Śmierdzieć w autobusie nie wolno, ale przeklinać tak
2011-05-26
, aktualizacja: 26.05.2011 11:48
On jest pijany i agresywny, w każdym zdaniu ją przeklina i wyzywa od najgorszych. Ona pokornie tego słucha - pisze w felietonie Judyta Watoła.
ZOBACZ TAKŻE
- Bezdomny też ma prawo do własności (04-07-11, 12:41)
- Nie będzie podwyżki biletów KZK GOP od 1 sierpnia (24-05-11, 14:41)
- Smród zagłusza sumienie (16-05-11, 17:08)
To też scena z autobusu. Z tej samej trasy, na której wyproszono w zimny wieczór bezdomnego, wprawdzie nie pijanego, ale straszliwie śmierdzącego. Pasażerowie nie mogli tego znieść.
Tym razem też była niedziela i autobus też był pełny. Pasażerowie gotowi byli jednak znieść bardzo wiele. W spokoju wysłuchiwali nieustannego potoku przekleństw. Miotał nimi pijany mężczyzna. Obok siedziała drobna kobieta. To ją cały czas lżył w najgorszych słowach, upokarzając na oczach całego autobusu. Nie odezwała się ani słowem. Spokojnie go słuchała, kurcząc się w fotelu.
Założenie słuchawek nic nie pomagało. Mężczyzna krzyczał, więc żadna MP3 nie była w stanie go zagłuszyć. Nie wytrzymałam i zwróciłam mu w końcu uwagę, że jest w miejscu publicznym, więc niech nie przeklina.
Mężczyzna nic mi na to nie powiedział. Za to wybuchnęła kobieta: że mam się zamknąć, że nie moja sprawa, że guzik mnie obchodzi, czy ktoś chce przeklinać, czy nie. Ludzie dookoła dali mi spojrzeniami do zrozumienia, że lepiej siedzieć cicho. Posłuchałam tej mądrej rady i się zamknęłam.
Za wyrzucaniem śmierdzących bezdomnych z autobusów opowiedziała się na naszym forum większość czytelników. Właśnie dlatego jeszcze raz o tym piszę. Smrodem nie można boleśnie zranić, upokarzać, naruszać godności. Dlaczego więc przeszkadza nam bardziej niż obelżywe słowa?
Tym razem też była niedziela i autobus też był pełny. Pasażerowie gotowi byli jednak znieść bardzo wiele. W spokoju wysłuchiwali nieustannego potoku przekleństw. Miotał nimi pijany mężczyzna. Obok siedziała drobna kobieta. To ją cały czas lżył w najgorszych słowach, upokarzając na oczach całego autobusu. Nie odezwała się ani słowem. Spokojnie go słuchała, kurcząc się w fotelu.
Założenie słuchawek nic nie pomagało. Mężczyzna krzyczał, więc żadna MP3 nie była w stanie go zagłuszyć. Nie wytrzymałam i zwróciłam mu w końcu uwagę, że jest w miejscu publicznym, więc niech nie przeklina.
Mężczyzna nic mi na to nie powiedział. Za to wybuchnęła kobieta: że mam się zamknąć, że nie moja sprawa, że guzik mnie obchodzi, czy ktoś chce przeklinać, czy nie. Ludzie dookoła dali mi spojrzeniami do zrozumienia, że lepiej siedzieć cicho. Posłuchałam tej mądrej rady i się zamknęłam.
Za wyrzucaniem śmierdzących bezdomnych z autobusów opowiedziała się na naszym forum większość czytelników. Właśnie dlatego jeszcze raz o tym piszę. Smrodem nie można boleśnie zranić, upokarzać, naruszać godności. Dlaczego więc przeszkadza nam bardziej niż obelżywe słowa?
- 41 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
27 głosów
-
Śmierdzieć w autobusie nie wolno, ale przeklina...
adamowski1
26.05.11, 21:21
Bez przesady,smród to okropna rzecz,pozostaje o wiele dłużej niż ten śmierdzący pasażer,ale pijanego palanta też powinno się z autobusy wysadzić.A tak odnośnie smrodu w środkach komunikacji »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

