Łukasz Mazur uspokaja: jest przyszłość dla "Cidrów"
03.11.2011
, aktualizacja: 03.11.2011 11:16
Były prezes Górnika zaangażował się w budowę nowego klubu w Radzionkowie. Nie zgadza się z tezą, że miasta nie stać na pierwszoligową piłkę. Ma też pomysł jak Ruch powinien sobie poradzić z problemem braku stadionu.
- Na temat Ruchu usłyszałem ostatnio zbyt wiele półprawd i niedomówień, które kreują wizerunek klubu z wielkimi problemami, a tak nie jest. Są oczywiście trudności, ale trzeba zacisnąć zęby i iść do przodu, żeby nie zmarnować tego co już udało się osiągnąć - uważa Mazur.
- Jesteśmy w trakcie - i to nie jest obietnica, bo dokumenty są już złożone w gliwickim sądzie - rejestracji spółki, która z czasem zastąpi stowarzyszenie. Kapitał początkowy to 100 tysięcy złotych. Osoby, z którymi współpracuję już przygotowały oferty marketingowe, które - w co mocno wierzę - pozwolą nam pozyskać nowych udziałowców i sponsorów.
Liczę też na pomoc między innymi Andrzeja Piecucha [prezesa Ekopolu Górnośląskiego - przyp.red.], który waha się czy zaangażować się w ten projekt. Podobnie jak prezes Piecuch chciałbym, żeby Ruch w przyszłości był spółką notowaną na rynku New Connect. Na taki krok jest jednak - moim i pana Andrzeja zdaniem - w obecnej sytuacji gospodarczej za wcześnie. Zróbmy to razem, ale etapami. Najpierw powołujemy do życia spółkę - KS Ruch Radzionków, potem stowarzyszenie przekaże jej prawa do pierwszoligowej drużyny. Następnie, na co mocno liczy, dołączy miasto i kolejni inwestorzy.
Za stowarzyszeniem kryje się też dług. To nie jest jednak suma, która w śląskich realiach zwala z nóg. Myślę, że w naszym regionie tylko Piast Gliwice i Podbeskidzie mogą patrzyć na "Cidry" z góry. Zadłużenie to około pół miliona złotych. Inne śląskie kluby o takim długu mogą tylko pomarzyć. Dziwi mnie, że cześć zawodników z Radzionkowa potrafi podnieść medialny rwetes, gdy zadłużenie w wypłacie pensji sięga... jednego dnia.
Nie będzie silnej spółki bez wsparcia miasta. Nie jest tajemnicą, że Ruch liczy, że Radzionków zgodnie z obietnicami wniesie aportem do spółki grunty, na których znajduje się miejskie targowisko. Ten teren może być jak narzędzie, które pozwoli nam pozyskiwać kolejne środki - także w formie długoterminowych kredytów bankowych np. na budowę bazy klubowej. Zwiększy też atrakcyjność spółki dla inwestorów. Lepiej dostać wędkę niż rybę.
W Radzionkowie snuje się plany budowy nowego stadionu na pięć tysięcy osób. Choć wielu osobom podpadnę, to jestem przeciwnikiem takiego pomysłu. Bo po co? Czy siedemnastotysięczne miasto stać na taką inwestycję? Zdecydowanie większe Gliwice mają stadion na dziesięć tysięcy. Bielsko, które gra w ekstraklasie, nie może zapełnić czterech tysięcy miejsc.
Mimo wszystko chyba lepiej przychylniej spojrzeć na obiekt w Stroszku. Za pół roku ten stadion odejdzie do historii, gdyż nie spełni pierwszoligowych wymogów licencyjnych.
Może jednak warto zainwestować milion złotych w oświetlenie, a z czasem wykupić ten teren od syndyka i powoli remontować ten obiekt? To właśnie powinno być zdanie dla nowej spółki.
Nie warto się poddawać. Rezygnować z pierwszoligowej piłki. Proszę zapytać w Tychach czy w Sosnowcu ile kosztuje wdrapanie się na ten szczebel. "Cidry" już tam są - kończy Mazur.
- Jesteśmy w trakcie - i to nie jest obietnica, bo dokumenty są już złożone w gliwickim sądzie - rejestracji spółki, która z czasem zastąpi stowarzyszenie. Kapitał początkowy to 100 tysięcy złotych. Osoby, z którymi współpracuję już przygotowały oferty marketingowe, które - w co mocno wierzę - pozwolą nam pozyskać nowych udziałowców i sponsorów.
Liczę też na pomoc między innymi Andrzeja Piecucha [prezesa Ekopolu Górnośląskiego - przyp.red.], który waha się czy zaangażować się w ten projekt. Podobnie jak prezes Piecuch chciałbym, żeby Ruch w przyszłości był spółką notowaną na rynku New Connect. Na taki krok jest jednak - moim i pana Andrzeja zdaniem - w obecnej sytuacji gospodarczej za wcześnie. Zróbmy to razem, ale etapami. Najpierw powołujemy do życia spółkę - KS Ruch Radzionków, potem stowarzyszenie przekaże jej prawa do pierwszoligowej drużyny. Następnie, na co mocno liczy, dołączy miasto i kolejni inwestorzy.
Za stowarzyszeniem kryje się też dług. To nie jest jednak suma, która w śląskich realiach zwala z nóg. Myślę, że w naszym regionie tylko Piast Gliwice i Podbeskidzie mogą patrzyć na "Cidry" z góry. Zadłużenie to około pół miliona złotych. Inne śląskie kluby o takim długu mogą tylko pomarzyć. Dziwi mnie, że cześć zawodników z Radzionkowa potrafi podnieść medialny rwetes, gdy zadłużenie w wypłacie pensji sięga... jednego dnia.
Nie będzie silnej spółki bez wsparcia miasta. Nie jest tajemnicą, że Ruch liczy, że Radzionków zgodnie z obietnicami wniesie aportem do spółki grunty, na których znajduje się miejskie targowisko. Ten teren może być jak narzędzie, które pozwoli nam pozyskiwać kolejne środki - także w formie długoterminowych kredytów bankowych np. na budowę bazy klubowej. Zwiększy też atrakcyjność spółki dla inwestorów. Lepiej dostać wędkę niż rybę.
W Radzionkowie snuje się plany budowy nowego stadionu na pięć tysięcy osób. Choć wielu osobom podpadnę, to jestem przeciwnikiem takiego pomysłu. Bo po co? Czy siedemnastotysięczne miasto stać na taką inwestycję? Zdecydowanie większe Gliwice mają stadion na dziesięć tysięcy. Bielsko, które gra w ekstraklasie, nie może zapełnić czterech tysięcy miejsc.
Mimo wszystko chyba lepiej przychylniej spojrzeć na obiekt w Stroszku. Za pół roku ten stadion odejdzie do historii, gdyż nie spełni pierwszoligowych wymogów licencyjnych.
Może jednak warto zainwestować milion złotych w oświetlenie, a z czasem wykupić ten teren od syndyka i powoli remontować ten obiekt? To właśnie powinno być zdanie dla nowej spółki.
Nie warto się poddawać. Rezygnować z pierwszoligowej piłki. Proszę zapytać w Tychach czy w Sosnowcu ile kosztuje wdrapanie się na ten szczebel. "Cidry" już tam są - kończy Mazur.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


