Był brutalny, umarł młodo, ale został utrwalony na tysiącach zdjęć
2011-02-17
, aktualizacja: 17.02.2011 22:14
W sielskiej atmosferze można w Archibarze powspominać i obejrzeć Brutala z Katowic na wielu zdjęciach
Budził skrajne emocje. Został utrwalony na tysiącach zdjęć. Potem zginął tragicznie. Przez swoich wielbicieli otaczany jest coraz gorętszym kultem. Zbuntowana gwiazda Hollywood? Nie, katowicki dworzec kolejowy, Brutal z Katowic. W Galerii Architektury SARP można oglądać od piątku poświęconą mu wystawę.
ZOBACZ TAKŻE
- Neinver buduje dworzec, a miasto może stracić unijną dotację (26-02-11, 23:28)
- Brutal z Katowic ma swoje gadżety [FOTO] (07-02-11, 16:27)
- Nowy dworzec PKP za trzy lata. Zobacz zdjęcia i wideo (23-07-09, 15:49)
Katowicki dworzec kolejowy przetrwał 38 lat. Specjaliści są zgodni co do tego, że był arcydziełem architektury i jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym, w kraju przykładem nurtu zwanego brutalizmem. Byli tacy, którzy kochali się w nim zawsze, ale prawdziwe zainteresowanie zaczął budzić dopiero, kiedy ogłoszono plany jego wyburzenia.
Im bliżej było daty ostatecznego zamknięcia hali, tym częściej można tu było spotkać ludzi z aparatami fotograficznymi. Niektórzy swoje zdjęcia wysyłali Tomkowi Malkowskiemu, założycielowi facebookowego profilu Brutal z Katowic poświęconego dworcowi. Dobrych fotografii było tak dużo, że Malkowski postanowił zorganizować konkurs na najlepsze z nich. Do tej pory można je było oglądać tylko w internecie. Od czwartku współtworzą wystawę "Teraz Brutal!" w Galerii Architektury SARP.
- Zdjęcia konkursowe stanowią tylko fragment wystawy. Starałem się wybrać na nią po prostu najciekawsze ze zdjęć, jakie do tej pory przysłano Brutalowi. Chociaż dobrze znałem ten budynek, niektóre ujęcia mocno mnie zaskoczyły. Ktoś na przykład wszedł na dach. Stamtąd kielichy wyglądały jak zapadłe ciemne kratery. Nie wiedziałem, że ten dworzec może tak wyglądać! - mówi Malkowski, kurator wystawy.
Zdjęcia są bardzo różnorodne. Choć słynne kielichy są na wszystkich, to nie każdego autora interesowały najbardziej. Jana Czypionkę o wiele bardziej fascynują ludzie. Na jednym z jego zdjęć grupa mężczyzn (na tle kielichów oczywiście) wpatruje się w coś intensywnie. - W dworcowy telewizor. To był dzień zaprzysiężenia prezydenta Komorowskiego i w telewizji puszczano transmisję uroczystości. Chciałem ten dzień jakoś utrwalić, a ponieważ lubię fotografować ludzi, poszedłem na dworzec. Tam zawsze można było spotkać kogoś ciekawego - wyjaśnia Czypionka, z zawodu dziennikarz, fotograf z zamiłowania.
Dworzec przyciągał też profesjonalnych fotografów. Przez 21 dni wyburzania kielichów Joanna Nowicka była na placu Szewczyka codziennie. - Na moment kiedy zaczęto wyburzać pierwszy kielich, trafiłam przypadkiem. Było już po południu, nic nie zapowiadało tego, że to właśnie wtedy zacznie się wyburzanie. Nie mogłam uwierzyć, że wszystkie protesty na nic się zdały - wspomina. Popularności dworca wśród fotografów wcale się nie dziwi. - Jeśli ktoś chciał fotografować życie miasta, dworzec był idealnym miejscem. Jeśli szukał wspaniałej architektury - też. Na dworcu można było znaleźć wszystko - mówi Nowicka.
Na wystawie prezentowane są też zdjęcia wykonane przez fotoreporterów katowickiej "Gazety" - Bartka Barczyka i Przemka Jendroskę. Obrazu dopełniają archiwalne fotografie z czasów budowy dworca i lat jego świetności zgromadzone przez Jadwigę Kocur, cenioną dokumentalistkę zafascynowaną śląską architekturą, twórczynię m.in. "Dwugłowego Smoka".
Tytuł wystawy Malkowski wybrał nieprzypadkowo. - Chociaż Brutala już nie ma, to właśnie teraz jest jego czas. Czasem dostrzegamy wartość czegoś dopiero, gdy to stracimy - mówi Malkowski. O tym, że sława Brutala z Katowic rozlewa się po świecie, może świadczyć powodzenie, jakim cieszą się dedykowane mu gadżety. Dostępne od niedawna koszulki i torby z nadrukami zaprojektowanymi przez użytkowników profilu rozchodzą się podobno jak ciepłe bułeczki. Można je kupić w klubie Kato na Mariackiej i sklepie internetowym zoco.pl/sklep.
Wystawę "Brutal z Katowic" w Galerii Architektury można oglądać do 4 marca. Potem ma sławić imię Brutala z Katowic w innych polskich miastach.
Im bliżej było daty ostatecznego zamknięcia hali, tym częściej można tu było spotkać ludzi z aparatami fotograficznymi. Niektórzy swoje zdjęcia wysyłali Tomkowi Malkowskiemu, założycielowi facebookowego profilu Brutal z Katowic poświęconego dworcowi. Dobrych fotografii było tak dużo, że Malkowski postanowił zorganizować konkurs na najlepsze z nich. Do tej pory można je było oglądać tylko w internecie. Od czwartku współtworzą wystawę "Teraz Brutal!" w Galerii Architektury SARP.
- Zdjęcia konkursowe stanowią tylko fragment wystawy. Starałem się wybrać na nią po prostu najciekawsze ze zdjęć, jakie do tej pory przysłano Brutalowi. Chociaż dobrze znałem ten budynek, niektóre ujęcia mocno mnie zaskoczyły. Ktoś na przykład wszedł na dach. Stamtąd kielichy wyglądały jak zapadłe ciemne kratery. Nie wiedziałem, że ten dworzec może tak wyglądać! - mówi Malkowski, kurator wystawy.
Zdjęcia są bardzo różnorodne. Choć słynne kielichy są na wszystkich, to nie każdego autora interesowały najbardziej. Jana Czypionkę o wiele bardziej fascynują ludzie. Na jednym z jego zdjęć grupa mężczyzn (na tle kielichów oczywiście) wpatruje się w coś intensywnie. - W dworcowy telewizor. To był dzień zaprzysiężenia prezydenta Komorowskiego i w telewizji puszczano transmisję uroczystości. Chciałem ten dzień jakoś utrwalić, a ponieważ lubię fotografować ludzi, poszedłem na dworzec. Tam zawsze można było spotkać kogoś ciekawego - wyjaśnia Czypionka, z zawodu dziennikarz, fotograf z zamiłowania.
Dworzec przyciągał też profesjonalnych fotografów. Przez 21 dni wyburzania kielichów Joanna Nowicka była na placu Szewczyka codziennie. - Na moment kiedy zaczęto wyburzać pierwszy kielich, trafiłam przypadkiem. Było już po południu, nic nie zapowiadało tego, że to właśnie wtedy zacznie się wyburzanie. Nie mogłam uwierzyć, że wszystkie protesty na nic się zdały - wspomina. Popularności dworca wśród fotografów wcale się nie dziwi. - Jeśli ktoś chciał fotografować życie miasta, dworzec był idealnym miejscem. Jeśli szukał wspaniałej architektury - też. Na dworcu można było znaleźć wszystko - mówi Nowicka.
Na wystawie prezentowane są też zdjęcia wykonane przez fotoreporterów katowickiej "Gazety" - Bartka Barczyka i Przemka Jendroskę. Obrazu dopełniają archiwalne fotografie z czasów budowy dworca i lat jego świetności zgromadzone przez Jadwigę Kocur, cenioną dokumentalistkę zafascynowaną śląską architekturą, twórczynię m.in. "Dwugłowego Smoka".
Tytuł wystawy Malkowski wybrał nieprzypadkowo. - Chociaż Brutala już nie ma, to właśnie teraz jest jego czas. Czasem dostrzegamy wartość czegoś dopiero, gdy to stracimy - mówi Malkowski. O tym, że sława Brutala z Katowic rozlewa się po świecie, może świadczyć powodzenie, jakim cieszą się dedykowane mu gadżety. Dostępne od niedawna koszulki i torby z nadrukami zaprojektowanymi przez użytkowników profilu rozchodzą się podobno jak ciepłe bułeczki. Można je kupić w klubie Kato na Mariackiej i sklepie internetowym zoco.pl/sklep.
Wystawę "Brutal z Katowic" w Galerii Architektury można oglądać do 4 marca. Potem ma sławić imię Brutala z Katowic w innych polskich miastach.
- 16 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
24 głosy
-
Był brutalny, umarł młodo, ale został utrwalony...
jotdee
17.02.11, 22:30
Ustońcie, bo niy szczimia. Wprzódy miołech agorafobia na tym placu wele dworca, teroz-ki mom Agorafobia jak łotwiyrom Wyborczo.»
-
Co -- koszulki i wory nie schodzą...
jalat
18.02.11, 22:23
... trzeba kryptoreklamyŻa-ło-sne, nekrofilia intelektualna. »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter




