Niezwykła seria GKS-u Tychy! Kto ich złamie?
04.11.2011
, aktualizacja: 04.11.2011 16:35
Już ponad rok tyszanie jeżdżą po Polsce i pozbawiają złudzeń kolejne drużyny, które chcą zdobyć ich kosztem komplet punków. Teraz czas na Górnika Wałbrzych.
Ostatnią drużyną, która ograła na swoim boisku GKS był Bałtyk Gdynia (3:1), a działo się to 26 września 2010 roku. W kolejnych dziewiętnastu meczach nie znalazł się nikt lepszy od tyskiego zespołu. Niecodzienna seria pomogła drużynie trenera Piotra Mandrysza wywalczyć tytuł najlepszej drużyny rundy jesiennej drugiej ligi.
Wojciech Todur: W czym tkwi tajemnica waszej wyjazdowej hegemonii?
Piotr Mandrysz: Trudno tak jednoznacznie odpowiedzieć. Warto zaznaczyć, że ta seria trwa dłużej niż jestem w Tychach [zapracował też na nią trener Adam Nocoń - przyp.red.], więc jej siła tkwi przede wszystkim w zespole. Myślę, że każdy kolejny nie przegrany mecz napędza mobilizację, koncentrację. Po prostu ciężko nas złamać.
Wszyscy mamy jednak świadomość, że nic nie trwa wiecznie i kiedyś zaczniemy budować naszą serię bez wyjazdowych porażek na nowo.
Początek sezonu nie był dla was szczególnie dobry. Los odmienił się po siódmej kolejce i porażce z Nielbą Wągrowiec, dziś najsłabszą drużyną drugiej ligi
Ten zespół cały czas jest w budowie. Proszę spojrzeć na podstawową jedenastkę i porównać ją do tej z poprzedniego sezonu. Na boisko wybiega sześciu piłkarzy, których wtedy nie było w klubie lub nie łapali się do składu.
Cały czas zauważam progres. Nie zagraliśmy dotąd meczu, w którym byliśmy tylko tłem dla rywala. Porażki były konsekwencją błędów. Czasami banalnych błędów.
Po meczu z Nielbą kibice żądali Pana głowy. Co by im Pan dziś powiedział?
Nie tylko im, ale wszystkim, którzy lubią i uważają, że znają się na piłce. Więcej cierpliwości! Budowa drużyna, rozgrywki ligowe - to jest proces. Nie generalizujmy. Na sprawiedliwą ocenę potrzeba czasami i 34 kolejek.
Kibice nawet nie zdają sobie sprawy ile czynników wpływa na końcowy wynik. Jesteśmy tylko ludźmi, a przecież nawet roboty się psują.
Latem powiedział Pan, że po zakończeniu rundy określi cele dla zespołu. Jesteście liderem, więc chyba sytuacja jest klarowna.
Ambicje wszystkich drużyn powinny sięgać pierwszego miejsca i gry o awans. Jesteśmy na szczycie, więc teraz koncentrujemy się na obronie tej pozycji. Nie da się ukryć, że nasza sytuacja nie jest komfortowa. Z powodu planowanej przebudowy stadionu gramy tylko na wyjazdach i nie mamy tej świadomości, co na przykład Piast Gliwice, który wie, ze lada dzień wróci na swój nowy obiekt i rozegra na nim kilkanaście meczów z rzędu. Cieszymy się z tego co mamy i koncentrujemy na najbliższym meczu. Przykład Miedzi Legnica [traci do GKS-u dwa punkty - przyp.red.], która na papierze wydaje się najsilniejsza w tej lidze, uczy pokory.
Wojciech Todur: W czym tkwi tajemnica waszej wyjazdowej hegemonii?
Piotr Mandrysz: Trudno tak jednoznacznie odpowiedzieć. Warto zaznaczyć, że ta seria trwa dłużej niż jestem w Tychach [zapracował też na nią trener Adam Nocoń - przyp.red.], więc jej siła tkwi przede wszystkim w zespole. Myślę, że każdy kolejny nie przegrany mecz napędza mobilizację, koncentrację. Po prostu ciężko nas złamać.
Wszyscy mamy jednak świadomość, że nic nie trwa wiecznie i kiedyś zaczniemy budować naszą serię bez wyjazdowych porażek na nowo.
Początek sezonu nie był dla was szczególnie dobry. Los odmienił się po siódmej kolejce i porażce z Nielbą Wągrowiec, dziś najsłabszą drużyną drugiej ligi
Ten zespół cały czas jest w budowie. Proszę spojrzeć na podstawową jedenastkę i porównać ją do tej z poprzedniego sezonu. Na boisko wybiega sześciu piłkarzy, których wtedy nie było w klubie lub nie łapali się do składu.
Cały czas zauważam progres. Nie zagraliśmy dotąd meczu, w którym byliśmy tylko tłem dla rywala. Porażki były konsekwencją błędów. Czasami banalnych błędów.
Po meczu z Nielbą kibice żądali Pana głowy. Co by im Pan dziś powiedział?
Nie tylko im, ale wszystkim, którzy lubią i uważają, że znają się na piłce. Więcej cierpliwości! Budowa drużyna, rozgrywki ligowe - to jest proces. Nie generalizujmy. Na sprawiedliwą ocenę potrzeba czasami i 34 kolejek.
Kibice nawet nie zdają sobie sprawy ile czynników wpływa na końcowy wynik. Jesteśmy tylko ludźmi, a przecież nawet roboty się psują.
Latem powiedział Pan, że po zakończeniu rundy określi cele dla zespołu. Jesteście liderem, więc chyba sytuacja jest klarowna.
Ambicje wszystkich drużyn powinny sięgać pierwszego miejsca i gry o awans. Jesteśmy na szczycie, więc teraz koncentrujemy się na obronie tej pozycji. Nie da się ukryć, że nasza sytuacja nie jest komfortowa. Z powodu planowanej przebudowy stadionu gramy tylko na wyjazdach i nie mamy tej świadomości, co na przykład Piast Gliwice, który wie, ze lada dzień wróci na swój nowy obiekt i rozegra na nim kilkanaście meczów z rzędu. Cieszymy się z tego co mamy i koncentrujemy na najbliższym meczu. Przykład Miedzi Legnica [traci do GKS-u dwa punkty - przyp.red.], która na papierze wydaje się najsilniejsza w tej lidze, uczy pokory.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


