Na Śląsku będą wydobywać gaz łupkowy?

Anna Malinowska
2011-05-28 , aktualizacja: 28.05.2011 12:31
A A A Drukuj
Zygmunt Bieniek nie miałby nic przeciwko, gdyby w Ligocie wydobywano gaz Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta Zygmunt Bieniek nie miałby nic przeciwko, gdyby w Ligocie wydobywano gaz
Barack Obama właśnie wysiadał w piątek w Warszawie ze swojego Air Force One, a w Ligocie pod Toszkiem ludzie się zastanawiali, czy aby z tej wizyty nie wyniknie u nich wydobycie gazu. Bo jedni by tego chcieli, a inni się go boją
Paweł Ciomperlik mówi, że sam by sprzedał swoją ziemię kopalni, gdyby chciała, bo przynajmniej raz w życiu porządnie by zarobił.
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Paweł Ciomperlik mówi, że sam by sprzedał swoją ziemię kopalni, gdyby chciała, bo przynajmniej raz w życiu porządnie by zarobił.
SERWISY
O tym, że gaz łupkowy może być wydobywany w trzech miejscach naszego województwa, mówił w piątek, jeszcze na kilka godzin przed przylotem amerykańskiego prezydenta, europoseł Bogdan Marcinkiewicz. Jego zdaniem to dla nas duża szansa, choć inne kraje w Europie wydobycia gazu łupkowego się boją.

Koncesję na poszukiwanie gazu łupkowego na Śląsku otrzymała firma Lane Resources Poland. Z dokumentów koncesyjnych wynika, że może tego gazu szukać m.in. w okolicach Toszka, bo tam - według ekspertów - nagromadził się w dużych ilościach.

Pojechaliśmy tam, żeby sprawdzić, co ludzie o ewentualnym wydobyciu gazu myślą.

Józef Guzik, sołtys Ligoty Toszeckiej, którego spotkaliśmy pierwszego, jest pewny, że ludzie w jego wsi na uruchomienie kopalni pod nosem by się nie zgodzili. Przecież szykują się do protestu na samą pogłoskę, że mają im zbudować pod nosem elektrownię wiatrową. Więc chyba tym bardziej nie dadzą przyzwolenia na wydobycie gazu, bo to dużo poważniejsza sprawa.

- Dookoła mamy lasy i nie chcemy tu przemysłu. Wystarczy nam już tego, co Śląsk ucierpiał przez wydobycie węgla! Skoro chcą gazu, to niech go szukają sobie gdzie indziej, a nie u nas - klaruje sołtys i zapewnia, że zdania nie zmieni. I nie przekona go nawet strumień dodatkowej gotówki, który mógłby popłynąć z opłacanych przez firmę wydobywającą gaz podatków.

Ale inni mieszkańcy Ligoty już tak kategorycznych sądów nie wydają. Paweł Ciomperlik, rolnik, który ma ponad 13 hektarów gruntu i hodowlę świń, mówi, że sam by sprzedał swoją ziemię kopalni, gdyby chciała, bo przynajmniej raz w życiu porządnie by zarobił. No i praca by była, a o nią w okolicy bardzo ciężko. - To chyba ważniejsze niż piękny krajobraz? - mówi Ciomperlik.

Podobnie myśli Zygmunt Bieniek, jego sąsiad i również rolnik. - Praca jest tu bardzo potrzebna! - mówi, ale zastrzega, że o gazie łupkowym nie wie zbyt wiele. Nawet tego, czy jego wydobycie jest bezpieczne dla środowiska.

Zna się na tym dobrze Zbigniew Buła z oddziału górnośląskiego Państwowego Instytutu Badawczego i Geologicznego. I uspokaja, że bać się za bardzo nie ma czego, bo wydobycie odbywa się tak głęboko pod ziemią (nawet cztery kilometry!), że na powierzchni żadnych skutków być nie powinno. Zresztą wydobycie nie rozpocznie się zbyt szybko, bo potrzebne są próby i badania, a nikt ich jeszcze nawet nie rozpoczął. Więc protesty przeciwko łupkom to tak naprawdę - zdaniem Buły - sprawa polityczna.

To, czy sprawa nabierze wkrótce przyspieszenia, zależy właśnie od amerykańskiego prezydenta. Tylko Stany Zjednoczone dysponują nowoczesną technologią, która pozwala na wydobycie gazu z łupków. Jeśli nie pomogą Polsce, w Ligocie Toszeckiej zostanie po staremu.

Komentuje Łukasz Kałębasiak

Łupki niezgody

Jeśli faktycznie pod śląską ziemią spoczywa nie tylko węgiel, lecz także pokłady gazu łupkowego, to przygotujmy się na porządną awanturę. Spór o elektrownie atomowe to kolacja w Wersalu przy tym, co dzieje się wokół łupków. Wszystko dlatego, że lobby zwolenników tego nowatorskiego sposobu pozyskiwania gazu ziemnego jest równie potężne jak lobby jego przeciwników. Ci ostatni zawładnęli ostatnio Francją. Kilka miesięcy temu w głównym wydaniu wiadomości kanału France 2 oglądałem reportaż o katastrofie ekologicznej w Stanach Zjednoczonych. Ludzie chorujący na dziwne choroby, niemrawe krowy, gaz gromadzący się w kranach, które można było podpalić. Przyczyna - gaz łupkowy, którego wydobycie wymaga wtłoczenia głęboko pod ziemię ogromnych ilości wody z domieszką chemikaliów, ponoć szkodliwych dla zdrowia. W kwietniu przez Paryż przetoczyły się potężne demonstracje, co skończyło się niemal uchwaleniem ustawy całkowicie zakazującej wydobywania gazu łupkowego we Francji. Ustawę złagodzono - gaz będzie można pozyskiwać, ale nie demoniczną metodą "kruszenia hydraulicznego". Tylko że bardziej efektywnego sposobu na razie nikt nie wymyślił...

Te lęki docierają teraz do Polski. Moja przyjaciółka opowiadała mi niedawno z przerażeniem, jakim złem jest wydobywanie gazu łupkowego. Na festiwalu Planete Doc Review obejrzała film "Kraj gazem płynący" i już teraz zadeklarowała, że jest gotowa przykuć się w proteście do dowolnego drzewa. Gdyby łupki miały być też eksploatowane na Górnym Śląsku, lokalni sprzedawcy łańcuchów zrobią dobry interes.

Na szczęście do tej chwili jest jeszcze bardzo dużo czasu. Cała nadzieja w naukowcach, którzy mogą stworzyć obiektywną ekspertyzę o ewentualnej szkodliwości wydobywania gazu. Bo na razie łupki to gra na ludzkiej chciwości i strachu przed nieznanym.



Podziel się

  • 20 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

  • Gasland malpa-z-paryza 28.05.11, 15:18

    jest na internecie po angielsku, ale juz same obrzaki daja do myslenia.. New York Time ukzal 30 tysiscy dokumntow oskarzajacych firmy wydobywcze... czy warto umrzec mlodo ale bogaty?»

  • Na Śląsku będą wydobywać gaz łupkowy? szoferek1 29.05.11, 12:19

    I już zaścianek i ciemnogród zaczynają lament na temat o którym nie mają zielonego pojęcia ani wyobraźni.Najlepszym przykładem braku podstawowej wiedzy na temat gazu łupkowego są komentarze »