Kibole to nie rozbrykani chłopcy, lecz bandyci
2011-05-25
, aktualizacja: 25.05.2011 16:37
- Społeczeństwo ma już dość wybryków kiboli, wulgaryzmów na stadionach, demolowania zaparkowanych w ich pobliżu samochodów, bijatyk i całej tej agresji - mówi młodszy inspektor Zbigniew Klimus, zastępca komendanta wojewódzkiego w Katowicach
ZOBACZ TAKŻE
- Szalikowcy "GieKSy" przyznali się do pobicia (13-08-11, 01:36)
- Kibice wydali chuligana, który kopnął wiceprezydenta (04-08-11, 08:59)
- Kibole tłuką się na Zamkowej. Ludzie proszą: ratujcie! (15-06-11, 14:26)
- Siedem spalonych aut w Katowicach. Wojna kiboli? (23-08-11, 16:17)
- Wiceprezydent Bytomia zaatakowany przez kiboli (01-08-11, 12:53)
- Kibolu, policja już trenuje i na mistrzostwa będzie gotowa (22-06-11, 12:12)
- Uczeń zatrzymany za kibolską ustawkę przed szkołą (03-06-11, 11:54)
- Specustawą w kiboli: Za nóż 3 tys. Za wejście na murawę nawet rok więzienia (31-05-11, 19:21)
- Nastolatek oskarżał kiboli o okaleczenie. Kłamał i będzie ukarany (30-05-11, 22:05)
- Kibolska ustawka przed szkołą (24-05-11, 12:20)
- Kibole atakują, bo czują się bezkarni (21-05-11, 16:13)
- Bardzo drodzy kibole (27-05-11, 17:42)
Kilka dni temu zamaskowani bandyci wpadli do szkoły w Jaworznie i gonili po korytarzach jej ucznia, w Piekarach Śląskich wycięli chłopakowi na czole napis HKS, a w Chorzowie przed szkołą skatowali 20-latka. Wie pan, co łączy te sprawy?
Zbigniew Klimus: Media piszą, że dotyczyły porachunków pomiędzy kibicami zwaśnionych ze sobą śląskich drużyn. Ja jestem jednak zwolennikiem nazywania rzeczy po imieniu i będę się upierał, że to były bandyckie napady.
Martwi pana eskalacja przemocy wśród kiboli?
- Takie zdarzenia traktujemy priorytetowo. Bo czasy, kiedy stadionowi bandyci porachunki między sobą załatwiali skrycie, dawno minęły. Teraz robią to w biały dzień, w miejscach publicznych. I nie boją się nikogo i niczego.
Socjolog prof. Marek Szczepański twierdzi, że kibole urośli w siłę, bo przez lata traktowało się ich jak co najwyżej chuliganów i machano ręką na ich wybryki.
- Coś w tym jest, bo przed laty nawet sądy i prokuratury podchodziły do tego problemu bez entuzjazmu. Panowało przekonanie, że wystarczy, jak policja ostrzela ich gumowymi kulami i wystawi mandat, którego potem i tak nie płacili. Na szczęście teraz to się zmienia. Społeczeństwo ma już dość wybryków kiboli, wulgaryzmów na stadionach, demolowania zaparkowanych w ich pobliżu samochodów, bijatyk i całej tej agresji. Zmienia się też sposób myślenia naszych kolegów w prokuraturach, a sądy nakładają na sprawców coraz surowsze grzywny i zakazy stadionowe. Najwyższy czas na zmianę postrzegania problemu, bo kibole nie są już rozbrykanymi chłopczykami, którzy co najwyżej powyrywają kilka ławek, porzucają kamieniami i pójdą do domu. Jestem daleki od straszenia, ale pseudokibice to już prawdziwi bandyci, a w wielu przypadkach gangsterzy.
Mamy już problem mafii szalikowców?
- Na pewno zorganizowanych grup przestępczych założonych przez pseudokibiców. I to ze strukturami jak klasyczne gangi: szef, dowódcy i żołnierze. Elitę grup kiboli stanowią członkowie stadionowych bojówek, zaprawieni w bojach zawodnicy MMA, a reszta to nastoletni żołnierze, którzy niejednokrotnie nawet nie wiedzą, w co się bawią. Ale imponuje im, że znają ludzi uważanych za nie do ruszenia i są gotowi na jeden ich telefon stawić się w określonym miejscu, zdemolować jakiś lokal czy też bez pytania o zawartość przewieźć swoim samochodem paczkę. Nie zdają sobie jednak sprawy, że pod przykrywką klubowej wspólnoty są wykorzystywani. Nie mają też świadomości, że łamią prawo. Nastoletnim kibolom wydaje się, że kopanie policjanta, bicie sympatyka innego klubu czy udział w ustawce to element stadionowej zabawy. Uważam, że kibole stanowią pewien rodzaj subkultury, jak kiedyś skini czy punki. Słowo "ustawka" stało się modne i ku mojemu przerażeniu jego znaczenie zna nawet mój ośmioletni syn.
Czym zajmują się gangi kiboli?
- Dawniej pseudokibice włamywali się do kiosków, żeby ukraść papierosy. Teraz organizują włamania do świetnie chronionych firm, prują sejfy, handlują hurtowymi ilościami narkotyków, kradną samochody, napadają na banki. Czasami mamy meldunki, że do jakiegoś sklepu czy na stację benzynową wpadła grupa kilkudziesięciu szalikowców i ją zdemolowała. Pozornie wydarzenie chuligańskie. Tyle że często okazuje się, iż to kara dla właściciela, który nagle przestał płacić szefom gangu haracz.
Kibole mają na koncie zabójstwa?
- Nie można tego wykluczyć, ale na pewno zdarzały się pobicia ze skutkiem śmiertelnym.
Jak walczyć ze stadionowymi bandytami?
- Nasi koledzy z prewencji pilnują okolic stadionów i dzięki temu coraz rzadziej dochodzi tam do ekscesów. Teraz przestępczość stadionowa przeniosła się na miasto. A to już pole do popisu dla moich ludzi. Nie chcę się chwalić, ale wiemy o pseudokibicach coraz więcej. Nie tak dawno powołaliśmy specjalną grupę operacyjną złożoną z oficerów Centralnego Biura Śledczego, komendy wojewódzkiej oraz z komend miejskich. Jej członkowie koncentrują się wyłącznie na kibolach. Okazuje się, że na co dzień kibole zwaśnionych ze sobą klubów tłuką się na potęgę, jednak podczas popełniania przestępstw często współpracują, wymieniają się informacji lub nawet pomagają się ukrywać. Bo pieniądz im nie śmierdzi, a z czegoś trzeba żyć, sfinansować oprawę meczu czy wyjazd.
Niepokoi pana, że walka z kibolami stała się sprawą polityczną, a w ich obronie stanął PiS?
- Ja jestem gliną i do polityki się nie mieszam. Powiem tylko, że cieszy mnie, że kwestia kiboli stała się głośna. Najwyższy czas.
Zamykanie stadionów utemperuje stadionowych bandytów?
- Jeśli tego wymagają względy bezpieczeństwa, to trzeba zamykać stadiony. Jednak należy pamiętać, że mecz i tak się odbędzie, kibice przyjadą pod stadion, a my ich będziemy musieli pilnować. Zresztą nie wolno nam wpadać w skrajność, bo gdzie się ci ludzie podzieją? W wielu mniejszych miejscowościach mecz to najważniejsze wydarzenie tygodnia.
Czy klubom zależy na tym, żeby na trybunach nie zasiadali bandyci?
- Jeszcze niedawno podchodzili do podnoszonych przez nas problemów jak pies do jeża. Teraz to się jednak zmieniło. Kluby wiedzą, że jeśli na trybunach kibice będą agresywni, to będziemy wymagali od nich dodatkowych zabezpieczeń. To z kolei generuje dodatkowe koszty. Będzie awantura, zamkniemy stadion i nie będzie zysków ze sprzedaży biletów.
Wierzy pan, że do Euro 2012 uda się rozbić gangi szalikowców?
- Euro będzie fajną, bezpieczna imprezą. Zobaczy pan.
Zbigniew Klimus: Media piszą, że dotyczyły porachunków pomiędzy kibicami zwaśnionych ze sobą śląskich drużyn. Ja jestem jednak zwolennikiem nazywania rzeczy po imieniu i będę się upierał, że to były bandyckie napady.
Martwi pana eskalacja przemocy wśród kiboli?
- Takie zdarzenia traktujemy priorytetowo. Bo czasy, kiedy stadionowi bandyci porachunki między sobą załatwiali skrycie, dawno minęły. Teraz robią to w biały dzień, w miejscach publicznych. I nie boją się nikogo i niczego.
Socjolog prof. Marek Szczepański twierdzi, że kibole urośli w siłę, bo przez lata traktowało się ich jak co najwyżej chuliganów i machano ręką na ich wybryki.
- Coś w tym jest, bo przed laty nawet sądy i prokuratury podchodziły do tego problemu bez entuzjazmu. Panowało przekonanie, że wystarczy, jak policja ostrzela ich gumowymi kulami i wystawi mandat, którego potem i tak nie płacili. Na szczęście teraz to się zmienia. Społeczeństwo ma już dość wybryków kiboli, wulgaryzmów na stadionach, demolowania zaparkowanych w ich pobliżu samochodów, bijatyk i całej tej agresji. Zmienia się też sposób myślenia naszych kolegów w prokuraturach, a sądy nakładają na sprawców coraz surowsze grzywny i zakazy stadionowe. Najwyższy czas na zmianę postrzegania problemu, bo kibole nie są już rozbrykanymi chłopczykami, którzy co najwyżej powyrywają kilka ławek, porzucają kamieniami i pójdą do domu. Jestem daleki od straszenia, ale pseudokibice to już prawdziwi bandyci, a w wielu przypadkach gangsterzy.
Mamy już problem mafii szalikowców?
- Na pewno zorganizowanych grup przestępczych założonych przez pseudokibiców. I to ze strukturami jak klasyczne gangi: szef, dowódcy i żołnierze. Elitę grup kiboli stanowią członkowie stadionowych bojówek, zaprawieni w bojach zawodnicy MMA, a reszta to nastoletni żołnierze, którzy niejednokrotnie nawet nie wiedzą, w co się bawią. Ale imponuje im, że znają ludzi uważanych za nie do ruszenia i są gotowi na jeden ich telefon stawić się w określonym miejscu, zdemolować jakiś lokal czy też bez pytania o zawartość przewieźć swoim samochodem paczkę. Nie zdają sobie jednak sprawy, że pod przykrywką klubowej wspólnoty są wykorzystywani. Nie mają też świadomości, że łamią prawo. Nastoletnim kibolom wydaje się, że kopanie policjanta, bicie sympatyka innego klubu czy udział w ustawce to element stadionowej zabawy. Uważam, że kibole stanowią pewien rodzaj subkultury, jak kiedyś skini czy punki. Słowo "ustawka" stało się modne i ku mojemu przerażeniu jego znaczenie zna nawet mój ośmioletni syn.
Czym zajmują się gangi kiboli?
- Dawniej pseudokibice włamywali się do kiosków, żeby ukraść papierosy. Teraz organizują włamania do świetnie chronionych firm, prują sejfy, handlują hurtowymi ilościami narkotyków, kradną samochody, napadają na banki. Czasami mamy meldunki, że do jakiegoś sklepu czy na stację benzynową wpadła grupa kilkudziesięciu szalikowców i ją zdemolowała. Pozornie wydarzenie chuligańskie. Tyle że często okazuje się, iż to kara dla właściciela, który nagle przestał płacić szefom gangu haracz.
Kibole mają na koncie zabójstwa?
- Nie można tego wykluczyć, ale na pewno zdarzały się pobicia ze skutkiem śmiertelnym.
Jak walczyć ze stadionowymi bandytami?
- Nasi koledzy z prewencji pilnują okolic stadionów i dzięki temu coraz rzadziej dochodzi tam do ekscesów. Teraz przestępczość stadionowa przeniosła się na miasto. A to już pole do popisu dla moich ludzi. Nie chcę się chwalić, ale wiemy o pseudokibicach coraz więcej. Nie tak dawno powołaliśmy specjalną grupę operacyjną złożoną z oficerów Centralnego Biura Śledczego, komendy wojewódzkiej oraz z komend miejskich. Jej członkowie koncentrują się wyłącznie na kibolach. Okazuje się, że na co dzień kibole zwaśnionych ze sobą klubów tłuką się na potęgę, jednak podczas popełniania przestępstw często współpracują, wymieniają się informacji lub nawet pomagają się ukrywać. Bo pieniądz im nie śmierdzi, a z czegoś trzeba żyć, sfinansować oprawę meczu czy wyjazd.
Niepokoi pana, że walka z kibolami stała się sprawą polityczną, a w ich obronie stanął PiS?
- Ja jestem gliną i do polityki się nie mieszam. Powiem tylko, że cieszy mnie, że kwestia kiboli stała się głośna. Najwyższy czas.
Zamykanie stadionów utemperuje stadionowych bandytów?
- Jeśli tego wymagają względy bezpieczeństwa, to trzeba zamykać stadiony. Jednak należy pamiętać, że mecz i tak się odbędzie, kibice przyjadą pod stadion, a my ich będziemy musieli pilnować. Zresztą nie wolno nam wpadać w skrajność, bo gdzie się ci ludzie podzieją? W wielu mniejszych miejscowościach mecz to najważniejsze wydarzenie tygodnia.
Czy klubom zależy na tym, żeby na trybunach nie zasiadali bandyci?
- Jeszcze niedawno podchodzili do podnoszonych przez nas problemów jak pies do jeża. Teraz to się jednak zmieniło. Kluby wiedzą, że jeśli na trybunach kibice będą agresywni, to będziemy wymagali od nich dodatkowych zabezpieczeń. To z kolei generuje dodatkowe koszty. Będzie awantura, zamkniemy stadion i nie będzie zysków ze sprzedaży biletów.
Wierzy pan, że do Euro 2012 uda się rozbić gangi szalikowców?
- Euro będzie fajną, bezpieczna imprezą. Zobaczy pan.
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
Kibole to nie rozbrykani chłopcy, lecz bandyci
poborowy102
25.05.11, 22:45
Eskalacja kibolskiego bandytyzmu to wina policji i mówi to nawet nieco między wierszami ten mundurowy: "panowało przekonanie, ze wystarczy ostrzelać gumowymi kulami" - nie panowało takie »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


