Historia do oglądania. Śląsk jak smaczne ciasteczko

jk
06.01.2012 , aktualizacja: 06.01.2012 14:46
A A A Drukuj
Kto powiedział, że historię da się poznać, tylko wertując opasłe tomy? A skąd niby wiadomo, jak w dawnych czasach ubierali się ludzie i jak mieszkali? Spróbujemy o tym opowiedzieć w "Gazecie".
Śląsk z okresu powstań i plebiscytu widziany okiem satyryka
fot. zbiory Amandy i Jarosława Bełdowskich
Śląsk z okresu powstań i plebiscytu widziany okiem satyryka
Co tydzień będziemy pokazywać archiwalne zdjęcia, plakaty i rysunki, w których czasami mieści się więcej informacji niż w całej książce. Ba! Aż się prosi, żeby o niektórych jakąś książkę napisać. Mamy nadzieję, że z waszą pomocą uda się nam dowiedzieć czegoś więcej o autorach i okolicznościach, w jakich te ilustracje powstały.

Na początek przedstawiamy plakat, który niedawno zamieściliśmy w naszym "Spacerowniku powstańczym". Pochodzi ze zbiorów Amandy i Jarosława Bełdowskich, a przedstawia Śląsk z okresu powstań i plebiscytu widziany okiem jakiegoś (niepolskiego zapewne) satyryka.

Niemiec z Polakiem biją się o podział śląskiego tortu, ale choć zapewne nie zdają sobie z tego sprawy, są tylko marionetkami w rękach obcych polityków.

Śląsk to rzeczywiście piękna dorodna babka. Każdy chciał to ciasto mieć (gateau), ale przez to stawało się ono niejadalne (indigeste). Za sznurki do jego zdobycia pociągali ówcześnie wielcy. Ten u góry z prawej z wałęsowskim wąsem to angielski premier Lloyd George, który jakby zdawał się mówić pod nosem, że "przyłączyć Górny Śląsk do Polski to tak, jakby małpie dać zegarek". A ten dobrotliwy siwy pan to wcale nie nasz Ignacy Paderewski, lecz francuski premier Georges Clemencau. Zwano go "Tygrysem", ale miał słabość do Polski. Ci mniejsi to Japończyk i Belg. Oni już zyskali wiele na traktacie wersalskim, a teraz z uśmiechem przyglądają się tej dziwnej walce. Ale kim jest ten trzeci jegomość w środku? I dla kogo właściwie i przy jakiej okazji ten plakat był wykonany? Mamy nadzieję, że z waszą pomocą uda się nam rozwikłać zagadkę.

Czekamy na listy. Piszcie na adres e-mail: listy@katowice.agora.pl lub na adres: "Gazeta Wyborcza", ul. Towarowa 4, 43-110 Tychy, z dopiskiem "Historia do oglądania". Autor listu tygodnia otrzyma od nas drobny upominek.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy