Ulotką i internetem walczą ze szkolną zerówką
2009-06-10
, aktualizacja: 10.06.2009 00:53
Rodzice sześciolatków z Katowic-Piotrowic, których urzędnicy od września chcą wysłać do zerówki w szkole, walczą o miejsca w przedszkolach. Przygotowali nawet kampanię protestacyjną w dzielnicy i w internecie.
ZOBACZ TAKŻE
- Dla sześciolatka szkoła jest dobrodziejstwem (06-06-09, 01:13)
- Przedszkole w bloku zostaje, ale bez zerówki (25-05-09, 16:31)
O problemie rodziców dzieci z przedszkoli 78, 81 i 93 w Piotrowicach piszemy od kwietnia. Dzień przed rozpoczęciem naboru poinformowano ich, że Przedszkole nr 78 przestanie istnieć, a jego podopieczni trafią do dwóch pozostałych placówek. Aby zwolnić miejsce dla młodszych dzieci, miasto już po zakończeniu naboru postanowiło przenieść zerówki z wszystkich trzech przedszkoli do SP 27.
- Dyrektorka najpierw przyjęła zapisy do przedszkola, które wybraliśmy, a potem poinformowała, że dzieci zostaną przeniesione do molocha, kompletnie nieprzystosowanego dla maluchów. Tak się nie robi - mówi Żaneta Życińska, mama Kacpra.
W petycjach i w czasie spotkań z urzędnikami rodzice podkreślali, że w przedszkolach dzieci mają opiekę ulubionych cioć, które dbają o alergików czy o szczególnie nieśmiałe maluchy. W końcu przekonali ich, by nie likwidowali Przedszkola nr 78. Mimo to magistrat uparł się, żeby umieścić zerówki w podstawówce. - W ten sposób powstanie więcej miejsc dla trzylatków - mówi Mieczysław Żyrek, naczelnik wydziału edukacji.
Rodzice mieli jednak inne zdanie. - W SP 27 nie ma placu zabaw, do stołówki trzeba iść korytarzem wśród starszych uczniów, toalety są wspólne. Miasto ugięło się, żeby udobruchać rodziców młodszych dzieci, ale poświęciło sześciolatki - mówił rozczarowany Jędrzej Wróżyna, tata Szymona z Przedszkola nr 81.
Dlatego na początku czerwca rodzice wydrukowali ulotki o dramatycznej treści: "Urząd miasta wysyła nasze dzieci na przedwczesną edukację do szkoły! Bez pytania nas o zgodę, bez przygotowania, bez sensu". Rozdają je mieszkańcom, jednocześnie zbierając podpisy pod petycją do prezydenta Piotra Uszoka. - Mamy już półtora tysiąca podpisów - zdradza Izabela Osika, mama Jagody.
Rodzice założyli też forum internetowe przedszkolaki-do-przedszkola.phorum.pl, gdzie planują kolejne akcje, m.in. masowe publikowanie wpisów o swoim problemie na internetowej platformie konsultacji społecznych uruchomionej przez magistrat.
Kampania poruszyła radnego Andrzeja Zydorowicza, który przekonał kolegów z komisji edukacji, by wspólnie wnioskowali u prezydenta Uszoka o uznanie racji rodziców. - Dzieci to nie skrzynki z pomidorami, nie można ich przestawiać z miejsca w miejsce - mówi Zydorowicz.
Podobnego zdania jest Krzysztof Śnioszek, prawnik ze Stowarzyszenia Wzajemnej Pomocy "Bona Fides", a zarazem przewodniczący Śląskiej Społecznej Rady Oświatowej, który został pełnomocnikiem rodziców. Uważa, że miasto bezprawnie odebrało im możliwość wyboru między zerówką w szkole a zerówką w przedszkolu. Dodaje, że zgodnie ze statutami przedszkoli dyrektorki nie mogą odmówić przyjęcia sześciolatków. - Jeśli to zrobią, odwołamy się do wojewódzkiego sądu administracyjnego - zapowiada Śnioszek.
Na kłopoty rodziców zareagowała Agnieszka Cichocka, dyrektorka prywatnego przedszkola Babcina Kraina, które od września zacznie działać w Piotrowicach. Zaproponowała magistratowi, że przyjmie dzieci po korzystnej cenie, jeśli miasto zobowiąże się dofinansowywać pobyt maluchów w placówce. Rodzicom pomysł się podoba, ale naczelnik Żyrek uważa, że takie rozwiązanie byłoby niegospodarnością. Według niego nie ma także szans, by dzieci trafiły do przedszkoli, do których zapisali je rodzie, bo placówki już przyjęły na ich miejsce trzylatki. Ma nadzieję, że rodzice pogodzą się z decyzją miasta, gdy po wakacjach pokaże im odremontowane sale w SP 27.
- Dyrektorka najpierw przyjęła zapisy do przedszkola, które wybraliśmy, a potem poinformowała, że dzieci zostaną przeniesione do molocha, kompletnie nieprzystosowanego dla maluchów. Tak się nie robi - mówi Żaneta Życińska, mama Kacpra.
W petycjach i w czasie spotkań z urzędnikami rodzice podkreślali, że w przedszkolach dzieci mają opiekę ulubionych cioć, które dbają o alergików czy o szczególnie nieśmiałe maluchy. W końcu przekonali ich, by nie likwidowali Przedszkola nr 78. Mimo to magistrat uparł się, żeby umieścić zerówki w podstawówce. - W ten sposób powstanie więcej miejsc dla trzylatków - mówi Mieczysław Żyrek, naczelnik wydziału edukacji.
Rodzice mieli jednak inne zdanie. - W SP 27 nie ma placu zabaw, do stołówki trzeba iść korytarzem wśród starszych uczniów, toalety są wspólne. Miasto ugięło się, żeby udobruchać rodziców młodszych dzieci, ale poświęciło sześciolatki - mówił rozczarowany Jędrzej Wróżyna, tata Szymona z Przedszkola nr 81.
Dlatego na początku czerwca rodzice wydrukowali ulotki o dramatycznej treści: "Urząd miasta wysyła nasze dzieci na przedwczesną edukację do szkoły! Bez pytania nas o zgodę, bez przygotowania, bez sensu". Rozdają je mieszkańcom, jednocześnie zbierając podpisy pod petycją do prezydenta Piotra Uszoka. - Mamy już półtora tysiąca podpisów - zdradza Izabela Osika, mama Jagody.
Rodzice założyli też forum internetowe przedszkolaki-do-przedszkola.phorum.pl, gdzie planują kolejne akcje, m.in. masowe publikowanie wpisów o swoim problemie na internetowej platformie konsultacji społecznych uruchomionej przez magistrat.
Kampania poruszyła radnego Andrzeja Zydorowicza, który przekonał kolegów z komisji edukacji, by wspólnie wnioskowali u prezydenta Uszoka o uznanie racji rodziców. - Dzieci to nie skrzynki z pomidorami, nie można ich przestawiać z miejsca w miejsce - mówi Zydorowicz.
Podobnego zdania jest Krzysztof Śnioszek, prawnik ze Stowarzyszenia Wzajemnej Pomocy "Bona Fides", a zarazem przewodniczący Śląskiej Społecznej Rady Oświatowej, który został pełnomocnikiem rodziców. Uważa, że miasto bezprawnie odebrało im możliwość wyboru między zerówką w szkole a zerówką w przedszkolu. Dodaje, że zgodnie ze statutami przedszkoli dyrektorki nie mogą odmówić przyjęcia sześciolatków. - Jeśli to zrobią, odwołamy się do wojewódzkiego sądu administracyjnego - zapowiada Śnioszek.
Na kłopoty rodziców zareagowała Agnieszka Cichocka, dyrektorka prywatnego przedszkola Babcina Kraina, które od września zacznie działać w Piotrowicach. Zaproponowała magistratowi, że przyjmie dzieci po korzystnej cenie, jeśli miasto zobowiąże się dofinansowywać pobyt maluchów w placówce. Rodzicom pomysł się podoba, ale naczelnik Żyrek uważa, że takie rozwiązanie byłoby niegospodarnością. Według niego nie ma także szans, by dzieci trafiły do przedszkoli, do których zapisali je rodzie, bo placówki już przyjęły na ich miejsce trzylatki. Ma nadzieję, że rodzice pogodzą się z decyzją miasta, gdy po wakacjach pokaże im odremontowane sale w SP 27.
Polecamy: O tej szkole jest głośno w całym województwie
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów




