Rafał Grzyb: Działacze Polonii nie mówią prawdy

Rozmawiał Maciej Blaut
2010-01-27 , aktualizacja: 28.01.2010 16:31
A A A Drukuj
- Jestem wdzięczny Polonii Bytom za to, że wyciągnęła mnie kiedyś z trzeciej ligi i że broniła mnie, kiedy miałem kłopoty. Czy to jednak oznacza, że muszę na zawsze być do niej przywiązany? - pyta Rafał Grzyb, zawieszony w prawach zawodnika pomocnik bytomskiej drużyny.
Rafał Grzyb
Fot. Grzegorz Celejewski / AG
Rafał Grzyb
SERWISY
27-letni Grzyb jeszcze do niedawna był jednym z kluczowych piłkarzy Polonii i pupilem bytomskich kibiców. Wszystko zmieniło się 1 stycznia, gdy Jagiellonia Białystok ogłosiła, że za pół roku Grzyb zostanie jej zawodnikiem. Działacze Polonii zareagowali na to wydarzenie dopiero w poniedziałek. Piłkarzowi zarzucono, że jeszcze pod koniec ubiegłego roku prowadził nielegalne negocjacje z Jagiellonią. Władze klubu zawiesiły zawodnika na sześć miesięcy, zabraniając mu nawet treningów.

Maciej Blaut: Piłkarze Polonii w środę byli w drodze na zgrupowanie w Turcji. A jak Pan spędził ten dzień?

Rafał Grzyb: Najpierw poszedłem na siłownię, a potem trochę pobiegałem. Normalne to nie jest. Miejsce piłkarza jest przecież na boisku, a nie w parku...

Opracował Pan już plan treningów na najbliższe pół roku?

- Na razie niecierpliwie czekam na oficjalne uzasadnienie mojego zawieszenia. Spotkałem się z działaczami, ale nie usłyszałem żadnych konkretów. W ciągu siedmiu dni szczegółowe uzasadnienie powinno do mnie trafić pocztą. Wtedy będę się zastanawiał co dalej. Może uda się jednak zdobyć pozwolenie na treningi w klubie? A może rzeczywiście będę musiał opracować jakiś plan treningów indywidualnych?

Jeden z działaczy podpowiada Panu wynajęcie trenera i 21 piłkarzy, by móc rozegrać mecz.

- Nie biorę tego pod uwagę. To byłby absurd.

Jak decyzję w Pańskiej sprawie przyjęli koledzy z zespołu?

- Miałem od nich sygnały poparcia, ale nie zdradzę od kogo konkretnie, bo nie chciałbym ich narażać na kłopoty.

Jakie znajduje Pan uzasadnienie dla decyzji działaczy Polonii?

- Dziwi mnie bardzo szybka zmiana ich decyzji w mojej sprawie. Jeśli mieli podejrzenia, że zrobiłem coś niezgodnego z prawem, to mogli przecież mnie zawiesić już na początku stycznia. Tymczasem od początku roku trenowałem normalnie, a u nich nagle nastąpiła całkowita zmiana stanowiska. Może zdarzyło się coś, o czym nie wiem?

Ma pan jakieś przypuszczenia?

- Nie mam pojęcia, o co chodzi. Gdybym wiedział, to może inaczej bym się zachowywał.

Spore kontrowersje budzi termin podpisania przez Pana umowy z Jagiellonią, czyli 1 stycznia. Negocjował Pan kontrakt na balu sylwestrowym?

- Wcale nie muszę ujawniać dokładnego czasu i miejsca podpisania kontraktu. Pytania o to są formą prowokacji i presji na mnie.

Gdyby Pan to wyjaśnił, to rozwiałby sporo wątpliwości wokół swojej osoby.

- Pewnie tak, ale nie chcę mówić czegoś, czego potem był żałował.

Jak Pan wyjaśni, że współwłaściciel Jagiellonii Cezary Kulesza już w połowie grudnia chwalił się, że prowadzi z Panem negocjacje o kontrakcie?

- Ze mną żadne rozmowy nie był toczone! Jeśli coś się działo w sprawie kontraktu, to zawsze odsyłałem do mojego menedżera. Jeśli ewentualnie jakieś rozmowy były prowadzone, to tylko przez mojego menedżera.

Działacze Polonii zarzucają Panu kiepski styl pożegnania z klubem. Narzekają, że nie uprzedził ich Pan o odejściu.

- Działacze nie mówią prawy. Nigdy nie ukrywałem tego, że chcę odejść i oni o tym dobrze wiedzieli. Prezes Damian Bartyla stwierdził ponoć, że dla mnie liczą się tylko pieniądze. Wcale tak nie jest. Polonia proponowała mi pieniądze bardzo podobne do tych, które będę miał w Jagiellonii. Postanowiłem odejść, bo uważam, że piłkarzowi potrzebna jest czasem zmiana klimatu. Chciałem po prostu spróbować czegoś nowego.

Bytomscy kibice przypominają, ze to Polonia wyciągnęła Pana kiedyś z Wiernej Małogoszcz. Stanęła też po Pana stronie, gdy miał Pan problemy z prokuraturą.

- Oczywiście, że to był argumenty za Polonią. Serdecznie dziękuję klubowi, że mnie wyciągnął z III ligi i że mnie bronił, gdy miałem problemy Czy to jednak oznacza, że muszę na zawsze być do niej przywiązany? Przecież piłkarze i trenerzy zmieniają barwy. Nie zawsze patrzą przy tym na dobro klubu, czasem też na swoje. To nie jest też tak, że tylko Polonia coś mi dawała przez ostatnie lata, a ja jej nic. Przecież ja dlatego klubu trochę zrobiłem. Biegałem po boisku i coś tu osiągnęliśmy.

Wierzy Pan jeszcze w polubowne załatwienie tej sprawy?

- Ja zawsze mogę się dogadać. Nie wiem, co mają w głowach działacze Polonii.

Znalezione w "Gazecie"

Cezary Kulesza, współwłaściciel Jagiellonii Białystok


- Mocno zaawansowane rozmowy prowadzimy z Rafałem Grzybem z Polonii Bytom i jest bardzo blisko finalizacji. Jeżeli nic nagłego się nie wydarzy, to powinniśmy po 1 stycznia podpisać z nim kontrakt. Wówczas będziemy mogli to zrobić, bo zostanie mu tylko pół roku umowy z klubem z Bytomia. No, chyba że coś się zaskakującego stanie, bo też inne kluby są nim zainteresowane.

Źródło: "Gazeta Wyborcza Białystok" z 15 grudnia 2009 r.

Polonia Bytom » poskramia czołowych graczy


Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 22 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów