"Bezdomni bywają ludzie, zwierzęta mogą być bezpańskie"
2011-07-18
, aktualizacja: 18.07.2011 21:55
Czy można zawłaszczyć słowa? Według niektórych posłów można. Uważają, że w stosunku do zwierząt nie wolno używać słów "bezdomność" czy "adopcja".
ZOBACZ TAKŻE
- Wolę dobrze wychowanego psa niż rozwydrzone dziecko (22-11-11, 23:29)
- Kto przegania z osiedli koty, musi polubić szczury (14-11-11, 11:07)
- Rozrzucają w lasach kostki pachnące rybą (02-09-11, 12:27)
- Siedmiu posłów głosowało przeciw ustawie o ochronie zwierząt. Dlaczego? (19-08-11, 18:11)
- Feluś i Fuks już ćwiczą skrzydła przed odlotem (10-08-11, 17:59)
- Regan, czyli uciekinier recydywista (05-08-11, 11:45)
- Szukamy domów dla naszych podopiecznych (31-07-11, 17:05)
- Niebieski kogut i krokodyl w Olzie (24-07-11, 17:37)
- Do serca przytul psa, weź na kolana kota (22-07-11, 10:29)
- Więzienie w zawieszeniu za umyślne przejechanie jeża (03-06-11, 12:21)
- Wyrostki pobiły kobietę, bo karmiła bezpańskie koty (29-11-10, 11:06)
SONDAŻ
Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt przygotował projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Pierwsze czytanie odbyło się kilkanaście dni temu na posiedzeniu połączonych komisji rolnictwa, samorządu terytorialnego i ochrony środowiska. Stenogram jest już dostępny na sejmowej stronie.
Nad jakimi ważnymi dla zwierząt sprawami dyskutowali parlamentarzyści? Poseł Jan Rzymełka (PO) zaapelował o zaprzestanie używania słowa "adopcja" w stosunku do zwierząt. Bo - jego zdaniem - w języku polskim kojarzy się ono przede wszystkim z ludźmi: adoptować można dziecko, a nie psa czy kota. Także "bezdomność" używana w kontekście psów czy kotów nie brzmi dobrze. To kolejne słowo, które zdaniem Rzymełki przynależne jest ludziom, a nie zwierzętom. - Kiedyś mówiło się: bezpańskość psa czy kota. Gdybyśmy w ustawie mogli wrócić do tych nazw albo użyć nazw łowieckich, byłoby to bardziej czytelne i nie budziłoby kontrowersji - przekonywał poseł Rzymełka.
Nie jest w Sejmie odosobniony w swoich poglądach. - Ja też bardzo bym prosił, żeby używać słów adekwatnych do zwierząt mimo wszystko - poparł go Wojciech Mojzesowicz (PJN).
Ale nie tylko Rzymełka i Mojzesowicz uważają, że niektóre słowa powinny być zarezerwowane tylko do sytuacji dotyczących ludzi. Wiele burzliwych dyskusji na ten temat można znaleźć choćby w sieci. Zwłaszcza słowo "adopcja" budzi wiele kontrowersji. Pojawiają się nawet postulaty, żeby rozpocząć społeczną kampanię w obronie "właściwego" znaczenia tego słowa i używania go tylko w odniesieniu do ludzi.
Obrońcy zwierząt mówią tymczasem, że nie po to tak długo walczyli o uświadomienie ludziom, że zwierzę nie jest rzeczą, by teraz mentalnie cofać się do czasów, gdy psa czy kota się przygarniało. Równie łatwo było bowiem przygarnąć, jak potem wyrzucić.
Joanna Zaremba z fundacji For Animals, która znalazła nowe domy dla ponad tysiąca psów i kotów i podpisała z każdym z nowych opiekunów umowę adopcyjną, mówi, że dziwią ją takie zastrzeżenia. - Jakiego niby słowa mamy używać przy podpisywaniu umowy? Może "przysposobienie"? - pyta ironicznie.
Dodaje, że czasem jej ręce opadają, gdy słyszy, jakie poglądy głoszą niektórzy ludzie, szkodząc w ten sposób zwierzętom. Aby piętnować takie sytuacje, działacze For Animals będą przyznawać antynagrody Kamienne Serce.
Jacek Bożek, szef Klubu Gaja, opowiada, że z zastrzeżeniami podobnymi do tych, które dotyczą słowa "adopcja", spotkał się, gdy opowiadał o pomyśle wybudowania sanktuarium dla uratowanych niedźwiedzi. Takie instytucje, nazywane z angielska animal sanctuary, działają na całym świecie i są bardzo popularne. To po prostu miejsca, gdzie - inaczej niż np. w przypadku schronisk - zwierzęta nie szukają nowych domów, tylko utrzymywane są aż do śmierci. - Panie Jacku, tylko nie sanktuarium! Owszem, może być np. ochronka, ale nie sanktuarium! - słyszał Bożek, gdy próbował zainteresować tym pomysłem kolejne miasta. - Moim zdaniem takie zastrzeżenia nie mają żadnego logicznego uzasadnienia. To nic innego jak próba zawłaszczenia sobie niektórych słów - uważa Bożek.
Posłowie ciągle roztrząsają podobne problemy, tymczasem trudno liczyć, że w tym roku ustawa o ochronie zwierząt zostanie znowelizowana. Na lepsze czasy zwierzęta muszą jeszcze poczekać.
Nad jakimi ważnymi dla zwierząt sprawami dyskutowali parlamentarzyści? Poseł Jan Rzymełka (PO) zaapelował o zaprzestanie używania słowa "adopcja" w stosunku do zwierząt. Bo - jego zdaniem - w języku polskim kojarzy się ono przede wszystkim z ludźmi: adoptować można dziecko, a nie psa czy kota. Także "bezdomność" używana w kontekście psów czy kotów nie brzmi dobrze. To kolejne słowo, które zdaniem Rzymełki przynależne jest ludziom, a nie zwierzętom. - Kiedyś mówiło się: bezpańskość psa czy kota. Gdybyśmy w ustawie mogli wrócić do tych nazw albo użyć nazw łowieckich, byłoby to bardziej czytelne i nie budziłoby kontrowersji - przekonywał poseł Rzymełka.
Nie jest w Sejmie odosobniony w swoich poglądach. - Ja też bardzo bym prosił, żeby używać słów adekwatnych do zwierząt mimo wszystko - poparł go Wojciech Mojzesowicz (PJN).
Ale nie tylko Rzymełka i Mojzesowicz uważają, że niektóre słowa powinny być zarezerwowane tylko do sytuacji dotyczących ludzi. Wiele burzliwych dyskusji na ten temat można znaleźć choćby w sieci. Zwłaszcza słowo "adopcja" budzi wiele kontrowersji. Pojawiają się nawet postulaty, żeby rozpocząć społeczną kampanię w obronie "właściwego" znaczenia tego słowa i używania go tylko w odniesieniu do ludzi.
Obrońcy zwierząt mówią tymczasem, że nie po to tak długo walczyli o uświadomienie ludziom, że zwierzę nie jest rzeczą, by teraz mentalnie cofać się do czasów, gdy psa czy kota się przygarniało. Równie łatwo było bowiem przygarnąć, jak potem wyrzucić.
Joanna Zaremba z fundacji For Animals, która znalazła nowe domy dla ponad tysiąca psów i kotów i podpisała z każdym z nowych opiekunów umowę adopcyjną, mówi, że dziwią ją takie zastrzeżenia. - Jakiego niby słowa mamy używać przy podpisywaniu umowy? Może "przysposobienie"? - pyta ironicznie.
Dodaje, że czasem jej ręce opadają, gdy słyszy, jakie poglądy głoszą niektórzy ludzie, szkodząc w ten sposób zwierzętom. Aby piętnować takie sytuacje, działacze For Animals będą przyznawać antynagrody Kamienne Serce.
Jacek Bożek, szef Klubu Gaja, opowiada, że z zastrzeżeniami podobnymi do tych, które dotyczą słowa "adopcja", spotkał się, gdy opowiadał o pomyśle wybudowania sanktuarium dla uratowanych niedźwiedzi. Takie instytucje, nazywane z angielska animal sanctuary, działają na całym świecie i są bardzo popularne. To po prostu miejsca, gdzie - inaczej niż np. w przypadku schronisk - zwierzęta nie szukają nowych domów, tylko utrzymywane są aż do śmierci. - Panie Jacku, tylko nie sanktuarium! Owszem, może być np. ochronka, ale nie sanktuarium! - słyszał Bożek, gdy próbował zainteresować tym pomysłem kolejne miasta. - Moim zdaniem takie zastrzeżenia nie mają żadnego logicznego uzasadnienia. To nic innego jak próba zawłaszczenia sobie niektórych słów - uważa Bożek.
Posłowie ciągle roztrząsają podobne problemy, tymczasem trudno liczyć, że w tym roku ustawa o ochronie zwierząt zostanie znowelizowana. Na lepsze czasy zwierzęta muszą jeszcze poczekać.
- 13 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
20 głosów
-
Panom (p)osłom gratuluję
smurrfff
28.07.11, 18:36
Wspięcia się na Himalaje bezduszności i megalomanii. Wstyd. Tak traci się wyborców. Dziękuję za podanie nazwisk tych osobników, wraz z ich przynależnością partyjną. »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


