Uzdrowiciel nie pomógł Polonii. Dorobek Piasta ponad stan

Marcin Fejkiel, ksb
20.11.2011 , aktualizacja: 20.11.2011 21:36
A A A Drukuj
Mecz Piasta z Polonią z jesieni 2011 roku Fot. Bartlomiej Barczyk / Agencja Gazeta Mecz Piasta z Polonią z jesieni 2011 roku
Gliwicko-bytomskie derby dla Piasta. Niespodzianką na Okrzei pachniało tylko przez siedem minut, kiedy grająca w dziesiątkę Polonia prowadziła po golu Jakuba Świerczoka. Piast zdołał się jednak podnieść i wygrał pewnie
Stadion miejski w Gliwicach. Piast - Polonia Bytom 3:1
Fot. Bartlomiej Barczyk / Agencja Gazeta
Stadion miejski w Gliwicach. Piast - Polonia Bytom 3:1
Stadion miejski w Gliwicach. Piast - Polonia Bytom 3:1
Fot. Bartlomiej Barczyk / Agencja Gazeta
Stadion miejski w Gliwicach. Piast - Polonia Bytom 3:1
Kibice Piasta Gliwice
Fot. Bartlomiej Barczyk / Agencja Gazeta
Kibice Piasta Gliwice
Kibice podczas meczu Piast - Polonia Bytom 3:1
Fot. Bartlomiej Barczyk / Agencja Gazeta
Kibice podczas meczu Piast - Polonia Bytom 3:1
Stadion miejski w Gliwicach. Piast - Polonia Bytom 3:1
Fot. Bartlomiej Barczyk / Agencja Gazeta
Stadion miejski w Gliwicach. Piast - Polonia Bytom 3:1
Stadion miejski w Gliwicach. Piast - Polonia Bytom 3:1
Fot. Bartlomiej Barczyk / Agencja Gazeta
Stadion miejski w Gliwicach. Piast - Polonia Bytom 3:1
Derbowe starcie - oprócz wymiaru prestiżowego - miało istotne znaczenie w kontekście realizowanych przez oba kluby celów. Piast wygrywając, utrzymywał kontakt z czołówką tabeli. W tej kolejce wygrali bowiem wszyscy najgroźniejsi konkurenci gliwiczan do ataku na ekstraklasę. Polonii zaś tylko komplet punktów mógł pozwolić na opuszczenie strefy spadkowej (bytomianie zmierzą się w tym roku jeszcze w zaległym meczu z Ruchem Radzionków).

Co równie istotne, od postawy polonistów w dwóch ostatnich meczach swoją decyzję o ewentualnym kupnie akcji klubu uzależniał znany Tadeusz Cegliński, bioenergoterapeuta i właściciel tyskiego hotelu Piramida. Bytomianie zresztą przygotowywali się do derbów właśnie pod okiem uzdrowiciela w jego hotelu. Cegliński usiłował zdopingować polonistów do lepszej gry obietnicą nagrodzenia najlepszych zawodników zaproszeniem na... sylwestra do jego hotelu. Warunkiem była jednak wygrana. Jednocześnie ostrzegał, że przegrane w dwóch ostatnich tegorocznych spotkaniach mogą oznaczać jego wycofanie się z rozmów o nabyciu udziałów w Polonii.

Po wyrównanym początku i otwartej grze obu ekip, zespół Dariusza Fornalaka na własne życzenie wpędził się w kłopoty już po dwudziestu minutach. Za kopnięcie w twarz Jana Buryana drugą żółtą, a w efekcie czerwoną kartkę ujrzał Błażej Vascak.

Pomimo liczebnej przewagi gliwiczanie długo nie mogli znaleźć sposobu na rozmontowanie Polonii. A kiedy już dochodzili do wybornych sytuacji, to pudłowali nawet mając przed sobą pustą bramkę, jak Adrian Świątek w 47. min., który trafił w słupek. Bytomianie nie tylko nie dali się zepchnąć do rozpaczliwej obrony, ale potrafili się odgryzać. W 55. min blisko tysięczna grupa fanów z Bytomia oszalała ze szczęścia. Daniel Mąka świetnie dograł w pole karne do Świerczoka, a ten płaskim strzałem przy słupku nie dał szans Dariuszowi Treli. - W ostatnim meczu z Wartą nie tworzyliśmy zespołu. Dzisiaj byliśmy drużyną - stwierdził Dariusz Fornalak, trener Polonii.

Szczęście bytomian trwało jednak krótko. Ataki Piasta rozruszał Słowak Pavol Cicman. To jego dwa podania w ciągu siedmiu minut dwukrotnie otworzyły gliwiczanom drogę do bramki strzeżonej przez Juraja Balaża. Najpierw przytomnie zagrał wzdłuż pola karnego, a akcję skutecznie zamknął Świątek, a następnie popisał się dokładną centrą na głowę Hiszpana Rubena Jurado. Gości dobił ponownie Świątek, dla którego były to pierwsze dwa trafienia w barwach Piasta.

- Sposób w jaki straciliśmy gole, nie przystoi na poziomie pierwszej ligi. To po prostu katastrofa - kręcił głową trener Fornalak.

Szkoleniowiec Piasta dziękował kibicom, którzy po raz kolejny ponieśli dopingiem zespół do zwycięstwa. Piast w trzecim meczu na nowym stadionie musiał bowiem gonić wynik. Zdaniem Marcina Brosza zespół osiągnął w tej części sezonu więcej niż zakładano. - Ten zespół był budowany z myślą o utrzymaniu. Wykonaliśmy zadanie trochę ponad plan. Na wiosnę chcielibyśmy powalczyć o coś więcej, ale to już nie zależy od nas. Sportowo zrobiliśmy swoje, teraz ruch należy do zarządu - apelował trener Piasta.

Dodajmy, że gliwiczanie przystąpili do meczu z Polonią osłabieni brakiem Tomasza Bzdęgi, który akurat na ten weekend miał zaplanowany własny ślub. W przypadku Mateusza Bodziocha uraz głowy, jakiego doznał w ostatnim spotkaniu z Arką, okazał się na tyle poważny, że trener Marcin Brosz nie mógł uwzględnić rosłego obrońcy w kadrze meczowej. W tej znalazł się Mateusz Matras, nieobecny w meczu z gdynianami z powodu udziału w zgrupowaniu kadry U-21.

W szeregach Polonii zabrakło Pawła Gamli - zawodnika będącego jednym z symboli gliwickiego klubu. Broniącemu obecnie barw Polonii obrońcy występ na Okrzei uniemożliwiła kontuzja, jakiej doznał podczas jednego z treningów.

Piast Gliwice - Polonia Bytom 3:1 (0:0)

Bramki: 0:1 Świerczok (55.), 1:1 Świątek (62.), 2:1 Jurado (69.), 3:1 Świątek (85.)

Piast: Trela - Buryan Ż (46. Świątek), Klepczyński, Krzycki, Paulauskas - Pietrzak (68. Nalepa), Matras, Urban, Podgórski - Kędziora (46. Jurado), Cicman.

Polonia: Balaż - Chomiuk, Kulpaka, Killar (45. Matusiak), Michalak - Góral (88. Pietrowski), Vascak Ż, CZ, Alancewicz, Mąka - Świerczok Ż, Paulista (58. Pokotyluk).

Sędziował: Tomasz Wajda (Żywiec). Widzów: 8000.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy