Wojna w elicie policji
2011-04-16
, aktualizacja: 16.04.2011 12:14
Afera w Centralnym Biurze Śledczym w Bielsku-Białej. Agenci donieśli do prokuratury, że przełożony za karę zabrał im broń, po czym wysłał na akcję zatrzymania gangstera. - Źle się tam dzieje - przyznaje inspektor Adam Maruszczak, dyrektor CBŚ
ZOBACZ TAKŻE
- Oficer CBŚ powiesił się przed prokuraturą (10-06-11, 12:45)
- Elita policji wbrew premierowi (09-06-11, 10:28)
- Szalikowiec został małym świadkiem koronnym (12-04-11, 11:33)
- Zapłacili policjantom za brutalne skatowanie człowieka (11-09-10, 23:06)
- Sąd zmierzy się z korupcją w prokuraturze i CBŚ (30-07-10, 23:50)
CBŚ to najbardziej elitarna formacja policji, którą nazywa się polskim FBI. Powołano je w 2000 roku do walki ze zorganizowaną przestępczością. Większość agentów przeszła zagraniczne szkolenia, mają do dyspozycji najnowocześniejsze uzbrojenie i środki techniki operacyjnej. W lutym biuro zaangażowało się w zwalczanie gangów założonych przez kiboli. Efekt: prawie 300 zatrzymanych bandytów.
Na początku kwietnia kilku oficerów tej elitarnej formacji złożyło zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa przez Daniela D. [nie podajemy jego nazwiska ze względów bezpieczeństwa - przyp. red.], naczelnika wydziału CBŚ z Bielska-Białej. - Dotyczy wielu czynów związanych z przekroczeniem uprawnień lub niedopełnieniem obowiązków - potwierdza prokurator Józef Radzięta, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie. Prokuratorzy ze Śląska, którzy na co dzień współpracują z agentami z Bielska-Białej, wyłączyli się z prowadzenia śledztwa. Sprawą zajmie się więc Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu.
Według naszych informacji bielscy agenci zarzucają swojemu naczelnikowi, że odnosi się do nich w sposób wulgarny, obraża ich przy funkcjonariuszach niższych stopniem, z powodów niechęci osobistej pomija w awansach i premiach, bez powodu przydziela karne dyżury, dokłada zadania oraz pomniejsza lub całkowicie pomija zasługi w rozwiązanych sprawach. Czarę goryczy przelała sytuacja, kiedy naczelnik miał im za karę zabrać broń służbową i wysłać na akcję zatrzymania gangstera. Zgodnie z procedurą podczas takich akcji powinni mieć nie tylko broń, ale również zapas amunicji oraz kamizelki kuloodporne. To zdecydowało, że postanowili zawiadomić o sprawie prokuraturę.
To pierwszy przypadek w historii CBŚ, kiedy czynni funkcjonariusze donoszą na urzędującego szefa. - To świadczy o stopniu desperacji tych ludzi oraz złej atmosferze panującej w jednostce - mówi jeden z wysokich rangą oficerów policji.
Inspektor Adam Maruszczak, dyrektor CBŚ, przyznaje, że spotkał się z jednym z oficerów, którzy zdecydowali się skierować sprawę do prokuratury. - To świetny i twardy policjant. Kiedy opowiadał o tym, co się dzieje w Bielsku-Białej, miał łzy w oczach - przyznaje inspektor Maruszczak. Dodaje, że już wcześniej docierały do niego sygnały, że na Podbeskidziu jest jakiś konflikt, dlatego kazał wszcząć postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. - Dodatkowo dyrektor zarządu w Katowicach, któremu podlega Bielsko, ma za zadanie poprawić atmosferę w wydziale - dodaje dyrektor CBŚ.
Daniel D., naczelnik bielskiego CBŚ, powiedział nam, że ma świadomość, iż nie wszystkim podobają się jego metody zarządzania i ma silną opozycję wśród podwładnych. - Jednak nie będę komentował tej sprawy do czasu zakończenia postępowania wyjaśniającego - powiedział.
Bielskie CBŚ ma świetne wyniki w zwalczaniu mafii. Jego funkcjonariusze rozbili m.in. międzynarodowy gang zajmujący się produkcją oraz przemytem gigantycznych ilości narkotyków. O skuteczności bielskich agentów przekonał się też właściciel jednej z miejscowych agencji towarzyskich, który oferował kilkadziesiąt tysięcy złotych za skatowanie swojego konkurenta. Nie miał jednak pojęcia, że pieniądze wręczył działającym pod przykrywką oficerom CBŚ. - Jeśli jednak panująca w wydziale atmosfera się nie wyprostuje, o takich sukcesach można będzie zapomnieć - przestrzega jeden z prokuratorów z Bielska-Białej.
Na początku kwietnia kilku oficerów tej elitarnej formacji złożyło zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa przez Daniela D. [nie podajemy jego nazwiska ze względów bezpieczeństwa - przyp. red.], naczelnika wydziału CBŚ z Bielska-Białej. - Dotyczy wielu czynów związanych z przekroczeniem uprawnień lub niedopełnieniem obowiązków - potwierdza prokurator Józef Radzięta, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie. Prokuratorzy ze Śląska, którzy na co dzień współpracują z agentami z Bielska-Białej, wyłączyli się z prowadzenia śledztwa. Sprawą zajmie się więc Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu.
Według naszych informacji bielscy agenci zarzucają swojemu naczelnikowi, że odnosi się do nich w sposób wulgarny, obraża ich przy funkcjonariuszach niższych stopniem, z powodów niechęci osobistej pomija w awansach i premiach, bez powodu przydziela karne dyżury, dokłada zadania oraz pomniejsza lub całkowicie pomija zasługi w rozwiązanych sprawach. Czarę goryczy przelała sytuacja, kiedy naczelnik miał im za karę zabrać broń służbową i wysłać na akcję zatrzymania gangstera. Zgodnie z procedurą podczas takich akcji powinni mieć nie tylko broń, ale również zapas amunicji oraz kamizelki kuloodporne. To zdecydowało, że postanowili zawiadomić o sprawie prokuraturę.
To pierwszy przypadek w historii CBŚ, kiedy czynni funkcjonariusze donoszą na urzędującego szefa. - To świadczy o stopniu desperacji tych ludzi oraz złej atmosferze panującej w jednostce - mówi jeden z wysokich rangą oficerów policji.
Inspektor Adam Maruszczak, dyrektor CBŚ, przyznaje, że spotkał się z jednym z oficerów, którzy zdecydowali się skierować sprawę do prokuratury. - To świetny i twardy policjant. Kiedy opowiadał o tym, co się dzieje w Bielsku-Białej, miał łzy w oczach - przyznaje inspektor Maruszczak. Dodaje, że już wcześniej docierały do niego sygnały, że na Podbeskidziu jest jakiś konflikt, dlatego kazał wszcząć postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. - Dodatkowo dyrektor zarządu w Katowicach, któremu podlega Bielsko, ma za zadanie poprawić atmosferę w wydziale - dodaje dyrektor CBŚ.
Daniel D., naczelnik bielskiego CBŚ, powiedział nam, że ma świadomość, iż nie wszystkim podobają się jego metody zarządzania i ma silną opozycję wśród podwładnych. - Jednak nie będę komentował tej sprawy do czasu zakończenia postępowania wyjaśniającego - powiedział.
Bielskie CBŚ ma świetne wyniki w zwalczaniu mafii. Jego funkcjonariusze rozbili m.in. międzynarodowy gang zajmujący się produkcją oraz przemytem gigantycznych ilości narkotyków. O skuteczności bielskich agentów przekonał się też właściciel jednej z miejscowych agencji towarzyskich, który oferował kilkadziesiąt tysięcy złotych za skatowanie swojego konkurenta. Nie miał jednak pojęcia, że pieniądze wręczył działającym pod przykrywką oficerom CBŚ. - Jeśli jednak panująca w wydziale atmosfera się nie wyprostuje, o takich sukcesach można będzie zapomnieć - przestrzega jeden z prokuratorów z Bielska-Białej.
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
21 głosów
-
debilne lalusie w kominiarkach
wybitniemadry
16.04.11, 15:47
nie mozecie "uzyc" waszego wspanialego sprzetu i nagrac waszego szefa w akcji? "czara goryczy" debilnych lalusi przelala sie , o, i swoja frustracje wyladowuja na zonach dzieciach i »
-
supergliny ze łzami w oczach
swiatowy_kryzys
16.04.11, 16:17
wzruszyłem się do łez »
-
Wojna w elicie policji
jozo2
16.04.11, 16:44
wywalić na zbity pysk co to za CBŚ-ki skoro nie mając dowodów w postaci nagrań użalają się na przełożonego»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


