Riksza ubarwia miasto i pomaga bezdomnym

Anna Malinowska
2011-05-17 , aktualizacja: 17.05.2011 19:27
A A A Drukuj
Na ulice Katowic wyjechały na razie trzy riksze z miękką, dwuosobową kanapą. Zadania: urozmaicić miejski krajobraz, dać zarobić ludziom i pomóc im wyjść z bezdomności.
Przejażdżka rikszą po mieście to wielka atrakcja, dostępna tylko do końca wakacji
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Przejażdżka rikszą po mieście to wielka atrakcja, dostępna tylko do końca wakacji
Mateusz i Jerzy, katowiccy rikszarze
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Mateusz i Jerzy, katowiccy rikszarze
Na pomysł wprowadzenia riksz na ulice Katowic wpadli członkowie Stowarzyszenia Teatru Gugalander. Od dawna myśleli o czymś, co urozmaici miejski krajobraz i pomoże Katowicom w staraniach o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury.

- W pobliżu naszej siedziby wydaje się posiłki osobom bezdomnym i ubogim. Wielu tych ludzie zagląda też do nas. Pytają, czy nie mamy dla nich jakiejś pracy, chcą jakoś zarobić - mówi Edward Baron ze stowarzyszenia. Riksze wydały się dobrym rozwiązaniem - byłyby elementem ożywiającym miasta i równocześnie pomagały bezdomnym.

Szybko okazało się jednak, że niełatwo jest zostać rikszarzem. Nie wystarczy umiejętność jazdy na rowerze, trzeba też być osobą komunikatywną i pogodną. Do pracy udało się na razie przekonać jedną osobę, która próbuje wyjść z bezdomności, ale członkowie stowarzyszenia są pewni, że będą kolejne. Na razie więc rikszami jeżdżą też studenci.

- Dajemy nie rybę, a wędkę. Jak przyjdziesz pijany, to nie zarobisz, bo nie dasz rady pedałować. Ale jeśli się przyłożysz, w miesiąc jesteś w stanie wypracować od 1,5 do 2 tys. zł - mówi Baron.

Po Katowicach jeżdżą już trzy żółto-niebieskie riksze, z herbem Katowic. Najczęściej korzystają z nich osoby, które bawią się wieczorami w centrum. Kurs z pl. Andrzeja na Mariacką kosztuje 5 zł. Na osiedle Tysiąclecia - 30 zł. - Trzeba mieć kondycję, ale spokojnie daję radę. Zresztą wolę jeździć niż czekać godzinami na klienta, bo niektórzy jeszcze się wstydzą korzystać z naszych usług - mówi Jurek, jeden z rikszarzy.

Gugalander chce kupić jeszcze sześć riksz, które do jesieni będą czekały na klientów na Mariackiej, rynku i placu Sejmu Śląskiego. - Liczymy nie tylko na mieszkańców Katowic, ale też na turystów, którzy przyjeżdżają na Śląsk oglądać zabytki poprzemysłowe. Z rikszy można zobaczyć więcej, a o ciekawych miejscach chętnie opowie rikszarz - mówi Baron.

W Katowicach będzie też wkrótce łatwiej wypożyczyć rower. Jedną wypożyczalnię biuro Europejskiej Stolicy Kultury zamierza otworzyć w okolicach pl. Sejmu Śląskiego, drugą przy rynku. Będą czynne do godz. 18.



Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów