Uwaga: w sobotę koniec świata

Witold Gałązka
2011-05-17 , aktualizacja: 17.05.2011 02:02
A A A Drukuj
Amerykańscy filmowcy opowiedzieli historię o końcu świata w 2012 roku. Pomyłka! Apokalipsa ma nadejść już za kilka dni Amerykańscy filmowcy opowiedzieli historię o końcu świata w 2012 roku. Pomyłka! Apokalipsa ma nadejść już za kilka dni
Dzień, w którym zacznie się koniec świata, prezydent Katowic chce spędzić na studenckich juwenaliach. Jego odpowiednik w Sosnowcu postanowił, że w dniu apokalipsy wpadnie na mecz z Rakowem Częstochowa. - Koniec świata będzie, jak nasi go przegrają! - zapowiada
Tylko Mirosław Neinert z katowickiego teatru Korez nie zgadza się, żeby koniec świata wypadł w najbliższą sobotę: - Nie! Ku , nie! - krzyczy przerażony, bo chce jeszcze zdążyć zrobić bardzo ważną rzecz. - Niech sobie nadejdzie ten koniec świata, ale po 3 czerwca, jak już zagramy "Cholonka" przed warszawską publicznością. Inaczej w stolicy nie dowiedzą się prawdy o Śląsku - drży artysta.

Tata 12-letniej Julii z Dąbrowy Górniczej nie może odżałować, że pozwolił córeczce oglądać wieczorem telewizyjne wiadomości: śladem mediów w USA podali w nich, że 89-letni kaznodzieja Harold Camping z Oakland odszyfrował datę nadejścia Apokalipsy - w najbliższą sobotę, 21 maja (gdy w Jerozolimie wybije południe), zacznie się krwawa rzeź 7 mld istnień ludzkich na naszym globie. Po gigantycznych trzęsieniach ziemi, pożarach i erupcjach, które potrwają 153 dni, w październiku nastąpi Sąd Ostateczny. I wprawdzie ocaleni pójdą od razu do Nieba, lecz będzie ich tylko 200 mln. Tako rzecze wielebny Camping, który ma klucz autentyzmu proroctwa - wzór matematyczny, najpilniej strzeżoną tajemnicę związanej z nim rozgłośni Family Radio (która w internecie pokrywa zasięgiem cały świat, a gdzie sygnał nie dotrze, tam pojadą kurierzy, by wzbudzić w ludziach trwogę i opamiętanie).

Julia z Dąbrowy nie może zasnąć, popłakuje, tak się zlękła nadchodzącej soboty i sugestywnych scen kataklizmu (telewizja puszczała je w tle informacji). Dziecko nie wie, że Amerykanin wieszczył już koniec świata w 1994 roku. - Każdy mógł się pomylić, bo brakowało mi elementów szyfru - tłumaczył kaznodzieja z dobrotliwym uśmiechem. Ale tym razem jest pewien.

- Ta koszmarna bzdura jak zwykle bazuje na naszych cywilizacyjnych lękach. Za każdym razem okazuje się idiotycznym zmyśleniem - Dariusz Pietrek ze Śląskiego Centrum Informacji o Sektach i Grupach Psychomanipulacyjnych "Kana" w Chorzowie nie zostawia na Campingu suchej nitki. Przypomina, że motorem "przepowiadanek" bywa żądza zysku, już w XIX w. założyciel ruchu adwentystów najpierw wyznaczył datę katastrofy, a zaraz potem oferował białe tuniki zbawienia - gwarancję ocalenia.

Ksiądz Jarosław Kwiecień z sosnowieckiej kurii pamięta, jak będąc dzieckiem, strasznie bał się podobnej przepowiedni: - Krążyła wtedy wersja, że trzeba mieć przy sobie mały świecący krzyżyk, żeby przeżyć - wspomina. Jego zdaniem strach przed Apokalipsą powinien być obcy chrześcijanom. Katolicki sposób odczytania Biblii z gruntu kompromituje przepowiadaczy i wróżbitów, bo sam Chrystus naucza, że koniec dziejów przyjdzie znienacka, jak złodziej.

Naukowcy wytykają niedorzeczność wizji Campinga: - Nagły wzrost aktywności sejsmicznej w skali, jaką się tam przepowiada, jest nieprawdopodobny. Ja śpię spokojnie! - zapewnia Jacek Trojanowski, który w Instytucie Geofizyki PAN kieruje sekcją monitoringu sejsmicznego Polski.

A co mają do powiedzenia dystrybutorzy kasowego hitu kinowego "2012"? Okazuje się, że niechcący napędzili rozgłośni Campinga wielu nowych słuchaczy, bo sukces filmu wzniecił wśród widzów falę zaciekawienia Apokalipsą. - Ten tytuł już zszedł z ekranów kin. No comments! - ucina Kinga Zych z United International Picture w Warszawie. Teraz UIP lansuje "Księdza" (film o nowym największym zagrożeniu ludzkości - tym razem będą nim wampiry).

Na wszelki wypadek znaleźliśmy "Człowieka, który przeżył koniec świata". Tak reklamuje się Szymon Kobylarz, artysta z katowickiej ASP. Śledził rosnące emocje internautów i dlatego postanowił stworzyć swoją "kapsułę ratunkową" na wypadek końca świata. Można ją było jeszcze do niedawna oglądać w gliwickiej Czytelni Sztuki. - Ale 21 maja mam gdzieś, to fałszywa data, będę jeździł na rowerze - śmieje się Kobylarz. W ciągu 30 lat swojego życia zaliczył już dwa końce świata i ma się nieźle.

Podziel się

  • 13 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy

  • Uwaga: w sobotę koniec świata karalajna80 17.05.11, 08:51

    Ha ha ha ha! Masakra ;-p Dawno się tak nie uśmiałam, naprawdę ten koniec świata mnie rozbawił! ;-ppp»

  • Koniec Świata w K-cach jest od zawsze tadeusz542 17.05.11, 09:20

    Co może zmienić koniec świata w Katowicach?Nic! - albo na lepsze.Uszok wystarczy za pięć "końców Świata"»

  • No nareszcie! rojberek 17.05.11, 14:00

    Nie będę musiał w poniedziałek znów iść do roboty ;-)»