Kto uratuje dręczone konie przed rzeźnią? [WIDEO]

Tekst: Małgorzata Goślińska, wideo i zdjęcia: Dawid Chalimoniuk
2011-03-18 , aktualizacja: 18.03.2011 05:43
A A A Drukuj
Dwa konie na największym w Polsce targu końskim w Skaryszewie, 14.03.2011 Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta Dwa konie na największym w Polsce targu końskim w Skaryszewie, 14.03.2011
Kobyła jest stara i chora. Przystań Ocalenie z Ćwiklic pod Pszczyną w poniedziałek na targu w Skaryszewie wykupiła tego konia, mimo że nie ma pieniędzy na utrzymanie swoich stu koni i innych zwierząt uratowanych przez rzeźnią
Skaryszew, największy w Polsce jarmark koński
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Skaryszew, największy w Polsce jarmark koński
Skaryszew, największy w Polsce jarmark koński
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Skaryszew, największy w Polsce jarmark koński
Skaryszew, największy w Polsce jarmark koński
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Skaryszew, największy w Polsce jarmark koński
Wykupiona kobyła ma 16 lat i kuleje. Jest ósmym koniem ze Skaryszewa, który zamieszkał w Przystani
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Wykupiona kobyła ma 16 lat i kuleje. Jest ósmym koniem ze Skaryszewa, który zamieszkał w Przystani
Skaryszew, największy w Polsce jarmark koński
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Skaryszew, największy w Polsce jarmark koński
To już urosło do tradycji. Dominik Nawa, twórca Przystani Ocalenie co roku wykupuje na Wstępach w Skaryszewie jednego konia. - Na więcej nas nie stać - mówi. - Lepiej uratować jednego, niż żadnego - dodaje. Wybiera zawsze te przeznaczone na rzeź, w najgorszym stanie, które źle zniosłyby transport. Chodzą po najniższych cenach.

Wstępy to największy w Polsce jarmark koński. Zaczyna się w pierwszy poniedziałek po środzie popielcowej i trwa trzy dni. Główna ulica ze straganami prowadzi na plac pod cmentarz, gdzie wystawianych jest ponad tysiąc koni. Są wyrzucane z samochodów jak worki ziemniaków i spragnione. Targowisko nie ma poideł, ramp przeładunkowych ani ogrodzenia. Handlarze i kupcy zjeżdżają z całego kraju i zagranicy, głównie Włosi, miejscowi schodzą się całymi rodzinami, dzieci wdrapują się na ciężarówki rzeźnicze, gra muzyka ludowa. Impreza nazywana jest świętem koni.

Wykupiona w poniedziałek kobyła ma 16 lat i kuleje. Jest ósmym koniem ze Skaryszewa, który zamieszkał w Przystani. Petra, Misiu i Vita już nie żyją. Stan Metaksy, wykupionej w zeszłym roku też nie rokował większych nadziei. Na Wstępach stała na opuchniętych nogach, oblepionych zaschniętym gnojem - o konia rzeźnego już się nie dba, nie czyści, nie leczy. W Przystani chciwie wystawia łeb z boksu, nawet w czasie deszczu. Tak jakby dawno nie wychodziła na pastwisko i teraz chce nadrobić podziwianie krajobrazu. Uwielbia być głaskana i czesana.

Nawa mówi, że konie ze Skaryszewa to żywe dowody potwornych warunków ich życia i jego zwieńczenia. Do Dolly doprowadziły Nawę ślady krwi, piętnastoletnia klacz szła kulejąc na wykrzywionych i poranionych od pługa nogach. Kaszmir został wyciągnięty z przepełnionego tira. Tymczasem Kucykowi wystarczyło podkuć ortopedycznie nogę, by normalnie chodził. Jest najmniejszy spośród koni w Przystani, przebiega innym pod brzuchem. Takie widoki, jak mówi Nawa, sprawiają, że istnienie Przystani ma sens.

Ocalenie to głównie przytulisko dla koni. Jest ich tutaj ponad sto. Mają za sobą ciężką pracę w kopalni, na roli, w ośrodkach rehabilitacyjnych czy też na parkourze. Przestały być przydatne, bo się rozchorowały czy też po prostu zestarzały.

Ale w Przystani znajdują azyl również inne zwierzęta i odwiedzają je wycieczki szkolne. Czego mogą się tutaj dowiedzieć? Od Haidi, która umarła w naturalny sposób, że świnie mogą żyć 15 lat, a nie do 120 kilogramów wagi. Od Boruty, która uciekła z rzeźni, że krowa nie jest głupia. A od Larysy, jak wygląda jak, bo również tak nietypowe zwierzęta można tu spotkać. Nie wiadomo, skąd w polskiej rzeźni wzięła się ta tybetańska niby krowa, o połowę mniejsza od naszej, miniatura żubra i dlaczego rogi urosły jej w przeciwne strony. Ma włosy do ziemi, lubi chłód, stroni od innych krów, na konie fuka, spaceruje swobodnie po całym przytulisku i śpi pod gołym niebem. Być może nauka innego podejścia do zwierząt domowych, jak do dzikich i wolnych, to szansa, by ich los się poprawił.

Newton to piąty owczarek niemiecki, który służył w policji. Zamieszkał w Przystani w tym roku. Wcześniejszych czworonożnych funkcjonariuszy udało się adoptować, Newtona raczej nikt nie zechce. Ma aż dziewięć lat, chore nerki i tarczycę. Wymaga stałej opieki weterynaryjnej i specjalnej karmy niskobiałkowej. Koszt jego miesięcznego utrzymania wynosi 500 zł.

Policja powierza Przystani psy i konie, wycofane ze służby. Zwierzęta otrzymują tutaj należną emeryturę, zamiast trafiać do rzeźni. Byłych właścicieli nie interesuje koszt ich utrzymania, a Przystani nie stać już na ratowanie zwierząt. Za ostatnią kobyłę ze Skaryszewa zapłaciła 3,5 tys. zł.. Utrzymuje się wyłącznie z odpisów 1 proc. od podatku, które w zeszłym roku były o ponad 100 tys. niższe.

Informacje, jak wesprzeć Przystań Ocalenie: www.przystanocalenie.pl

Podziel się

  • 21 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów