Trzasnęły drzwi przed nosem Naprzodu. "To już koniec"
20.10.2011
, aktualizacja: 20.10.2011 14:43
Kilka miesięcy walki o to by hokejowy klub wystartował w lidze nie dały rezultatu. - Jestem zdruzgotany - przyznaje prezes Janusz Grycner
ZOBACZ TAKŻE
- Alpejski PŚ. Historyczny występ Lindsey Vonn (22-10-11, 16:41)
- Mistrz Europy w short tracku zdyskwalifikowany za doping (22-10-11, 11:25)
- Alpejski PŚ. W następnym sezonie będą dłuższe narty (21-10-11, 21:32)
Chociaż pierwsza liga już rozgrywa swoje mecze w Janowie wciąż tliła się nadzieja, że zasłużony klub - medalista mistrzostw Polski - jednak dołączy do rozgrywek. - Nie ma szans - przesądza Zdzisław Ingielewicz, prezes Polskiego Związku Hokeja na Lodzie. - Ze względów regulaminowych i finansowych Naprzodu niestety zabraknie w lidze - mówi.
Naprzód rzeczywiście jest zadłużony, a perspektywy na przyszłość były mętne. Janusz Grycner jednak nie rezygnował. - Trzy miesiące walczyłem o to by seniorska drużyna Naprzodu zagrała w lidze. Związek oczekiwał gwarancji finansowych? Dostarczyłem weksle na 300 tysięcy złotych. Doszło do dziwnej sytuacji, gdy PZHL pytał inne kluby czy zgadzają się na nasz udział w rozgrywkach - irytuje się Grycner.
Z naszych informacji wynika, że kluby z Warszawy, Opola i Krynicy nie widziałby problemu w dołączeniu janowian do ligi już w trakcie sezonu. - Decyzja należała do PZHL-u, który ostatecznie uznał, że sytuacja finansowa Naprzodu nie rokuje dobrze, a przystąpienie do rozgrywek tylko nakręciłoby spiralę długów - wyjaśnia Ingielewicz. - To już koniec. Procedura odwoławcza została wyczerpana - przyznaje Grycner.
Naprzód rzeczywiście jest zadłużony, a perspektywy na przyszłość były mętne. Janusz Grycner jednak nie rezygnował. - Trzy miesiące walczyłem o to by seniorska drużyna Naprzodu zagrała w lidze. Związek oczekiwał gwarancji finansowych? Dostarczyłem weksle na 300 tysięcy złotych. Doszło do dziwnej sytuacji, gdy PZHL pytał inne kluby czy zgadzają się na nasz udział w rozgrywkach - irytuje się Grycner.
Z naszych informacji wynika, że kluby z Warszawy, Opola i Krynicy nie widziałby problemu w dołączeniu janowian do ligi już w trakcie sezonu. - Decyzja należała do PZHL-u, który ostatecznie uznał, że sytuacja finansowa Naprzodu nie rokuje dobrze, a przystąpienie do rozgrywek tylko nakręciłoby spiralę długów - wyjaśnia Ingielewicz. - To już koniec. Procedura odwoławcza została wyczerpana - przyznaje Grycner.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


