Odrobina światła na sprawę mężczyzny, który mieszkał w tico

Krystyna Siejna, wiceprezydent Katowic
09.01.2012 , aktualizacja: 09.01.2012 08:23
A A A Drukuj
Odnosząc się do serii artykułów pani redaktor Anny Malinowskiej oraz felietonu redaktora naczelnego katowickiej "Gazety Wyborczej", które zostały opublikowane w okresie od 20 października do 6 grudnia br., pragnę rzucić odrobinę nowego światła na sprawę pana Mirosława - pisze Krystyna Siejna, wiceprezydent Katowic.
Pan Mirosław i jego tico
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Pan Mirosław i jego tico
W mojej opinii kluczem do zrozumienia dramatu mężczyzny mieszkającego w samochodzie Tico na katowickim parkingu jest kwestia podmiotowości, którą, świadomie lub nie, autorka tekstów pomija.

Nie wątpię, że Pani Redaktor jest szczerze zatroskana losem bezdomnego. Wierzę także, że w całym zamieszaniu sprowokowanym przez "Gazetę" chodzi o zapewnienie panu Mirosławowi godziwych warunków życia. Do tego właśnie zmierzały i zmierzają działania podejmowane przez katowicki Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.

Dziennikarze mają prawo krytycznie oceniać pracę miejskich instytucji, ale powinni mieć przy tym świadomość, jakim uwarunkowaniom i regulacjom formalnoprawnym podlega praca - w tym przypadku - pracowników socjalnych, oraz określić szerszy kontekst. Autorka nie zadaje sobie takiego trudu. Tak więc oskarża ona katowicki MOPS o spowodowanie bezprawnego umieszczenia pana Mirosława w szpitalu psychiatrycznym. Otóż osoba ta znalazła się tam na podstawie wiążącej opinii lekarza psychiatry, a nie na podstawie życzenia MOPS-u. Ostrze krytyki powinna więc Pani Redaktor właściwie wymierzyć. Przy okazji trzeba jednak wyjaśnić, że pan Mirosław został skierowany do szpitala psychiatrycznego zgodnie z przepisami prawa i obowiązującymi procedurami. Bowiem art. 22 ust. 2a i 2b Ustawy z dnia 19 sierpnia 1994 roku o ochronie zdrowia psychicznego (Dz.U. nr 111, poz. 535 z późn. zm.) stanowi, że w przypadkach nagłych osoba chora psychicznie może być przyjęta do szpitala psychiatrycznego bez wcześniejszego uzyskania zgody sądu opiekuńczego. W takim przypadku lekarz przyjmujący taką osobę ma obowiązek, o ile to możliwe, zasięgnięcia pisemnej opinii innego lekarza, w miarę możliwości psychiatry albo pisemnej opinii psychologa. Kierownik szpitala psychiatrycznego, w którym została w tym trybie przyjęta osoba, zawiadamia niezwłocznie sąd opiekuńczy właściwy ze względu na siedzibę szpitala, w celu uzyskania zgody sądu na pobyt tej osoby w szpitalu. W zawiadomieniu kierownik szpitala psychiatrycznego wskazuje okoliczności uzasadniające przyjęcie. Z treści artykułów, które ukazały się po umieszczeniu pana Mirosława w szpitalu, wynika, że właściwy sąd zaaprobował decyzję o tymczasowym umieszczeniu go w szpitalu psychiatrycznym. Oczywiście dziennikarz może polemizować, a nawet kwestionować, istniejące przepisy i praktyki, nie powinien natomiast zarzucać pracownikom instytucji pomocy społecznej działania w niezgodzie z prawem.

Autorka przypomina po wielekroć, że pan Mirosław nie jest osobą ubezwłasnowolnioną. Właśnie dlatego nie można mu pomóc wbrew jego woli. W tym kontekście nie można pominąć kilku faktów, takich jak te, że pan Mirosław ma przyznane świadczenie emerytalne, którego nie podejmuje, a także przydzielone mieszkanie, z którego nie korzysta. Tego aspektu Pani Redaktor nie podejmuje. A szkoda. Być może trudna jest do przyjęcia prawda, że ludzkie wybory przebiegają nie tak, jakbyśmy chcieli je widzieć.

Inną kwestią pozostaje współczucie i wola poprawy losu osoby nieradzącej sobie z życiem w społeczeństwie. I tutaj pozostaje jeszcze wiele do zrobienia. Instytucje miejskie nie powinny jednak w tym dziele pozostać ostatnią i jedyną instancją. W takim przypadku jak ten opisywany w serii artykułów warto rozróżnić dwa odrębne aspekty. Z jednej strony mamy kwestię zapewnienia panu Mirosławowi pomocy doraźnej, to znaczy godziwego lokum w sytuacji naglącej z uwagi na zbliżającą się wielkimi krokami zimę. Czym innym natomiast jest wsparcie w pewnym elementarnym przystosowaniu do panujących warunków funkcjonowania w dzisiejszym świecie, czyli tym, co można by określić jako "pomoc życiową" w dłuższej perspektywie. Tego drugiego nie załatwimy decyzjami administracyjnymi ani żadną akcją medialną. Dlatego ferowanie przez dziennikarzy pochopnych wyroków na urzędników i pracowników MOPS-u ani nie posuwa sprawy do przodu, ani nie przynosi chluby "Gazecie".

Odpowiada Dariusz Kortko, redaktor naczelny katowickiej "Gazety Wyborczej"

Szanowna Pani Prezydent. Przyznaję, strasznie mnie korciło, by korzystając z Pani listu, napisać, co sądzę o działaniach podległych Pani urzędników w sprawie pana Mirosława. Ale mamy okres świąteczno-noworoczny, więc tylko złożę Pani najszczersze życzenia, by znad sterty dokumentów próbowała Pani czasem dostrzec człowieka - w tym wypadku starego, pogubionego, bezradnego i samotnego.

Pewnie Pani nie wie, bo nie zapytała o to w swoim obszernym liście, więc spieszę z dobrymi wiadomościami. Pan Mirosław nie musiał spędzać świat w noclegowni, którą w ramach pomocy mu zaoferowaliście. Przygarnęli go na ten czas znajomi. Dzięki pomocy i wsparciu dobrych ludzi będzie znów pobierał należną mu emeryturę i pewnie z czasem znajdzie dla siebie miejsce w ukochanych przez siebie Katowicach. Tej odmiany losu nie dokonały ustępy i paragrafy, ale zwykli ludzie, którzy przejęli się losem pana Mirosława i poświęcili mu odrobinę swojego czasu.

Właściwie na tym powinienem zakończyć, ale jeden Pani zarzut potwornie mnie zabolał. To nieprawda, że nie zadaliśmy sobie trudu, by opisać uwarunkowania, w jakich działają pracownicy MOPS-u. Wręcz przeciwnie, dokładnie je opisaliśmy. Przy okazji przekonaliśmy się, że (nie tylko) w katowickim MOPS-ie pracuje wiele niezwykłych osób o gorących sercach, niestety, z rękami skrępowanymi regulacjami, które - przypuszczam - także Pani, jako ich przełożona, drobiazgowo egzekwuje. Jeśli się więc da, to niech Pani w 2012 roku trochę poluzuje te więzy.

PS I proszę się nie martwić o to, co przynosi, a co nie przynosi chluby "Gazecie". Naprawdę jesteśmy świadomi swoich błędów i ograniczeń, ale ostateczną weryfikację naszej pracy zostawmy Czytelnikom.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów