Bekdas nie czyha na fotel prezesa "Gieksy"
2010-01-25
, aktualizacja: 25.01.2010 21:20
Katowicki klub oficjalnie potwierdził, że namawia tureckiego biznesmena do zainwestowania w GKS.
ZOBACZ TAKŻE
- Piotr Uszok: Żadnej spółki z tureckim biznesmenem! (08-02-10, 23:00)
- Kibice odśnieżą stadion, bo dbają o piłkarzy GieKSy (28-01-10, 14:34)
- Co za gol! Bramkarz Gieksy nawet nie drgnął (27-01-10, 20:16)
- Bekdas na Bukowej. Turek zainwestuje w GKS? (23-01-10, 00:16)
Jeszcze niedawno negocjacje z Bekdasem były najpilniej strzeżoną tajemnicą działaczy "Gieksy". Po tym jak Turek pojawił się w piątek na stadionie przy ul. Bukowej sprawa stała się jasna. Klub wydał nawet wczoraj w tej sprawie specjalne oświadczenie. "Podczas spotkania, pan Bekdas potwierdził chęć zainwestowania w klub, jak również przeprowadzenia inwestycji w samym mieście" - napisano. Bekdasowi wpadł ponoć w oko na katowickim stadionie... proporczyk z pucharowego meczu GKS-u z Galatasaray Stambuł, na którym - jak się pochwalił - był osobiście.
"Inwestor chciałby w sposób nowoczesny i do tej pory dosyć innowacyjny w Polsce zarządzać klubem, który miałby się samofinansować. Inwestycje w mieście przeprowadziłaby spółka GKS Katowice SA, która oczywiście wcześniej zostałaby dokapitalizowana. W ten sposób klub mógłby czerpać zyski z tej inwestycji z przeznaczeniem na działalność sportową. W takiej spółce jest oczywiście również miejsce dla katowickiego magistratu, bez którego pomysł nie mógłby zostać zrealizowany oraz innych podmiotów zainteresowanych wspomnianą inwestycją, którą firmowałby klub GKS Katowice SA" - dodano w komunikacie.
Inwestycja Bekdasa w GKS uzależniona jest więc od tego, czy działaczom uda się wciągnąć w powołaną przez nich spółkę katowicki magistrat. Wiadomo, że Bekdasowi nie zależy na pieniądzach z budżetu Katowic, ale na gruntach, które urząd mógłby wnieść do spółki. - Chodzi o tereny które nadawałby się pod zabudowę handlowo-usługową. Najpierw musielibyśmy dostać dokumenty dotyczące tych działek wraz z księgami wieczystymi i wypisami z miejscowego planu zagospodarowania. Potem nastąpiłaby ich analiza biznesowa. Jeśli któraś z proponowanych lokalizacji by nam odpowiadała, to wtedy nastąpiłby drugi krok w przygotowaniu inwestycji. Chodzi o analizę sytuacji finansowej GKS-u. Trzeba zbadać dotychczasowe źródła finansowania klubu o raz sprawdzić listę wierzytelności. To wszystko nie jest oczywiście do załatwienia w miesiąc. Najważniejsze jednak, że strony Sabriego Bekdasa jest dobra wola - mówi Ludomir Dyś, doradca tureckiego biznesmena.
Nowe "centrum handlowo-usługowe" miałoby szanse powstać dopiero za około trzy lata. Co przez ten czas działoby się z klubem? - Jeśli będziemy mieli wszystkie zabezpieczenia, to do oddania inwestycji klub miałby już możliwość finansowania z naszej strony. To nie będą grosze, ale na pewno nikt nie wyłoży tak wielkich pieniędzy, żeby zapewniły GKS-owi awans do ekstraklasy. Chodziłoby raczej o zapewnienie bezpiecznego miejsca w pierwszej lidze. Dodam, że Sabri Bekdas nie musi być prezesem GKS-u. No chyba, że go poproszą... Tak naprawdę kluczowa jest jednak większość udziałów w spółce i stanowisko przewodniczącego rady nadzorczej - dodaje Dyś.
"Inwestor chciałby w sposób nowoczesny i do tej pory dosyć innowacyjny w Polsce zarządzać klubem, który miałby się samofinansować. Inwestycje w mieście przeprowadziłaby spółka GKS Katowice SA, która oczywiście wcześniej zostałaby dokapitalizowana. W ten sposób klub mógłby czerpać zyski z tej inwestycji z przeznaczeniem na działalność sportową. W takiej spółce jest oczywiście również miejsce dla katowickiego magistratu, bez którego pomysł nie mógłby zostać zrealizowany oraz innych podmiotów zainteresowanych wspomnianą inwestycją, którą firmowałby klub GKS Katowice SA" - dodano w komunikacie.
Inwestycja Bekdasa w GKS uzależniona jest więc od tego, czy działaczom uda się wciągnąć w powołaną przez nich spółkę katowicki magistrat. Wiadomo, że Bekdasowi nie zależy na pieniądzach z budżetu Katowic, ale na gruntach, które urząd mógłby wnieść do spółki. - Chodzi o tereny które nadawałby się pod zabudowę handlowo-usługową. Najpierw musielibyśmy dostać dokumenty dotyczące tych działek wraz z księgami wieczystymi i wypisami z miejscowego planu zagospodarowania. Potem nastąpiłaby ich analiza biznesowa. Jeśli któraś z proponowanych lokalizacji by nam odpowiadała, to wtedy nastąpiłby drugi krok w przygotowaniu inwestycji. Chodzi o analizę sytuacji finansowej GKS-u. Trzeba zbadać dotychczasowe źródła finansowania klubu o raz sprawdzić listę wierzytelności. To wszystko nie jest oczywiście do załatwienia w miesiąc. Najważniejsze jednak, że strony Sabriego Bekdasa jest dobra wola - mówi Ludomir Dyś, doradca tureckiego biznesmena.
Nowe "centrum handlowo-usługowe" miałoby szanse powstać dopiero za około trzy lata. Co przez ten czas działoby się z klubem? - Jeśli będziemy mieli wszystkie zabezpieczenia, to do oddania inwestycji klub miałby już możliwość finansowania z naszej strony. To nie będą grosze, ale na pewno nikt nie wyłoży tak wielkich pieniędzy, żeby zapewniły GKS-owi awans do ekstraklasy. Chodziłoby raczej o zapewnienie bezpiecznego miejsca w pierwszej lidze. Dodam, że Sabri Bekdas nie musi być prezesem GKS-u. No chyba, że go poproszą... Tak naprawdę kluczowa jest jednak większość udziałów w spółce i stanowisko przewodniczącego rady nadzorczej - dodaje Dyś.
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

