Gdy z początkiem maja nadchodzi sezon matur, dla młodszych uczniów zaczyna się laba. - Kiedy są egzaminy pisemne, mamy wycieczki do kina, a podczas ustnych, gdy wielu nauczycieli siedzi w komisjach, są zastępstwa i nic mądrego nie robimy. Nie możemy wchodzić na piętro, na którym są sale egzaminacyjne, więc czasem gdy brakuje sali, mamy lekcje w świetlicy - mówi uczennica jednego z katowickich liceów.
Dodaje, że wielu jej kolegów, nudząc się na takich zajęciach, po prostu idzie na wagary. - Nauczyciele na zastępstwie i tak przeważnie nie sprawdzają obecności - wyjaśnia.
Dyrektorzy już dawno zwracali uwagę, że majowe egzaminy dezorganizują pracę szkół. Teraz, wspólnie z rodzicami uczniów również niezadowolonymi z takiego stanu rzeczy, postanowili zrobić coś, by problem rozwiązać.
Inicjatywę podjęło V LO w Gdańsku, w którym powstał projekt zmiany harmonogramu matur. Nauczyciele i rodzice wymyślili, by egzaminy przenieść na drugą połowę czerwca, a zakończenie roku dla klas pierwszych i drugich zaplanować kilka dni wcześniej. Przygotowali petycję do MEN-u. Jej poparcie zapowiadają licea z całej Polski. - W maju cały świat kręci się wokół maturzystów, a tracą na tym młodsi uczniowie. Równoczesna organizacja matur i lekcji to olbrzymie wyzwanie logistyczne. Przydałaby się odrębna sesja egzaminacyjna, z którą nic nie koliduje - przekonuje Tomasz Szyjkowski, dyrektor IV LO im. Staszica w Sosnowcu.
Także Witold Terlecki, dyrektor I LO im. Kopernika w Katowicach, uważa, że pomysł nie jest zły. - Każdego dnia matur w komisjach zasiada 15-20 nauczycieli z naszej szkoły. To musi się odbijać na lekcjach. Egzaminy w czerwcu rozwiązałyby ten problem, ale zastanawiam się, co z rekrutacją na studia? Także ją trzeba byłoby wówczas opóźnić - mówi.
Tego samego argumentu używa Bożena Skoromowska z biura prasowego MEN-u. Przekonuje, że maturzyści nie byliby zadowoleni z konieczności spędzania wakacji na załatwianiu formalności związanych ze studiami. Poza tym, jeśli uczelnie ogłosiłyby pierwszy nabór dopiero w sierpniu, mogłyby nie zdążyć z przeprowadzeniem rekrutacji uzupełniającej, gdyby zostały im wolne miejsca.
Jednak Ilona Helik, dyrektorka III LO im. Batorego w Chorzowie, ma pomysł, który jest w stanie rozwiązać te problemy. - Najlepiej pozostawić matury w maju, ale wprowadzić na ich czas tygodniowe ferie dla młodszych uczniów, skracając wakacje. W wielu krajach się tak robi. Dyrektorzy, z którymi rozmawiałam, pomysł popierają - przekonuje Helik.
Przekonać dałby się też dyrektor Szyjkowski, który uważa, że każde rozwiązanie jest lepsze niż obecne. - Na początku maja zawsze jest długi weekend. Gdyby połączyć go z tygodniowymi feriami, uczniowie mieliby dość czasu, żeby wypocząć przed finiszem roku szkolnego - mówi.
Sami uczniowie są bardziej sceptyczni. - Po tygodniu czy dwóch wolnego żal będzie wracać do szkoły jeszcze na miesiąc. I co to za wypoczynek, gdy w perspektywie będą ostatnie sprawdziany i poprawianie ocen na świadectwo? - pyta Anna Wojdzińska, licealistka z Chorzowa.
Polecamy: Ministerstwo chce, żeby nagrywać ustną maturę