Kończy się czas dla "Cidrów"

Wojciech Todur
02.11.2011 , aktualizacja: 02.11.2011 17:34
A A A Drukuj
Kibice Ruchu Radzionków Fot. Bart´omiej Barczyk / Agencja Gazeta Kibice Ruchu Radzionków
Ruch może stracić udziałowca, który miał być fundamentem tworzącej się spółki. Brak stadionu i jasnych deklaracji miasta - sprawiają, że przyszłość pierwszoligowego klubu stoi od olbrzymim znakiem zapytania
Gdy Gabriel Tobor, burmistrz Radzionkowa zaczął wątpić czy miasto stać na klub grający na zapleczu ekstraklasy część kibiców żądała jego głowy. Obserwując jednak to co się dzieje wokół "Cidrów" można odnieść wrażenie, że diagnoza prezydenta była słuszna.

Po części pracuje na nią same miasto, które nie potrafi w jasny sposób przesądzić czy i w jakim zakresie chce być udziałowcem klubu. Wciąż nie wiadomo też czy w Radzionkowie powstanie nowy stadion.

Dziś z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że to ostatni sezon Ruchu na archaicznym obiekcie w Stroszku. Jeżeli Ruch nadal będzie chciał grać na tym stadionie będzie musiał inwestować w trupa grube pieniądze.

Irytujące są też przeciągające się prace nad powołaniem sportowej spółki akcyjnej, która miała uzdrowić finanse "Cidrów".

Andrzej Piecuch, kluczowy udziałowiec i prezes Ekopolu Górnośląskiego, któremu marzy się nowoczesny klub notowany na rynku New Connect powoli daje za wygraną.

Prezes Ruchu Tomasz Baran podkreśla, że "Cidrów" na razie nie stać na takie wyzwanie. Proponuje budowę i rozwój spółki etapami. Liczy, że z czasem do tego projektu przekona się też Piecuch.

Kończy się czas dla "Cidrów". Jeżeli zimą dojdzie do kolejnej wyprzedaży drużyny, a działacze nie wypracują do tego czasu modelu finansowania klubu to burmistrz nie będzie musiał się już zastanawiać czy miasto stać na pierwszą ligę. Po prostu takiego problemy już mieć nie będzie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów