Rafał Grzyb: Działacze Polonii nie mówią prawdy
2010-01-27
, aktualizacja: 28.01.2010 16:31
- Jestem wdzięczny Polonii Bytom za to, że wyciągnęła mnie kiedyś z trzeciej ligi i że broniła mnie, kiedy miałem kłopoty. Czy to jednak oznacza, że muszę na zawsze być do niej przywiązany? - pyta Rafał Grzyb, zawieszony w prawach zawodnika pomocnik bytomskiej drużyny.
ZOBACZ TAKŻE
- Prezydent Bytomia dostał czek od kibiców Polonii (26-01-10, 18:31)
- Słynny hiszpański klub głuchy na prośby Ruchu Chorzów (25-01-10, 21:00)
- Ekstraklasa. Polonia Bytom poskramia swoich czołowych graczy (25-01-10, 19:03)
- Nowy problem Ruchu: królestwo za lewego obrońcę (26-01-10, 21:27)
SERWISY
27-letni Grzyb jeszcze do niedawna był jednym z kluczowych piłkarzy Polonii i pupilem bytomskich kibiców. Wszystko zmieniło się 1 stycznia, gdy Jagiellonia Białystok ogłosiła, że za pół roku Grzyb zostanie jej zawodnikiem. Działacze Polonii zareagowali na to wydarzenie dopiero w poniedziałek. Piłkarzowi zarzucono, że jeszcze pod koniec ubiegłego roku prowadził nielegalne negocjacje z Jagiellonią. Władze klubu zawiesiły zawodnika na sześć miesięcy, zabraniając mu nawet treningów.
Maciej Blaut: Piłkarze Polonii w środę byli w drodze na zgrupowanie w Turcji. A jak Pan spędził ten dzień?
Rafał Grzyb: Najpierw poszedłem na siłownię, a potem trochę pobiegałem. Normalne to nie jest. Miejsce piłkarza jest przecież na boisku, a nie w parku...
Opracował Pan już plan treningów na najbliższe pół roku?
- Na razie niecierpliwie czekam na oficjalne uzasadnienie mojego zawieszenia. Spotkałem się z działaczami, ale nie usłyszałem żadnych konkretów. W ciągu siedmiu dni szczegółowe uzasadnienie powinno do mnie trafić pocztą. Wtedy będę się zastanawiał co dalej. Może uda się jednak zdobyć pozwolenie na treningi w klubie? A może rzeczywiście będę musiał opracować jakiś plan treningów indywidualnych?
Jeden z działaczy podpowiada Panu wynajęcie trenera i 21 piłkarzy, by móc rozegrać mecz.
- Nie biorę tego pod uwagę. To byłby absurd.
Jak decyzję w Pańskiej sprawie przyjęli koledzy z zespołu?
- Miałem od nich sygnały poparcia, ale nie zdradzę od kogo konkretnie, bo nie chciałbym ich narażać na kłopoty.
Jakie znajduje Pan uzasadnienie dla decyzji działaczy Polonii?
- Dziwi mnie bardzo szybka zmiana ich decyzji w mojej sprawie. Jeśli mieli podejrzenia, że zrobiłem coś niezgodnego z prawem, to mogli przecież mnie zawiesić już na początku stycznia. Tymczasem od początku roku trenowałem normalnie, a u nich nagle nastąpiła całkowita zmiana stanowiska. Może zdarzyło się coś, o czym nie wiem?
Ma pan jakieś przypuszczenia?
- Nie mam pojęcia, o co chodzi. Gdybym wiedział, to może inaczej bym się zachowywał.
Spore kontrowersje budzi termin podpisania przez Pana umowy z Jagiellonią, czyli 1 stycznia. Negocjował Pan kontrakt na balu sylwestrowym?
- Wcale nie muszę ujawniać dokładnego czasu i miejsca podpisania kontraktu. Pytania o to są formą prowokacji i presji na mnie.
Gdyby Pan to wyjaśnił, to rozwiałby sporo wątpliwości wokół swojej osoby.
- Pewnie tak, ale nie chcę mówić czegoś, czego potem był żałował.
Jak Pan wyjaśni, że współwłaściciel Jagiellonii Cezary Kulesza już w połowie grudnia chwalił się, że prowadzi z Panem negocjacje o kontrakcie?
- Ze mną żadne rozmowy nie był toczone! Jeśli coś się działo w sprawie kontraktu, to zawsze odsyłałem do mojego menedżera. Jeśli ewentualnie jakieś rozmowy były prowadzone, to tylko przez mojego menedżera.
Maciej Blaut: Piłkarze Polonii w środę byli w drodze na zgrupowanie w Turcji. A jak Pan spędził ten dzień?
Rafał Grzyb: Najpierw poszedłem na siłownię, a potem trochę pobiegałem. Normalne to nie jest. Miejsce piłkarza jest przecież na boisku, a nie w parku...
Opracował Pan już plan treningów na najbliższe pół roku?
- Na razie niecierpliwie czekam na oficjalne uzasadnienie mojego zawieszenia. Spotkałem się z działaczami, ale nie usłyszałem żadnych konkretów. W ciągu siedmiu dni szczegółowe uzasadnienie powinno do mnie trafić pocztą. Wtedy będę się zastanawiał co dalej. Może uda się jednak zdobyć pozwolenie na treningi w klubie? A może rzeczywiście będę musiał opracować jakiś plan treningów indywidualnych?
Jeden z działaczy podpowiada Panu wynajęcie trenera i 21 piłkarzy, by móc rozegrać mecz.
- Nie biorę tego pod uwagę. To byłby absurd.
Jak decyzję w Pańskiej sprawie przyjęli koledzy z zespołu?
- Miałem od nich sygnały poparcia, ale nie zdradzę od kogo konkretnie, bo nie chciałbym ich narażać na kłopoty.
Jakie znajduje Pan uzasadnienie dla decyzji działaczy Polonii?
- Dziwi mnie bardzo szybka zmiana ich decyzji w mojej sprawie. Jeśli mieli podejrzenia, że zrobiłem coś niezgodnego z prawem, to mogli przecież mnie zawiesić już na początku stycznia. Tymczasem od początku roku trenowałem normalnie, a u nich nagle nastąpiła całkowita zmiana stanowiska. Może zdarzyło się coś, o czym nie wiem?
Ma pan jakieś przypuszczenia?
- Nie mam pojęcia, o co chodzi. Gdybym wiedział, to może inaczej bym się zachowywał.
Spore kontrowersje budzi termin podpisania przez Pana umowy z Jagiellonią, czyli 1 stycznia. Negocjował Pan kontrakt na balu sylwestrowym?
- Wcale nie muszę ujawniać dokładnego czasu i miejsca podpisania kontraktu. Pytania o to są formą prowokacji i presji na mnie.
Gdyby Pan to wyjaśnił, to rozwiałby sporo wątpliwości wokół swojej osoby.
- Pewnie tak, ale nie chcę mówić czegoś, czego potem był żałował.
Jak Pan wyjaśni, że współwłaściciel Jagiellonii Cezary Kulesza już w połowie grudnia chwalił się, że prowadzi z Panem negocjacje o kontrakcie?
- Ze mną żadne rozmowy nie był toczone! Jeśli coś się działo w sprawie kontraktu, to zawsze odsyłałem do mojego menedżera. Jeśli ewentualnie jakieś rozmowy były prowadzone, to tylko przez mojego menedżera.
Działacze Polonii zarzucają Panu kiepski styl pożegnania z klubem. Narzekają, że nie uprzedził ich Pan o odejściu.
- Działacze nie mówią prawy. Nigdy nie ukrywałem tego, że chcę odejść i oni o tym dobrze wiedzieli. Prezes Damian Bartyla stwierdził ponoć, że dla mnie liczą się tylko pieniądze. Wcale tak nie jest. Polonia proponowała mi pieniądze bardzo podobne do tych, które będę miał w Jagiellonii. Postanowiłem odejść, bo uważam, że piłkarzowi potrzebna jest czasem zmiana klimatu. Chciałem po prostu spróbować czegoś nowego.
Bytomscy kibice przypominają, ze to Polonia wyciągnęła Pana kiedyś z Wiernej Małogoszcz. Stanęła też po Pana stronie, gdy miał Pan problemy z prokuraturą.
- Oczywiście, że to był argumenty za Polonią. Serdecznie dziękuję klubowi, że mnie wyciągnął z III ligi i że mnie bronił, gdy miałem problemy Czy to jednak oznacza, że muszę na zawsze być do niej przywiązany? Przecież piłkarze i trenerzy zmieniają barwy. Nie zawsze patrzą przy tym na dobro klubu, czasem też na swoje. To nie jest też tak, że tylko Polonia coś mi dawała przez ostatnie lata, a ja jej nic. Przecież ja dlatego klubu trochę zrobiłem. Biegałem po boisku i coś tu osiągnęliśmy.
Wierzy Pan jeszcze w polubowne załatwienie tej sprawy?
- Ja zawsze mogę się dogadać. Nie wiem, co mają w głowach działacze Polonii.
Znalezione w "Gazecie"
Cezary Kulesza, współwłaściciel Jagiellonii Białystok
- Mocno zaawansowane rozmowy prowadzimy z Rafałem Grzybem z Polonii Bytom i jest bardzo blisko finalizacji. Jeżeli nic nagłego się nie wydarzy, to powinniśmy po 1 stycznia podpisać z nim kontrakt. Wówczas będziemy mogli to zrobić, bo zostanie mu tylko pół roku umowy z klubem z Bytomia. No, chyba że coś się zaskakującego stanie, bo też inne kluby są nim zainteresowane.
Źródło: "Gazeta Wyborcza Białystok" z 15 grudnia 2009 r.
- Działacze nie mówią prawy. Nigdy nie ukrywałem tego, że chcę odejść i oni o tym dobrze wiedzieli. Prezes Damian Bartyla stwierdził ponoć, że dla mnie liczą się tylko pieniądze. Wcale tak nie jest. Polonia proponowała mi pieniądze bardzo podobne do tych, które będę miał w Jagiellonii. Postanowiłem odejść, bo uważam, że piłkarzowi potrzebna jest czasem zmiana klimatu. Chciałem po prostu spróbować czegoś nowego.
Bytomscy kibice przypominają, ze to Polonia wyciągnęła Pana kiedyś z Wiernej Małogoszcz. Stanęła też po Pana stronie, gdy miał Pan problemy z prokuraturą.
- Oczywiście, że to był argumenty za Polonią. Serdecznie dziękuję klubowi, że mnie wyciągnął z III ligi i że mnie bronił, gdy miałem problemy Czy to jednak oznacza, że muszę na zawsze być do niej przywiązany? Przecież piłkarze i trenerzy zmieniają barwy. Nie zawsze patrzą przy tym na dobro klubu, czasem też na swoje. To nie jest też tak, że tylko Polonia coś mi dawała przez ostatnie lata, a ja jej nic. Przecież ja dlatego klubu trochę zrobiłem. Biegałem po boisku i coś tu osiągnęliśmy.
Wierzy Pan jeszcze w polubowne załatwienie tej sprawy?
- Ja zawsze mogę się dogadać. Nie wiem, co mają w głowach działacze Polonii.
Znalezione w "Gazecie"
Cezary Kulesza, współwłaściciel Jagiellonii Białystok
- Mocno zaawansowane rozmowy prowadzimy z Rafałem Grzybem z Polonii Bytom i jest bardzo blisko finalizacji. Jeżeli nic nagłego się nie wydarzy, to powinniśmy po 1 stycznia podpisać z nim kontrakt. Wówczas będziemy mogli to zrobić, bo zostanie mu tylko pół roku umowy z klubem z Bytomia. No, chyba że coś się zaskakującego stanie, bo też inne kluby są nim zainteresowane.
Źródło: "Gazeta Wyborcza Białystok" z 15 grudnia 2009 r.
Polonia Bytom » poskramia czołowych graczy
- 22 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Rafał Grzyb: Działacze Polonii nie mówią prawdy
kolander
28.01.10, 19:38
Pierd..Polonie i goraco witaj w Jadze Rafał!! My tu na Podlasiu czekamy już naCiebie.»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter



