Maluchy są już uczniami
21.09.2011
, aktualizacja: 21.09.2011 00:11
Osiemdziesięcioro sześcio- i siedmiolatków z dumą przyjęło we wtorek od wojewody Zygmunta Łukaszczyka i kuratora oświaty Stanisława Fabera pełne słodyczy tyty oraz medale "Uczeń pierwsza klasa", poświadczające przyjęcie ich do uczniowskiego grona.

Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Katowice. Uroczyste pasowanie na uczniów sześcio- i siedmiolatków z tyskich szkół podstawowych

Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Katowice. Uroczyste pasowanie na uczniów sześcio- i siedmiolatków z tyskich szkół podstawowych

Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Katowice. Uroczyste pasowanie na uczniów sześcio- i siedmiolatków z tyskich szkół podstawowych
Dzieci ślubowały, że będą się starać wiedzieć więcej, niż wiedzą, umieć więcej, niż umieją, spieszyć innym z pomocą, dbać o przyrodę oraz o dobre imię klasy i szkoły. Potem świeżo upieczeni pierwszoklasiści zasiedli na pełnym zabawek dywanie wzorcowej klasy zaaranżowanej w urzędzie. - Fajnie być uczennicą, bo można poznawać literki i mieć tornister. Wcale nie tęsknię za przedszkolem - zapewniała sześcioletnia Ania.
Na wojewódzką uroczystość pasowania na ucznia zaproszone zostały dzieci z Tychów, gdzie w tym roku w ławkach zasiądzie aż 26 proc. sześciolatków (średnia w regionie to zaledwie 16,4 proc.). Miasto zdobyło zaufanie rodziców, dostosowując szkoły do potrzeb maluchów i prowadząc kampanię z ulotkami i citylightami "Jestem za duży już na przedszkole, świetnie odnajdę się w tyskiej szkole".
- Gdyby we wszystkich podstawówkach sale dla dzieci były tak przyjazne jak ta wzorcowa, nie zostawiłabym syna w przedszkolu. Niestety, w Katowicach nie jest tak różowo - skomentowała pani Alicja, mama sześcioletniego Bartka, która przyszła do urzędu wojewódzkiego zobaczyć pasowanie swojej siostrzenicy Zosi.
Na wojewódzką uroczystość pasowania na ucznia zaproszone zostały dzieci z Tychów, gdzie w tym roku w ławkach zasiądzie aż 26 proc. sześciolatków (średnia w regionie to zaledwie 16,4 proc.). Miasto zdobyło zaufanie rodziców, dostosowując szkoły do potrzeb maluchów i prowadząc kampanię z ulotkami i citylightami "Jestem za duży już na przedszkole, świetnie odnajdę się w tyskiej szkole".
- Gdyby we wszystkich podstawówkach sale dla dzieci były tak przyjazne jak ta wzorcowa, nie zostawiłabym syna w przedszkolu. Niestety, w Katowicach nie jest tak różowo - skomentowała pani Alicja, mama sześcioletniego Bartka, która przyszła do urzędu wojewódzkiego zobaczyć pasowanie swojej siostrzenicy Zosi.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter



więcej zdjęć