Pokój nauczycielski: dzienniki przy pisuarach

Anna Malinowska
2009-06-29 , aktualizacja: 29.06.2009 23:30
A A A Drukuj
Nauczyciele z Zespołu Szkół Specjalnych w Orzeszu musieli przenieść swój pokój nauczycielski do... toalety. Niedaleko pisuaru powiesili szafkę z przegródkami na dzienniki. To wynik wojny, jaką prowadzą z Zespołem Opieki Zdrowotnej
Andrzej Częstochowski, nauczyciel matematyki i fizyki w nowym, przytulnym pokoju nauczycielskim
Andrzej Częstochowski, nauczyciel matematyki i fizyki w nowym, przytulnym pokoju nauczycielskim
Ośrodek Terapii Nerwic dla Dzieci i Młodzieży mieści się w zabytkowym pałacu otoczonym parkiem. To specjalistyczna placówka medyczna, która zajmuje się diagnozowaniem i leczeniem różnych problemów emocjonalnych, od depresji po mutyzm, czyli zanik mowy z przyczyn innych niż fizjologiczne. Dzieci z klas od pierwszej szkoły podstawowej po trzecią gimnazjalną poddawane są tu często wielomiesięcznej terapii. Chodzą do szkoły, która mieści się w niewielkim budynku obok ośrodka.

Ośrodkiem kieruje ZOZ, szkoła ma własną dyrekcję. Działalność obu placówek regulują odrębne przepisy. Każdy stosuje wobec dzieci własne metody terapeutyczne i stara się przekonać konkurenta o ich wyższości. W tej wojnie ZOZ postanowił wykorzystać atut, że jest właścicielem pomieszczeń.

- Kilka dni temu otrzymaliśmy od dyrekcji ZOZ-u pismo w sprawie zmian warunków najmu. Z nowych zapisów wynika, że szkole zostały tylko pomieszczenia na klasy. Musimy teraz uzgadniać z ZOZ-em godziny korzystania z sali gimnastycznej i świetlicy. Rowery, bieżnię czy ławeczki musieliśmy przenieść do magazynu. Na salę możemy je wnosić tylko wtedy, gdy mamy lekcje. Straciliśmy też korytarze. Ciekawe, jak teraz będziemy wchodzić do sal. Może przez okno? - zastanawia się Andrzej Częstochowski, jeden z nauczycieli.

Nauczyciele musieli opuścić pokój nauczycielski. Swoje rzeczy przenieśli do toalety. Niedaleko pisuaru powiesili szafkę z przegródkami na dzienniki, ustawili czajnik do parzenia kawy i wieszak na płaszcze.

Jadwiga Trzetrzelewska, dyrektorka ośrodka, przekonuje, że nowe warunki najmu sprawią, iż szkoła zostanie zmuszona do ściślejszej współpracy z placówką terapeutyczną. - Teraz działają dwie instytucje z dwoma różnym dyrektorami i programami terapii. Dzieci są te same, a dobrze byłoby się zintegrować, wszystko ujednolicić. W ośrodku np. nie zamykamy drzwi; dzięki temu dzieci czują wolność. Tymczasem szkoła jest zamykana na klucz. Kiedy będziemy w niej dysponować własnymi pomieszczeniami, nauczyciele będą musieli się otworzyć na nasze standardy - wyjaśnia.

Szkoła i ZOZ podlegają urzędowi marszałkowskiemu. - Sytuacja, w której w jednym miejscu działają dwie instytucje z własnymi dyrektorami, nigdy nie jest łatwa i konflikty się zdarzają. Orzesze nie jest wyjątkiem. Jest luka prawna, która nie reguluje współpracy placówki zdrowotnej i oświatowej. Ale nie może być tak, żeby nauczyciele mieli pokój nauczycielski w toalecie. Będę w tej sprawie interweniował - zapowiada Mariusz Kleszczewski, wicemarszałek województwa.

Polecamy: Uwaga kobiety! W aquaparku grasuje podglądacz



Podziel się

  • 34 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy