Jak prezes Kaczyński wypromował sklepy Biedronki

Małgorzata Goślińska
2011-03-26 , aktualizacja: 26.03.2011 01:34
A A A Drukuj
Jarosław Kaczyński rzucił hasło, które podchwyciła cała Polska: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta Jarosław Kaczyński rzucił hasło, które podchwyciła cała Polska: "Biedronka jest dla najbiedniejszych"
Po słynnej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, że Biedronka jest dla najbiedniejszych, w bielskim sklepie tej sieci otworzono więcej kas. Kto jeszcze kupuje w Biedronce?
Biedronka w Bielsku-Białej
Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta
Biedronka w Bielsku-Białej
- Nigdy nie byłem w Biedronce - przyznaje prezydent Bielska-Białej Jacek Krywult. - Bielsko to nie wioska, żeby szukać sklepów, a ja nie mam na to czasu. Wybieram te, do których mogę dojechać samochodem, z parkingiem i łatwym dojazdem, po drodze do pracy i z pracy.

Do bielskiej Biedronki z urzędu miasta, faktycznie, trzeba by kluczyć autem jednokierunkowymi uliczkami. Znajduje się w ścisłym centrum miasta, ale nie na sklepowej pustyni, między dużymi marketami Społem i Carrefour, w odległości kilkunastu kroków od nich. A jednak w piątek drzwi do Biedronki się nie zamykały. - Zauważyłem, że otworzyli więcej kas niż zwykle. Może przy piątku? Albo to Kaczyński i Tusk zrobili Biedronce reklamę? - mówi z przekąsem Mieczysław Ślozowski, kasjer walutowy, elegancki, elokwentny pan w średnim wieku. Kilka dni temu prezes PiS w towarzystwie kamer wybrał się na zakupy do sklepu osiedlowego w Warszawie, by wytknąć rządowi wzrost cen żywności. Na zarzut dziennikarzy, że wybrał nie najtańszy sklep, Jarosław Kaczyński rzucił hasło, które podchwyciła cała Polska: "Biedronka jest dla najbiedniejszych". Jakby tego było mało, premier Donald Tusk zripostował, że on i jego bliscy robią zakupy w Biedronce. Paweł Tymiński, rzecznik Jeronimo Martins, właściciela sieci Biedronka, nie chce komentować wypowiedzi polityków. - Jesteśmy dla wszystkich - ucina.

- Tutaj są tańsze warzywa, owoce i nabiał - mówi, wychodząc z bielskiej Biedronki, Izabela Bednarska, mama dwójki małych dzieci na wychowawczym. Ma sporo racji, jeśli chodzi o Społem, ale w sąsiednim Carrefourze pomidory i kiwi na przykład nie są droższe, a wybór serów i jogurtów w obydwu tych sklepach o wiele większy i prawie co dzień można trafić na przeceny. Jedyna różnica, jaka rzuca się w oczy, jest taka, że w Biedronce towary są w kartonach zamiast na półkach.

- Ja chodzę tam, gdzie duży zbyt, bo to oznacza, że produkty świeże - mówi emeryt Karol Tomalik, wynosząc z Biedronki jajka, mąkę, ryż i soki. - A cena cukru skoczyła wszędzie - dodaje.

Ludzie z pełnymi portfelami, zapracowani, wybierając się na zakupy, kierują się - jak prezydent Bielska - oszczędnością czasu. Z tego powodu nie omijają też Biedronki. Zagląda do niej Mirosław Neinert, aktor, reżyser i szef katowickiego teatru Korez - bo ma po drodze. Podobnie Krystyna Doktorowicz, polityk i specjalistka ds. mediów - po ścinki dla kota i wodę mineralną. Krystyna Klaczkowska, asystentka Kazimierza Kutza - po parówki i wino. - Młodzi krewni mi podpowiedzieli, że jest tam markowe i tanie - mówi. A żona Tadeusza Ceglińskiego, bioenergoterapeuty i właściciela pięciogwiazdkowego hotelu Piramida w Tychach, już trzykrotnie kupiła w Biedronce ciasto.

Socjolog Jacek Wódz, który prowadził dom od początku małżeństwa, bo żona jeszcze wtedy studiowała, a on na doktoracie miał czas, zakupy robi do tej pory. - Uwielbiam też gotować. I tak: po ostrygi jeżdżę do Auchan, ale jak potrzebuję kiełbasę do bigosu, idę do Biedronki. Mają tam też smaczniejsze ziemniaki niż na przykład w Carrefourze - mówi. - Dzielenie sklepów dla mniej czy bardziej majętnych jest na poziomie świadomości tych, co nigdy nie robili zakupów. Tańsze sklepy obniżają ceny na obsłudze, a nie na jakości towaru. Co z tego, że ser poda mi urocza panienka? Wolę ten sam dwa razy tańszy, z kartonu.

- Wypowiedź Kaczyńskiego to pocałunek śmierci dla Biedronki - podejrzewa Neinret. Jego zdaniem ludzie będą się wstydzić wchodzić do sklepu dla najbiedniejszych.

- Skądże znowu! - twierdzi Wódz. - Reklama nie działa racjonalnie, tylko emocjonalnie. Choć Polska to kraj snobów, ważne, że się o czymś mówi.

- Nigdy nie byłem w Biedronce - przyznaje bioenergoterapeuta Cegliński. Nawet nie wiedział, że jego żona tam była. Jest przekonany, że we wszystkich dużych marketach ceny są podobne. Nie patrzy, czy jest taniej, czy drożej. Wrzuca do koszyka i płaci. - Ale jeszcze w tym tygodniu zajrzę do Biedronki. Z ciekawości i żeby dać świadectwo, że to nie sklep dla ubogich. Jak zobaczą tam Ceglińskiego... Z tego co widziałem, po samochodach parkujących pod Biedronką, wnioskuję, że wcale nie kupują tam biedni.

Podziel się

  • 22 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    62 głosy

  • wyborcza robertrert 27.03.11, 00:30

    Wyborcza nie tylko w tekście dopuszcza się manipulacji ale nawet zdjęcie musi być takie co by Jarka pokazać z najgorszej strony.»

  • Jak prezes Kaczyński wypromował sklepy Biedronki zbyszek.bejach 27.03.11, 10:56

    Kaczyński jest głupi bo najprawdopodobniej nigdy nie robi zakupów. Bywam w Biedronce i wcale nie zauważyłem, żeby była tańsza. Może jak startowali. W tej chwili przy trochę większych »