, baran kastrowany, z owcą Marcysią i jej córką Malwiną, samotne capy, pies Karo bez przedniej łapy, pies Łapa bez tylnej łapy, szylkretowa kotka o imieniu Instytutka po matce z instytutu badań zootechnicznych... Mieszkała tu Haidi, która stroniła od knurów i pokazała światu, że świnia może żyć 15 lat. Zwykle dożywają do 120 kilo wagi.
Możesz pomóc w zakupie pastwiska w Ćwiklicach dla starych, chorych koni. Informacje, jak to zrobić znajdziesz w internecie na www.przystanocalenie.pl.
Targowisko nie ma poideł, ramp przeładunkowych ani ogrodzenia. Handlarze i kupcy zjeżdżają z całego kraju i zagranicy, głównie Włosi, schodzą się miejscowi całymi rodzinami, ciekawska dziatwa wdrapuje się na ciężarówki rzeźnicze. Gra muzyka ludowa, impreza nazywana jest świętem koni.
Co roku Komitet Pomocy dla Zwierząt wykupuje na skaryszewskim jarmarku jednego, najwyżej dwa konie - na więcej go nie stać - i umieszcza w swojej Przystani Ocalenie w Ćwiklicach pod Pszczyną.
Przytulisko założyli tyszanie Dominik Nawa, mechanik samochodowy, i Dorota Szczepanek, nauczycielka. Dołączyła do nich Grażyna Wojda-Płochowska, która w Warszawie prowadzi prywatne przedszkole.
Ratując konie, wybierają te najstarsze, najbardziej chore, które zniosłyby najgorzej transport na rzeź. Monę ze złamaną nogą i spasionego Fortka, które wyglądają jak rodzeństwo, wykupili w Bodzentynie w Świętokrzyskiem, gdzie targ koni rzeźnych odbywa się co poniedziałek. Leczenie koni pochłania fortunę. Proteza nogi dla Hawany kosztowała 5 tys. dolarów. Sfinansowała ją Polonia Amerykańska.
Przystań pomaga zwierzętom tylko dzięki sponsorom i odpisom z 1 proc. podatku. Posiada niespełna hektar ziemi. Pastwiska dzierżawi. Stare i schorowane konie, takie jak Myszka, Viktor, Brando, pasą się osobno, inaczej te zdrowe by je zadeptały. Mają 40 arów, które gospodarz postanowił sprzedać za 33 tys. zł. Przystań ma prawo pierwokupu, zaliczkowała już jedną trzecią kwoty. Na zebranie pozostałych pieniędzy zostało jej pięć tygodni.
Myszka to konik polski. Służyła do hipoterapii niepełnosprawnym dzieciom. Gdy zachorowała na dychawicę, przeznaczono ją na rzeź. Choroba to dla konia wyrok śmierci. Dla Doli, kiedy na tylnej pęcinie wyrosło jej dzikie mięso z powodu nieleczonej rany od pługa. Dla Arlana, kiedy oślepł, zaczynając karierę wyścigową, podobnie jak folbutka Dinki i Kara rasy małopolskiej. Dostojny angloarab przykleja się do klaczy, prowadzą go, są oczami Arlana. Sara do jazdy wierzchem i skoków na parkurze po prostu się zestarzała i została wymieniona na młodszy model.
Viktor był już w stajni przedubojowej. Jest narowisty, tylko Dominik nie boi się do niego podejść. Potrafi ugryźć, pogonić. Prawdopodobnie był bity i całe życie spędził w jednym pomieszczeniu. Długo oswajał się z pastwiskiem.
Brando został ocalony po słynnej akcji w Słońsku z sylwestra 2003 roku. Rozlewiska rzeki Warty uwięziły na wysepce 50 koni. Przez cztery dni pontonami i amfibiami zwoziło je wojsko. Rolnicy wypasali je w niedozwolonym miejscu. Musieli więc zapłacić za akcję. By zdobyć pieniądze, sprzedali uratowane zwierzęta na rzeź. Przystań zdołała wykupić tylko Brando i jego matkę Figę, która się oźrebiła. Brando cierpi na nieuleczalny nowotwór kopyt.
Ludzie z Ćwiklic patrzą na przytulisko z rezerwą. Na wsi zwierzęta służą do pracy, a w Przystani Ocalenie mieszkają nie tylko konie i nie służą niczemu. Mieszkają tu Boruta, słynna z tego, że uciekła z rzeźni oraz dziewięć innych krów. Nie dają mleka, nie cielą się, mają oborę z wentylacją, do której wchodzą, kiedy chcą. Mieszka tu Jurek, baran kastrowany, z owcą Marcysią i jej córką Malwiną, samotne capy, pies Karo bez przedniej łapy, pies Łapa bez tylnej łapy, szylkretowa kotka o imieniu Instytutka po matce z instytutu badań zootechnicznych... Mieszkała tu Haidi, która stroniła od knurów i pokazała światu, że świnia może żyć 15 lat. Zwykle dożywają do 120 kilo wagi.
Możesz pomóc w zakupie pastwiska w Ćwiklicach dla starych, chorych koni. Informacje, jak to zrobić znajdziesz w internecie na www.przystanocalenie.pl.
Przeczytaj: Żywe konie jechały w jednej przyczepie z martwymi
- 38 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
Dostojny Arab i Kara. Klacz jest jego oczami [Z...
kidani
18.03.10, 09:07
Ci ludzie to prawdziwi bohaterzy"cokolwiek uczyniles bracia moim najmniejszym..."»
-
Co robią urzędnicy?
nowak11
18.03.10, 11:08
W każdej gminie w Polsce "działają" wydziały ochrony środowiska.Co one robią oprócz wydawania zgód na wycinkę drzew?Za co ci urzędnicy biorą pieniądze?»
-
Dostojny Arab i Kara. Klacz jest jego oczami [Z...
wybierz_albo_wpisz_nowy
18.03.10, 15:28
Dobra, choć naiwna inicjatywa. Wykupi się takiego konia, a handlarz jeszcze na tym zarobi. A wykupione konie, jesli są w fatalnym stanie, nie lepiej humanitarnie uśpić zamiast kosztownie »



więcej zdjęć

