Przedszkole w bloku zostaje, ale bez zerówki
2009-05-25
, aktualizacja: 25.05.2009 18:37
Rodzice dzieci z zagrożonego likwidacją przedszkola nr 78 w Katowicach uratowali placówkę, ale nie triumfują. Urzędnicy nie zgadzają się, by sześciolatki jeszcze przez rok zostały pod opieką ukochanych "cioć".
ZOBACZ TAKŻE
- Ulotką i internetem walczą ze szkolną zerówką (10-06-09, 00:53)
Batalię o przedszkole na pierwszym piętrze bloku przy ul. Radockiego w Piotrowicach "Gazeta" relacjonuje od kwietnia. Opiekę miało tu 50 dzieci. Dzień przed rozpoczęciem naboru rodzice i dyrektorka dowiedzieli się, że placówka nie może przyjąć maluchów na kolejny rok, bo sąsiadom przeszkadza dobiegający z przedszkola hałas.
Spółdzielnia Mieszkaniowa "Silesia" w grudniu wypowiedziała placówce umowę najmu, pozwalając korzystać z pomieszczeń do końca roku szkolnego. Miasto w tym czasie nie zrobiło nic, żeby znaleźć nową siedzibę.
Mieczysław Żyrek, naczelnik wydziału edukacji urzędu miejskiego, obiecał, że wszystkie dzieci znajdą opiekę w przedszkolach nr 93 i 81. Aby zwolnić miejsca dla maluchów, zerówkowicze ze wszystkich trzech placówek mieli zostać przeniesieni do SP 27. Rodzicom z żadnego z przedszkoli nie spodobało się to rozwiązanie. Wspólnie wybrali się do wiceprezydent Katowic Krystyny Siejnej, prosząc, by podpisała ponownie umowę z Silesią. Za ich namową spółdzielnia zgodziła się bowiem przedłużyć przedszkolu wynajem pomieszczeń. Siejna stwierdziła, że to niemożliwe, bo lokal nie spełnia norm przeciwpożarowych. Zgodziła się jednak poczekać na opinię straży pożarnej.
- Strażacy przedstawili zalecenia, wyszczególniając, które prace powinna przeprowadzić spółdzielnia, a które miasto - mówi Marek Bujoczek, wiceprezes Silesii. Zapewnia, że to niezbyt kosztowne inwestycje i obiecuje, że spółdzielnia swoją część wykona jak należy. Jeszcze w tym tygodniu zleci niezbędną ekspertyzę techniczną. Gdy będzie gotowa, urzędnicy i przedstawiciele spółdzielni ustalą harmonogram prac. - Roboty na pewno zostaną wykonane w czasie wakacji, żeby od września dzieci mogły iść do przedszkola - obiecuje Żyrek.
Jednak powód do radości mają tylko rodzice maluchów. Sześciolatki, zgodnie z wcześniejszym planem, trafią do SP 27. Urzędnicy wyjaśniają, że w ten sposób będą mogli zapewnić opiekę większej liczbie dzieci. - Trudno z tym polemizować, ale moja córka ma silną alergię pokarmową. Nasze przedszkole było kameralne i "ciocie" wiedziały, co mogą podać Zuzi do jedzenia, a czego nie. Jeśli pójdzie do zerówki w szkole, będziemy umierać ze strachu - mówi Paweł Więcek, tata sześciolatki z przedszkola 78.
Jędrzej Wróżyna, tata sześcioletniego Szymona z przedszkola 81, też nie wyobraża sobie swojego syna w szkole. Zdecydował, że pośle go do zerówki w przedszkolu poza dzielnicą. - SP 27 to moloch, nie ma tu placu zabaw, do stołówki trzeba iść korytarzem, wśród starszych uczniów. Miasto ugięło się, żeby udobruchać rodziców młodszych dzieci, ale poświęciło sześciolatki - mówi Wróżyna.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego rodzice nie czują się zwycięzcami. Zgodnie z opinią strażaków remont lokalu pozwolili tylko na trzyletnie działanie przedszkola w bloku przy Radockiego. Po tym czasie od wyprowadzki nie będzie odwołania. Urzędnicy już polecili dyrektorce, by przyjmowała tylko te dzieci, które do 2012 roku osiągną wiek szkolny. Żyrek nie chce dziś przesądzać, czy przedszkole zostanie wówczas zamknięte, czy przeniesione do nowej siedziby. Ale rodzice zapowiadają, że będą walczyć o jego istnienie.
- Cóż z tego, że moje dzieci będą już wtedy uczniami? W dzielnicy potrzeba przedszkoli, a ta placówka jest naprawdę wzorowa. Spółdzielnia przedstawiła pomysł wybudowania we współpracy z miastem osiedlowego domu kultury, w którym mogłoby się mieścić także przedszkole. Będziemy zabiegać o realizację tego scenariusza - zapowiada Paweł Germasiński, tata trzyletnich Ani i Krzysia.
Spółdzielnia Mieszkaniowa "Silesia" w grudniu wypowiedziała placówce umowę najmu, pozwalając korzystać z pomieszczeń do końca roku szkolnego. Miasto w tym czasie nie zrobiło nic, żeby znaleźć nową siedzibę.
Mieczysław Żyrek, naczelnik wydziału edukacji urzędu miejskiego, obiecał, że wszystkie dzieci znajdą opiekę w przedszkolach nr 93 i 81. Aby zwolnić miejsca dla maluchów, zerówkowicze ze wszystkich trzech placówek mieli zostać przeniesieni do SP 27. Rodzicom z żadnego z przedszkoli nie spodobało się to rozwiązanie. Wspólnie wybrali się do wiceprezydent Katowic Krystyny Siejnej, prosząc, by podpisała ponownie umowę z Silesią. Za ich namową spółdzielnia zgodziła się bowiem przedłużyć przedszkolu wynajem pomieszczeń. Siejna stwierdziła, że to niemożliwe, bo lokal nie spełnia norm przeciwpożarowych. Zgodziła się jednak poczekać na opinię straży pożarnej.
- Strażacy przedstawili zalecenia, wyszczególniając, które prace powinna przeprowadzić spółdzielnia, a które miasto - mówi Marek Bujoczek, wiceprezes Silesii. Zapewnia, że to niezbyt kosztowne inwestycje i obiecuje, że spółdzielnia swoją część wykona jak należy. Jeszcze w tym tygodniu zleci niezbędną ekspertyzę techniczną. Gdy będzie gotowa, urzędnicy i przedstawiciele spółdzielni ustalą harmonogram prac. - Roboty na pewno zostaną wykonane w czasie wakacji, żeby od września dzieci mogły iść do przedszkola - obiecuje Żyrek.
Jednak powód do radości mają tylko rodzice maluchów. Sześciolatki, zgodnie z wcześniejszym planem, trafią do SP 27. Urzędnicy wyjaśniają, że w ten sposób będą mogli zapewnić opiekę większej liczbie dzieci. - Trudno z tym polemizować, ale moja córka ma silną alergię pokarmową. Nasze przedszkole było kameralne i "ciocie" wiedziały, co mogą podać Zuzi do jedzenia, a czego nie. Jeśli pójdzie do zerówki w szkole, będziemy umierać ze strachu - mówi Paweł Więcek, tata sześciolatki z przedszkola 78.
Jędrzej Wróżyna, tata sześcioletniego Szymona z przedszkola 81, też nie wyobraża sobie swojego syna w szkole. Zdecydował, że pośle go do zerówki w przedszkolu poza dzielnicą. - SP 27 to moloch, nie ma tu placu zabaw, do stołówki trzeba iść korytarzem, wśród starszych uczniów. Miasto ugięło się, żeby udobruchać rodziców młodszych dzieci, ale poświęciło sześciolatki - mówi Wróżyna.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego rodzice nie czują się zwycięzcami. Zgodnie z opinią strażaków remont lokalu pozwolili tylko na trzyletnie działanie przedszkola w bloku przy Radockiego. Po tym czasie od wyprowadzki nie będzie odwołania. Urzędnicy już polecili dyrektorce, by przyjmowała tylko te dzieci, które do 2012 roku osiągną wiek szkolny. Żyrek nie chce dziś przesądzać, czy przedszkole zostanie wówczas zamknięte, czy przeniesione do nowej siedziby. Ale rodzice zapowiadają, że będą walczyć o jego istnienie.
- Cóż z tego, że moje dzieci będą już wtedy uczniami? W dzielnicy potrzeba przedszkoli, a ta placówka jest naprawdę wzorowa. Spółdzielnia przedstawiła pomysł wybudowania we współpracy z miastem osiedlowego domu kultury, w którym mogłoby się mieścić także przedszkole. Będziemy zabiegać o realizację tego scenariusza - zapowiada Paweł Germasiński, tata trzyletnich Ani i Krzysia.
Przeczytaj: Już 7-latek może myśleć o studiowaniu
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter



