Górale niepokonani. Remis z Lechem pod Klimczokiem
21.11.2011
, aktualizacja: 21.11.2011 21:43
W Bielsku-Białej podział punktów. Trzeci kolejny mecz Górali bez porażki. Lech w czwartym spotkaniu z rzędu bez strzelonego gola

Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Lech Poznań 0:0

Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Lech Poznań 0:0

Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Lech Poznań 0:0

Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Lech Poznań 0:0
ZOBACZ TAKŻE
- T-Mobile Ekstraklasa. Jedenastka zbyt mała dla Legii (21-11-11, 22:39)
- Zaskoczenie w Bielsku-Białej: Rudniew na ławce! (21-11-11, 17:44)
GALERIA ZDJĘĆ
- Podbeskidzie zremisowało z Lechem Poznań 0:0 [ZDJĘCIA] (21-11-11, 22:40)
Prawdziwy mecz zaczął się od 60 minuty. Trenerzy uznali, że koniec z szachami, pora na zagrywki pokerowe. Jose Bakero wpuścił na boisko duet swoich asów Artioma Rudniewa i Semira Stilica, sto sekund później Robert Kasperczyk pozwolił zagrać dżokerowi Piotrowi Malinowskiemu, a po kolejnych dziesięciu minutach - snajperowi Adamowi Cieślińskiemu.
Trochę mogło to przypominać bitwę z dawnych czasów - najpierw walki na topory w wykonaniu wojowników, potem do gry wpuszczani są specjaliści z bardziej wyrafinowaną bronią i oni mają rozstrzygnąć losy pojedynku. Tak to sobie w każdym razie umyślili trenerzy obu drużyn. Ale gole nie padły.
Ostatnie dwa kwadranse na pewno były ciekawe, w większości przebiegały pod dyktando Lecha. Najlepszą okazję mieli goście w 87 minucie. Wtedy po dośrodkowaniu Aleksandra Tonewa nadbiegający Stilić z pięciu metrów fatalnie spudłował! - Dominowaliśmy w końcówce, mieliśmy swoje okazje. Niestety nie udało się ich wykorzystać - kręcił głową trener Bakero.
Podbeskidzie najlepszą okazję miało za sprawą Sebastiana Ziajki. Pomocnik gospodarzy w 57 minucie łatwo uciekł Hubertowi Wołąkiewiczowi, nie zdecydował się jednak na strzał, próbował podawać do Lirana Cohena i piłkę wyłuskali obrońcy Lecha. - Liczyliśmy na trzy punkty. Byliśmy dobrze przygotowani, mieliśmy grać z kontry, znaliśmy słabe punkty Lecha. Zabrakło szczęścia, także zimnej krwi. Szkoda. Jednak ten punkt też na pewno jest niezły - mówił po spotkaniu Ziajka.
Na pewno ze swoich podopiecznych zadowolony był trener Robert Kasperczyk. - Graliśmy z nie byle kim. Lech to mistrz Polski z zeszłego roku. Zawodnicy dali z siebie wszystko, bardzo im za to dziękuję - mówił szkoleniowiec Podbeskidzia.
Warto dodać, że Lech po raz pierwszy w tym sezonie zapełnił stadion w Bielsku-Białej niemal do ostatniego miejsca.
Podbeskidzie w ekstraklasie wyraźnie okrzepło, Górale nie przegrali trzeciego meczu z rzędu. Są obecnie na jedenastym miejscu w tabeli z 17 punktami na koncie. Przypomnijmy, że jeszcze w trakcie tej rundy prezes Jerzy Wolas zapowiadał, że 18 punktów tej jesieni byłoby wynikiem całkiem niezłym... W kolejnym spotkaniu bielszczanie zagrają na wyjeździe z Polonią Warszawa.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Lech Poznań 0:0
Podbeskidzie: Zajac - Sokołowski Ż, Dancik, Konieczny, Górkiewicz - Ziajka, Cohen Ż (64. Malinowski), Nather, Łatka, Patejuk (79. Rogalski) - Demjan (75. Cieśliński).
Lech: Burić - Wojtkowiak, Wołąkiewicz, Kamiński, Henriquez Ż - Wilk Ż (75. Tonew), Murawski, Injac, Możdżeń, Kriwiec Ż (62. Rudniew) - Ślusarski (62. Stilić).
Sędzia: Marcin Borski (Warszawa); widzów: 4100
Trochę mogło to przypominać bitwę z dawnych czasów - najpierw walki na topory w wykonaniu wojowników, potem do gry wpuszczani są specjaliści z bardziej wyrafinowaną bronią i oni mają rozstrzygnąć losy pojedynku. Tak to sobie w każdym razie umyślili trenerzy obu drużyn. Ale gole nie padły.
Ostatnie dwa kwadranse na pewno były ciekawe, w większości przebiegały pod dyktando Lecha. Najlepszą okazję mieli goście w 87 minucie. Wtedy po dośrodkowaniu Aleksandra Tonewa nadbiegający Stilić z pięciu metrów fatalnie spudłował! - Dominowaliśmy w końcówce, mieliśmy swoje okazje. Niestety nie udało się ich wykorzystać - kręcił głową trener Bakero.
Podbeskidzie najlepszą okazję miało za sprawą Sebastiana Ziajki. Pomocnik gospodarzy w 57 minucie łatwo uciekł Hubertowi Wołąkiewiczowi, nie zdecydował się jednak na strzał, próbował podawać do Lirana Cohena i piłkę wyłuskali obrońcy Lecha. - Liczyliśmy na trzy punkty. Byliśmy dobrze przygotowani, mieliśmy grać z kontry, znaliśmy słabe punkty Lecha. Zabrakło szczęścia, także zimnej krwi. Szkoda. Jednak ten punkt też na pewno jest niezły - mówił po spotkaniu Ziajka.
Na pewno ze swoich podopiecznych zadowolony był trener Robert Kasperczyk. - Graliśmy z nie byle kim. Lech to mistrz Polski z zeszłego roku. Zawodnicy dali z siebie wszystko, bardzo im za to dziękuję - mówił szkoleniowiec Podbeskidzia.
Warto dodać, że Lech po raz pierwszy w tym sezonie zapełnił stadion w Bielsku-Białej niemal do ostatniego miejsca.
Podbeskidzie w ekstraklasie wyraźnie okrzepło, Górale nie przegrali trzeciego meczu z rzędu. Są obecnie na jedenastym miejscu w tabeli z 17 punktami na koncie. Przypomnijmy, że jeszcze w trakcie tej rundy prezes Jerzy Wolas zapowiadał, że 18 punktów tej jesieni byłoby wynikiem całkiem niezłym... W kolejnym spotkaniu bielszczanie zagrają na wyjeździe z Polonią Warszawa.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Lech Poznań 0:0
Podbeskidzie: Zajac - Sokołowski Ż, Dancik, Konieczny, Górkiewicz - Ziajka, Cohen Ż (64. Malinowski), Nather, Łatka, Patejuk (79. Rogalski) - Demjan (75. Cieśliński).
Lech: Burić - Wojtkowiak, Wołąkiewicz, Kamiński, Henriquez Ż - Wilk Ż (75. Tonew), Murawski, Injac, Możdżeń, Kriwiec Ż (62. Rudniew) - Ślusarski (62. Stilić).
Sędzia: Marcin Borski (Warszawa); widzów: 4100
- 13 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Re: Górale znów niepokonani. Remis z Lechem pod K
augenthaler
24.11.11, 02:33
Fajno, tylko, ze o wzmocnienia az sie prosi. Gorale sa wybiegani, ambitni, niezle przygotowani fizycznie, ale umiejetnosci czysto pilkarskich (technika) nie maja za duzych i to sie az rzuca »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter



więcej zdjęć