Żabia pułapka na drodze. Ktoś zapomniał o wiaderkach

Ewa Furtak
2011-04-06 , aktualizacja: 06.04.2011 12:51
A A A Drukuj
Żaba w specjalnie wkopanym w ziemię wiaderku Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta Żaba w specjalnie wkopanym w ziemię wiaderku
To, co miało być ratunkiem dla żab, stało się pułapką. Wzdłuż ulicy w Bielsku-Białej postawiono co prawda płotki i wiadra, żeby żaby nie ginęły pod kołami samochodów, ale w weekendy nie ma ich kto przenosić na drugą stronę drogi
Płot miał uratować płazy, a stał się dla nich pułapką
Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta
Płot miał uratować płazy, a stał się dla nich pułapką
Żaby w specjalnie wkopanym w ziemię wiaderku
Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta
Żaby w specjalnie wkopanym w ziemię wiaderku
Zbiornik przy ul. ks. Kusia w Bielsku-Białej to miejsce godów tysięcy płazów. Żyją tu żaby trawne, ropuchy szare, traszki, a nawet bardzo rzadkie kumaki nizinne. To cenne przyrodniczo miejsce było kiedyś zbiornikiem przeciwpożarowym zakładów Weldoro. Gdy zakłady upadły, schowanym w chaszczach zbiornikiem ludzie przestali się interesować. Stał się rajem dla płazów. Kilka lat temu miejscy radni utworzyli w tym miejscu tzw. użytek ekologiczny i objęli zbiornik ochroną.

Niestety, płazy wędrujące wiosną na gody do zbiornika masowo ginęły pod kołami samochodów. Problem ten próbowano rozwiązać w różny sposób, m.in. stanął tam znak ostrzegający kierowców. Wraz z rozpoczęciem budowy bielskiej obwodnicy problem się nasilił. - Żaby dosłownie skakały pomiędzy pracującymi tu drogowcami - opowiada Paweł Grzybowski z Klubu Gaja.

Po interwencji ekologów Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ustawiła w okolicach zbiornika specjalny płotek mający zapobiegać wychodzeniu płazów na drogę. Wędrujące zwierzęta wpadają do specjalnych wkopanych w ziemię wiaderek. Potem są przenoszone przez drogę. Wydawało się, że płazy nareszcie są bezpieczne. Okazało się jednak, że wcale tak nie jest.

W ostatni weekend Jacek Bożek, szef Klubu Gaja, wybrał się do Jaworza. W parku przy pałacu Larischów zobaczył wysychający staw z ogromną ilością skrzeku w kałużach. Woda została spuszczona ze względu na prowadzone tam prace. - Wójt Jaworza natychmiast zareagował. Obiecał, że do stawu zostanie wpuszczone mniej więcej pół metra wody. To płazom wystarczy - opowiada Bożek. - Coś mnie jednak tknęło i postanowiłem sprawdzić, jak wygląda sytuacja na ul. ks. Kusia - dodaje.

Pojechał tam i załamał ręce. Tylko w jednym wiaderku doliczył się kilkudziesięciu żab i jednej traszki. Ktoś zapomniał, że płazy trzeba wyjmować z wiaderek i przenosić przez drogę. - Przecież nie są w stanie same wydostać się z tych pojemników - mówią ekolodzy.

Dorota Marzyńska, rzeczniczka prasowa GDDKiA, mówi, że w tym miejscu wiaderka są kontrolowane codziennie rano z wyjątkiem sobót i niedziel. Wędrówki niektórych gatunków płazów, np. żaby trawnej, mają charakter masowy, dlatego do wiaderek wpada nawet kilkadziesiąt osobników dziennie. Czasem po porannym opróżnieniu wiaderko już po południu jest znowu pełne płazów. - Do tej pory nie odnotowano śmierci ani jednego okazu z powodu zbyt długiego przebywania w wiaderku - zapewnia Marzyńska.

Dodaje, że oczywiście można by wiaderka na weekend zamykać, ale nie ma ogrodzenia wzdłuż całej ul. ks. Kusia i płazy mogłyby wpadać pod koła samochodów. - Ale to nie do GDDKiA należy ustawienie ogrodzenia wzdłuż całej drogi, bo nie my jesteśmy administratorem. GDDKiA zobowiązała się tylko do ustawienia ogrodzenia w rejonie zbiornika i słowa dotrzymała.

Klub Gaja złożył już w GDDKiA oficjalne pismo z interwencją w tej sprawie. - W minionych latach wiaderka były opróżniane przez cały tydzień i wtedy problemu nie było. Przecież żabom nie sposób wytłumaczyć, żeby w weekendy nie ruszały się z miejsca, bo nikt im nie pomoże - mówi Grzybowski.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy