Lewica będzie rozdawać kwiaty. Miły gest czy agitacja?
2011-03-08
, aktualizacja: 08.03.2011 07:37
Halina Sobańska od kwiatka na Dzień Kobiet bardziej ceni sobie konkrety. Dlatego wzięła udział w akcji przeciwko przemocy
Aktywiści lewicowej młodzieżówki będą dziś w kilku miastach rozdawać paniom kwiaty. Niech nie żałują te, dla których nie starczy. Oni nawet nie udają, że nie chodzi w tym o polityczną agitację.
ZOBACZ TAKŻE
- Chłopie, zmądrzej, puść żonę do pracy! (08-03-11, 05:19)
- Kobiety są różnorodne i wyzyskiwane (07-03-11, 23:16)
- Cuda ze Śląska [ZOBACZ] (07-03-11, 20:47)
Sam Wojciech Nitwinko, radny, asystent posła Witolda Klepacza (SLD) i szef Forum Młodych Socjaldemokratów w Sosnowcu, zarzeka się, że kwiatek będzie tylko miłym pretekstem, żeby zaprosić kobiety do większej aktywności w życiu publicznym: - Będziemy zachęcać panie, by zapisywały się choćby do FMS-u. Na 28 członków w Sosnowcu jest tylko osiem dziewcząt, staramy się, żeby to zmienić, ale nie jesteśmy w stanie zmusić kobiet do większego udziału. A szkoda, bo panie obecne w polityce łagodzą obyczaje i potrafią być bardziej kompetentne od mężczyzn - mówi Nitwinko.
Spytaliśmy kilka pań, czy pomysł im się podoba. Ku naszemu zaskoczeniu najostrzej ten męski plan skrytykowała Halina Sobańska, radna SLD i liderka sosnowieckiego Stowarzyszenia "Aktywne Kobiety", które 8 marca organizuje własne alternatywne obchody pod hasłem "Kobiety na traktory!": "Nie zobaczycie tu chippendalesów, nie zrobicie sobie makijażu, nie dowiecie się, jak schudnąć w 30 dni, jak być wiecznie piękną i młodą i jakie ciuchy będą modne tej wiosny. Nic z tego! Tego wieczoru nie wpuszczamy mainstreamowej papki, która maluje idiotyczne instrukcje obsługi współczesnej kobiety. To będzie nasz wieczór, wieczór Prawdziwych Kobiet, babek z krwi i kości" - napisała w manifeście Sobańska, której nie podoba się propozycja FMS-u.
- Jak widać, mężczyźni ciągle lepiej wiedzą, czego nam trzeba. I tym czymś jest oczywiście kwiatek. To nic, że zarabiamy ok. 20 proc. mniej od nich, że nie chcą posunąć się i zrobić kobietom miejsca na ławce politycznych i biznesowych decyzji! Najbardziej mnie razi, że oni wiedzą lepiej i nigdy nie przyjdzie im do głowy, by chociaż zapytać, czego naprawdę pragniemy - żali się liderka Aktywnych Kobiet. Jeśli dziś na ulicach Sosnowca zobaczy posła Klepacza z naręczem kwiatów, powie mu wprost: - Panie przewodniczący, chcę pierwszego miejsca na liście wyborczej, nie mam zamiaru dłużej być paprotką dla upiększenia męskich list! - grozi Sobańska.
Małgorzata Tkacz-Janik, wiceszefowa Zielonych, sejmikowa radna wybrana z listy lewicy i zdeklarowana feministka, próbuje doszukać się sensu w rozdawaniu kwiatków dla Ewy: - Wcale nie dziwię się, że faceci są trochę pogubieni i nie bardzo wiedzą, co nam zaproponować. Jeżeli skończy się na wręczeniu kwiatka, to oczywiście impreza na poziomie podstawówki. Ale jeśli przy okazji panowie będą rozdawać na przykład karteczki z linkiem do europejskiej karty praw kobiet, zaproszą na manifę czy konferencję o wizjach kobiet we współczesnym świecie - w porządku, zrozumiem. Tkacz-Janik wolałaby też, by panowie poświęcili więcej czasu na sensowną rozmowę o tym, jak na przykład podzielić się obowiązkami i władzą w czasach przełomu.
Także Aleksandra Gajewska-Przydryga (PO), wicemarszałek województwa śląskiego, choć uwielbia dostawać kwiaty (najbardziej herbaciane róże), akcją lewicowej młodzieżówki nie jest zachwycona. - Bo niekoniecznie na rogu ulicy, w miejscu publicznym, bo można podejrzewać, że ma to służyć bardziej splendorowi mężczyzny, który czeka z naręczem - wyłuszcza swoje wątpliwości pani wicemarszałek. Zastanawia się też, czy przypadkiem ktoś nie wpadł na pomysł podarowania podwiędłych tulipanów i podłamanych goździków wręczanych zielonym do góry. Wtedy z pewnością impreza będzie kojarzyła się z dawnymi laty, rajstopami i paczką kawy.
Czy w tej sytuacji lepiej nic nie dawać Ewie, niż się narażać na ośmieszenie? Ależ dawać, tylko coś, co naprawdę sprawi przyjemność, na przykład umyć należące do kobiety auto: - Czysta szyba dla Ewy zamiast kwiatka dla Ewy! To byłby strzał w dziesiątkę! - zachęca pani wicemarszałek. I może ktoś jeszcze zdąży skorzystać z tej rady.
Spytaliśmy kilka pań, czy pomysł im się podoba. Ku naszemu zaskoczeniu najostrzej ten męski plan skrytykowała Halina Sobańska, radna SLD i liderka sosnowieckiego Stowarzyszenia "Aktywne Kobiety", które 8 marca organizuje własne alternatywne obchody pod hasłem "Kobiety na traktory!": "Nie zobaczycie tu chippendalesów, nie zrobicie sobie makijażu, nie dowiecie się, jak schudnąć w 30 dni, jak być wiecznie piękną i młodą i jakie ciuchy będą modne tej wiosny. Nic z tego! Tego wieczoru nie wpuszczamy mainstreamowej papki, która maluje idiotyczne instrukcje obsługi współczesnej kobiety. To będzie nasz wieczór, wieczór Prawdziwych Kobiet, babek z krwi i kości" - napisała w manifeście Sobańska, której nie podoba się propozycja FMS-u.
- Jak widać, mężczyźni ciągle lepiej wiedzą, czego nam trzeba. I tym czymś jest oczywiście kwiatek. To nic, że zarabiamy ok. 20 proc. mniej od nich, że nie chcą posunąć się i zrobić kobietom miejsca na ławce politycznych i biznesowych decyzji! Najbardziej mnie razi, że oni wiedzą lepiej i nigdy nie przyjdzie im do głowy, by chociaż zapytać, czego naprawdę pragniemy - żali się liderka Aktywnych Kobiet. Jeśli dziś na ulicach Sosnowca zobaczy posła Klepacza z naręczem kwiatów, powie mu wprost: - Panie przewodniczący, chcę pierwszego miejsca na liście wyborczej, nie mam zamiaru dłużej być paprotką dla upiększenia męskich list! - grozi Sobańska.
Małgorzata Tkacz-Janik, wiceszefowa Zielonych, sejmikowa radna wybrana z listy lewicy i zdeklarowana feministka, próbuje doszukać się sensu w rozdawaniu kwiatków dla Ewy: - Wcale nie dziwię się, że faceci są trochę pogubieni i nie bardzo wiedzą, co nam zaproponować. Jeżeli skończy się na wręczeniu kwiatka, to oczywiście impreza na poziomie podstawówki. Ale jeśli przy okazji panowie będą rozdawać na przykład karteczki z linkiem do europejskiej karty praw kobiet, zaproszą na manifę czy konferencję o wizjach kobiet we współczesnym świecie - w porządku, zrozumiem. Tkacz-Janik wolałaby też, by panowie poświęcili więcej czasu na sensowną rozmowę o tym, jak na przykład podzielić się obowiązkami i władzą w czasach przełomu.
Także Aleksandra Gajewska-Przydryga (PO), wicemarszałek województwa śląskiego, choć uwielbia dostawać kwiaty (najbardziej herbaciane róże), akcją lewicowej młodzieżówki nie jest zachwycona. - Bo niekoniecznie na rogu ulicy, w miejscu publicznym, bo można podejrzewać, że ma to służyć bardziej splendorowi mężczyzny, który czeka z naręczem - wyłuszcza swoje wątpliwości pani wicemarszałek. Zastanawia się też, czy przypadkiem ktoś nie wpadł na pomysł podarowania podwiędłych tulipanów i podłamanych goździków wręczanych zielonym do góry. Wtedy z pewnością impreza będzie kojarzyła się z dawnymi laty, rajstopami i paczką kawy.
Czy w tej sytuacji lepiej nic nie dawać Ewie, niż się narażać na ośmieszenie? Ależ dawać, tylko coś, co naprawdę sprawi przyjemność, na przykład umyć należące do kobiety auto: - Czysta szyba dla Ewy zamiast kwiatka dla Ewy! To byłby strzał w dziesiątkę! - zachęca pani wicemarszałek. I może ktoś jeszcze zdąży skorzystać z tej rady.
- 20 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
18 głosów
-
Lewica będzie rozdawać kwiaty. Miły gest czy ag...
georgev
08.03.11, 07:42
A jak będą obchodzić 8 marca inne partie ? Oczywiście powiedzą, że to "przeżytek komuny" i nie zrobią nic. A ten opis o podwiędłych tulipanach i połamanych goździkach - to p. redaktorze »
-
Niestety, ten gest to za Podatnikow pieniądze!.
pompo0
08.03.11, 08:03
Każda Partia jest dotowana z budżetu Państwa. To przecież nie z pensji Pana Napieralskiego i pozostałych działaczy SLD nabywane są te kwiaty. To zwykła kampania przedwyborcza, podobna do tej»
-
Lewica będzie rozdawać kwiaty. Miły gest czy ag...
politol59
08.03.11, 14:22
Bardzo miły i sympatyczny gest.»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


