Praca w sądzie gorsza niż w kasie hipermarketu
2011-06-06
, aktualizacja: 06.06.2011 08:28
Protokolantki i sądowi sekretarze domagają się podwyżek. Niektórzy zarabiają mniej niż kasjerki w hipermarkecie
ZOBACZ TAKŻE
- Sędzia skazał człowieka, choć go nie widział (01-06-11, 12:21)
- Prokuratorzy ukrywali akta za meblami. Z przepracowania (02-08-10, 16:12)
Edyta Odyjas od 13 lat pracuje w Sądzie Rejonowym Katowice-Wschód jako starszy sekretarz sądowy. Jest wdową, ma dwójkę dzieci i zarabia 1,9 tys. zł. - I jestem jedną z lepiej zarabiających pracownic, bo wynagrodzenie wielu moich koleżanek i kolegów nie przekracza 1,1 tys. zł - mówi Odyjas, przewodnicząca "Solidarności" Pracowników Sądów.
Bez protokolantów i sekretarzy żaden sędzia nie dałby rady poprowadzić procesu i wydać wyroku. Nie tylko zapisują przebieg rozprawy, lecz także prowadzą korespondencję ze stronami i w większości przypadków znają akta lepiej niż sędziowie. Kilkanaście dni temu pracownicy śląskich sądów zaczęli wysyłać do ministra sprawiedliwości imienne listy z dołączonymi paskami wypłat. Do ich akcji przyłączyli się także urzędnicy sądów spoza naszego regionu. W efekcie do piątku minister dostał już 7 tys. listów z żądaniami podwyżek.
Korespondencyjny protest przyniósł już pierwsze efekty. Krzysztof Kwiatkowski, minister sprawiedliwości, zgodził się spotkać 21 czerwca ze związkowcami. Przewodnicząca Odyjas na spotkanie z szefem resortu zaprosiła też liderów innych związków zawodowych działających w sądach. W środę spotkają się w Katowicach i opracują wspólne stanowisko negocjacyjne. - Liczymy, że rozmowy w ministerstwie przyniosą efekt, a jeśli nie, to zastosujemy inne formy protestu - ostrzega Odyjas.
Pracownicy sądów nie mogą strajkować. Jeśli jednak będą trzymali się regulaminu i sztywnego harmonogramu godzin, sparaliżują pracę sadów. - Proszę sobie wyobrazić sytuację, że jest godzina 15.30, trwa przesłuchanie świadka, a ja wstaję od stołu i wychodzę, bo skończył się mój dzień pracy - mówi jedna z protokolantek.
Joanna Dembek, rzeczniczka prasowa Ministerstwa Sprawiedliwości, twierdzi, że minister ma świadomość, jak mało zarabiają pracownicy sądów. - Kwestie ewentualnych podwyżek uzależnione są jednak od kształtu przyszłorocznego budżetu, który nie został jeszcze uchwalony - powiedziała "Gazecie".
Bez protokolantów i sekretarzy żaden sędzia nie dałby rady poprowadzić procesu i wydać wyroku. Nie tylko zapisują przebieg rozprawy, lecz także prowadzą korespondencję ze stronami i w większości przypadków znają akta lepiej niż sędziowie. Kilkanaście dni temu pracownicy śląskich sądów zaczęli wysyłać do ministra sprawiedliwości imienne listy z dołączonymi paskami wypłat. Do ich akcji przyłączyli się także urzędnicy sądów spoza naszego regionu. W efekcie do piątku minister dostał już 7 tys. listów z żądaniami podwyżek.
Korespondencyjny protest przyniósł już pierwsze efekty. Krzysztof Kwiatkowski, minister sprawiedliwości, zgodził się spotkać 21 czerwca ze związkowcami. Przewodnicząca Odyjas na spotkanie z szefem resortu zaprosiła też liderów innych związków zawodowych działających w sądach. W środę spotkają się w Katowicach i opracują wspólne stanowisko negocjacyjne. - Liczymy, że rozmowy w ministerstwie przyniosą efekt, a jeśli nie, to zastosujemy inne formy protestu - ostrzega Odyjas.
Pracownicy sądów nie mogą strajkować. Jeśli jednak będą trzymali się regulaminu i sztywnego harmonogramu godzin, sparaliżują pracę sadów. - Proszę sobie wyobrazić sytuację, że jest godzina 15.30, trwa przesłuchanie świadka, a ja wstaję od stołu i wychodzę, bo skończył się mój dzień pracy - mówi jedna z protokolantek.
Joanna Dembek, rzeczniczka prasowa Ministerstwa Sprawiedliwości, twierdzi, że minister ma świadomość, jak mało zarabiają pracownicy sądów. - Kwestie ewentualnych podwyżek uzależnione są jednak od kształtu przyszłorocznego budżetu, który nie został jeszcze uchwalony - powiedziała "Gazecie".
- 25 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Praca w sądzie gorsza niż w kasie hipermarketu
polsz
06.06.11, 07:57
jak zaczną rygorystycznie przestrzegać przepisów dotyczących czasu pracy to pieniądze znajdą się natychmiast»
-
Praca w sądzie gorsza niż w kasie hipermarketu
jokawie
06.06.11, 12:25
Tylko słychać o podwyżkach i innych dodatkach w górnictwie, nauczycielach,służbie zdrowia jak co kilka miesięcy nie przypomną się to sukces.Bo oni mogą wyjśc na ulicę.Niech zapytają się ile »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

