Czemu nam umarłaś, Magdo

Małgorzata Goślińska, wideo Dawid Chalimoniuk
13.02.2012 , aktualizacja: 14.02.2012 00:00
A A A Drukuj
Laurki dla Madzi w miejscu, gdzie znaleziono jej ciało Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta Laurki dla Madzi w miejscu, gdzie znaleziono jej ciało
Pytałam: po coście tu przyszli? - Bośmy się zaangażowali - mówili. Zaangażowanie dało im prawo do oskarżania, potępiania, nienawiści i zadośćuczynienia. O tym, co z nami zrobiła śmierć Magdy, pisze - Małgorzata Goślińska.
Laurki dla Madzi w miejscu, gdzie znaleziono jej ciało
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Laurki dla Madzi w miejscu, gdzie znaleziono jej ciało
Laurki dla Madzi w miejscu, gdzie znaleziono jej ciało
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Laurki dla Madzi w miejscu, gdzie znaleziono jej ciało
ZOBACZ WIDEO
Z powodu ludzi, tłumnie odwiedzających miejsce, w którym znaleziono martwe dziecko, oraz pozostawianych przez nich zniczy i pluszowych misiów nie można przeprowadzić wizji lokalnej. Sprawa półrocznej Magdy z Sosnowca sięgnęła absurdu. Zaangażowanie społeczne utrudnia prowadzenie śledztwa. Rozumiem, że trzeba uszanować uczucia ofiar tragedii, ale kto tu jest ofiarą?

Pod ruinami w parku Żeromskiego widać, jak dokonało się zawłaszczenie cudzego nieszczęścia. Byłam tego świadkiem już w dniu, w którym napisaliśmy, że poszukiwana dziewczynka nie żyje. Oburzeni na nas ludzie telefonowali, jakim prawem im to zrobiliśmy, bo w telewizji słyszeli, że poszukiwania wciąż trwają. Miałam ochotę trzasnąć słuchawką. Halo, kto tu jest pokrzywdzony?

Zasłona współczucia spadła ostatecznie, gdy matka Magdy wyznała, że jej dziecko nie żyje i nie żyło już od początku poszukiwań. - Wodziła nas za nos, manipulowała nami - oburzali się coraz bardziej ludzie i dawali ujście swym emocjom w miejscu, w którym odnaleziono zwłoki.

Gdy ich tam pytałam, po co przyszli, najczęściej słyszałam, że przygnała ich ciekawość. Chcieli zobaczyć to miejsce pokazywane na okrągło w telewizji. Ale byli też jednak tacy, którzy mówili, że są tu, bo się zaangażowali w poszukiwania. Magda stała się jakby ich cząstką, a oni jakby stali się Magdą. To da się wyczytać w złożonych przez nich kartkach z wierszykami. "Załóżmy, że mnie upuściłaś. Dlaczego po pogotowie nie zadzwoniłaś?" - tak zaczyna się jeden z nich, wetknięty między znicze i pluszowe misie. Wszystkie wypisane są starannie dużymi, drukowanymi literami, a najdłuższy jest oprawiony nawet w foliową koszulkę, żeby nie zamókł. Druga zwrotka idzie tak: "Tu ukryta była Magdusia, którą zabiła mamusia. Teraz idzie do nieba, zbrodniarki jej już nie trzeba. Wychowają jej dusze anioły, a matkę więzienne padoły". Jest też epitafium krótkie i dosadne: "Zgnij w więzieniu". Zaangażowanie dało ludziom prawo do oskarżania, potępiania i nienawiści.

Przychodzą do parku z dziećmi, od takiego małego jak Magda, aż po kilkunastoletnie. Trzymając je za rękę, na rękach i obejmując czule. Jakby wobec tej matczynej zbrodni, za którą już skazali Katarzynę W., potwierdzali swą rodzicielską poprawność. Bo przy niej są lepsi, ich dramaty przestają być straszne, zaniedbania i nadużycia tracą moc, oni są oczyszczeni z win. Zastanawiałam się, jak tę zbrodnię tłumaczą dzieciom, żeby nie odbiła się traumą, bo mnie nie potrafili. Prześcigali się za to w pytaniach, na które odpowiedź była oczywista. Jak matka mogła wyjść na spacer o tej porze? Nie bać się iść samotnie przez park zimowym wieczorem? Że też jej po drodze nie wywietrzał ten pomysł z głowy? Po prostu głupia! A głupia to nie matka.

Gdy tego słuchałam przy siarczystym mrozie, widziałam tych odpowiedzialnych rodziców ze swoimi kochanymi dziećmi. Przyprowadzili je, idąc na skróty przez tory, po których co pięć minut przejeżdżał pędzący pociąg. Że też żaden maszynista nie wytrąbił im tego biegu przez tory z głowy?

Publiczny grób Magdy w parku wygląda groteskowo. Zwłaszcza w nocnej łunie lampek, które podświetlają wesołe misie powieszone na ruinie i rachitycznych drzewkach. Wyobrażam już sobie obronę tych pluszowych misiów, kiedy przyjdzie je wreszcie usunąć przed wizją lokalną. Wyobrażam sobie tłum obserwatorów, żądnych sprawiedliwości. Powinno im się rzucić Katarzynę W. na pożarcie. Ludziom należy się jakieś zadośćuczynienie za to zaangażowanie.

Laurki dla Madzi - wideo Dawida Chalimoniuka:



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 367 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    202 głosy

  • Aj waj, wyłączcie forum three-gun-max 13.02.12, 17:05

    Na koszernym portalu łatwiej znaleźć artykuł z wyłączonym forum niż włączonym. Zasada jest taka: Jeśli większość komentarzy jest niezgodna z tezą artykułu -> wyłączamy forum»

  • Czemu nam umarłaś, Magdo spartacus01 14.02.12, 03:27

    Jak ten zwyrodnialec robił szopkę w mediach wodzac wszystkich za nos to było ok...? Jeżeli tak, to ma teraz to bydlę za swoje. Ma swoje reality show! »

  • Czemu nam umarłaś, Magdo piggy1 14.02.12, 22:06

    To zdumiewające, iż mediom każdej maści "wydaje się", iż cała Polska, cały ten tłum, czyli mieszkańcy, przezywali sprawę Madzi. Mieszkam na wybrzeżu, informację o tym dramacie »