Nerwy pasażerów kontra 35 miejsc parkingowych
2011-02-13
, aktualizacja: 13.02.2011 13:09
Recepta na problem kierowców blokujących tramwajowe tory na katowickiej ul. Kościuszki jest prosta. Wystarczy nakazać, by zostawiali samochody równolegle do krawędzi jezdni. Niestety, ubyłoby miejsc parkingowych, a na to urzędnicy nie chcą się zgodzić.
ZOBACZ TAKŻE
- Za parking na politechnice trzeba wnieść darowiznę (28-03-11, 22:58)
- Prezydenci dali zielone światło tramwajom. Na kredyt (22-02-11, 17:44)
- "Helmuty" już są, Tramwaje dalej szukają używanych wagonów (14-02-11, 14:16)
- Mieszkańcy Katowic to przyzwoici ludzie (08-02-11, 20:26)
- Zróbcie coś z samochodami blokującymi tramwaje! (27-01-11, 18:59)
- Nie bądź "apaczem" na drodze (06-01-11, 21:01)
- Kierowcy, pomyślcie, zanim zaparkujecie na torach (02-12-10, 12:28)
O problemie kierowców, którzy blokują drogę tramwajów, piszemy od kilku lat. Wąskim gardłem jest początkowy fragment ul. Kościuszki od kina Rialto do pl. Miarki. Tutaj tramwaje przez głupotę nieuważnych kierowców stoją notorycznie.
Załamani tramwajarze policzyli kiedyś, że w czasie jednego feralnego miesiąca zablokowane tramwaje miały 1107 minut spóźnienia. - I to się nie zmienia. Z zamknięciem pl. Szewczyka jest nawet gorzej. Jeden źle zaparkowany samochód to nerwy i spóźnienie nie tylko tych pasażerów, którzy jadą w zablokowanym tramwaju, ale też tysięcy ludzi, którzy czekają na przystankach na całej trasie - mówi Marek Kilijański, główny specjalista ruchu w tramwajowej spółce.
Joanna Wolny, parkingowa na tym odcinku ul. Kościuszki, stara się przypominać kierowcom, żeby parkowali prawidłowo. - Nie zawsze zdążę. Problem powtarza się każdego dnia. Czasem kierowca znajduje się po 5 minutach, czasem po godzinie - opowiada i winnych radzi szukać u pobliskiego fryzjera. - Potem okazuje się, że pani w samym środku farbowania musi biec przestawić auto - zdradza.
W zakładzie fryzjerki potwierdzają, że podejrzenia i szukanie winnych zaczyna się u nich. Zarzekają się, że podejrzenia są bezpodstawne. Sabina Pagacz wspomina, że tylko raz winny był ich klient. - I to był pan, nie pani. Zresztą my też jesteśmy za tym, żeby samochody parkowały wzdłuż jezdni. Bo nasi klienci przychodzą potem zdenerwowani przez te tramwaje - mówi Pagacz. - Może wystarczyłoby tu ustawić na stałe dyżurującą lawetę. Koszty szybko by się zwróciły - przekonuje jej koleżanka Beata Antończyk.
Problem dostrzegają też w biurze podróży naprzeciwko, ale zmianie są przeciwni. - Co chwila jest zamieszanie z tymi tramwajami, ale jak kierowcy będą musieli parkować równolegle, to miejsc starczy tylko dla mieszkańców i pracowników okolicznych sklepów. A co z naszymi klientami? - pyta Adam Zieliński, właściciel biura Słoneczne Podróże.
Jaką receptę mają katowiccy urzędnicy? Przekonują, że problem rozwiążę się sam. Pasażerowie muszą tylko poczekać na przebudowę ul. Kościuszki. Po jej zakończeniu auta będą parkowały równolegle do torów. Kiedy? Nieprędko, bo jak sprawdziliśmy, prace najwcześniej zaczną się pod koniec roku. Są częścią ogromnego kontraktu na modernizację linii tramwajowych, wspartego z unijnych funduszy. - Koniec roku to pierwszy możliwy termin. Pod warunkiem że uda się dopełnić wszystkich formalności - podkreśla Bolesław Knapik, dyrektor wykonawczy w Tramwajach Śląskich.
Zapytaliśmy, czy takiego rozwiązania nie dałoby się wprowadzić wcześniej. Z podobnym pomysłem pod koniec stycznia do urzędu zwrócił się przewodniczący rady miejskiej Arkadiusz Godlewski. - Odpowiedzi jeszcze nie dostałem. Wygląda, że ta prosta zmiana organizacyjna wymaga nie lada refleksji w magistracie - komentuje.
W Miejskim Zarządzie Ulic i Mostów potwierdzają, że to rzeczywiście prosta sprawa. - Z naszej strony to ustawienie kilku znaków i namalowanie linii. Decyzja musi jednak zapaść w wydziale rozwoju urzędu miasta - odsyła nas Konrad Wronowski, zastępca dyrektora MZUiM-u w Katowicach.
Tutaj natrafiamy na mur nie do przebycia. Okazuje się, że miejsca parkingowe są najważniejsze. Według wyliczeń urzędników po zmianie sposobu parkowania z prostopadłego na równoległy ubędzie ich 60 proc. Podczas spaceru ul. Kościuszki na tym odcinku naliczyliśmy ich 57, więc zgodnie z rachunkiem urzędników znikłoby 35 miejsc.
- Musimy wybrać mniejsze zło. Wraz z rozpoczęcie przebudowy dworca w mieście jest duży deficyt miejsc parkingowych - mówi Jakub Jarząbek z katowickiego magistratu. Dodaje, że na feralnym odcinku zostanie w najbliższym czasie poprawione oznakowanie poziome, tak żeby kierowcy pamiętali o prawidłowym parkowaniu.
Załamani tramwajarze policzyli kiedyś, że w czasie jednego feralnego miesiąca zablokowane tramwaje miały 1107 minut spóźnienia. - I to się nie zmienia. Z zamknięciem pl. Szewczyka jest nawet gorzej. Jeden źle zaparkowany samochód to nerwy i spóźnienie nie tylko tych pasażerów, którzy jadą w zablokowanym tramwaju, ale też tysięcy ludzi, którzy czekają na przystankach na całej trasie - mówi Marek Kilijański, główny specjalista ruchu w tramwajowej spółce.
Joanna Wolny, parkingowa na tym odcinku ul. Kościuszki, stara się przypominać kierowcom, żeby parkowali prawidłowo. - Nie zawsze zdążę. Problem powtarza się każdego dnia. Czasem kierowca znajduje się po 5 minutach, czasem po godzinie - opowiada i winnych radzi szukać u pobliskiego fryzjera. - Potem okazuje się, że pani w samym środku farbowania musi biec przestawić auto - zdradza.
W zakładzie fryzjerki potwierdzają, że podejrzenia i szukanie winnych zaczyna się u nich. Zarzekają się, że podejrzenia są bezpodstawne. Sabina Pagacz wspomina, że tylko raz winny był ich klient. - I to był pan, nie pani. Zresztą my też jesteśmy za tym, żeby samochody parkowały wzdłuż jezdni. Bo nasi klienci przychodzą potem zdenerwowani przez te tramwaje - mówi Pagacz. - Może wystarczyłoby tu ustawić na stałe dyżurującą lawetę. Koszty szybko by się zwróciły - przekonuje jej koleżanka Beata Antończyk.
Problem dostrzegają też w biurze podróży naprzeciwko, ale zmianie są przeciwni. - Co chwila jest zamieszanie z tymi tramwajami, ale jak kierowcy będą musieli parkować równolegle, to miejsc starczy tylko dla mieszkańców i pracowników okolicznych sklepów. A co z naszymi klientami? - pyta Adam Zieliński, właściciel biura Słoneczne Podróże.
Jaką receptę mają katowiccy urzędnicy? Przekonują, że problem rozwiążę się sam. Pasażerowie muszą tylko poczekać na przebudowę ul. Kościuszki. Po jej zakończeniu auta będą parkowały równolegle do torów. Kiedy? Nieprędko, bo jak sprawdziliśmy, prace najwcześniej zaczną się pod koniec roku. Są częścią ogromnego kontraktu na modernizację linii tramwajowych, wspartego z unijnych funduszy. - Koniec roku to pierwszy możliwy termin. Pod warunkiem że uda się dopełnić wszystkich formalności - podkreśla Bolesław Knapik, dyrektor wykonawczy w Tramwajach Śląskich.
Zapytaliśmy, czy takiego rozwiązania nie dałoby się wprowadzić wcześniej. Z podobnym pomysłem pod koniec stycznia do urzędu zwrócił się przewodniczący rady miejskiej Arkadiusz Godlewski. - Odpowiedzi jeszcze nie dostałem. Wygląda, że ta prosta zmiana organizacyjna wymaga nie lada refleksji w magistracie - komentuje.
W Miejskim Zarządzie Ulic i Mostów potwierdzają, że to rzeczywiście prosta sprawa. - Z naszej strony to ustawienie kilku znaków i namalowanie linii. Decyzja musi jednak zapaść w wydziale rozwoju urzędu miasta - odsyła nas Konrad Wronowski, zastępca dyrektora MZUiM-u w Katowicach.
Tutaj natrafiamy na mur nie do przebycia. Okazuje się, że miejsca parkingowe są najważniejsze. Według wyliczeń urzędników po zmianie sposobu parkowania z prostopadłego na równoległy ubędzie ich 60 proc. Podczas spaceru ul. Kościuszki na tym odcinku naliczyliśmy ich 57, więc zgodnie z rachunkiem urzędników znikłoby 35 miejsc.
- Musimy wybrać mniejsze zło. Wraz z rozpoczęcie przebudowy dworca w mieście jest duży deficyt miejsc parkingowych - mówi Jakub Jarząbek z katowickiego magistratu. Dodaje, że na feralnym odcinku zostanie w najbliższym czasie poprawione oznakowanie poziome, tak żeby kierowcy pamiętali o prawidłowym parkowaniu.
Wystrugaj 35 małych ludzików - komentarz Jacka Madei
Jednak się nie da. A sprawę łatwo może rozwiązać kilka znaków i trochę farby. Wystarczy najpierw policzyć rachunek zysków i strat. Jeśli urzędnicy mają z tym problem, podsuwam gotową receptę.
Przygotuj nóż, kłodę drewna, dużą wagę i farbę (czerwoną i niebieską). Z drewna wystrugaj 35 małych ludzików. Pomaluj na niebiesko. To będą kierowcy. Z reszty wystrugaj dwustu takich samych ludzików, tych pomaluj na czerwono. To wściekli pasażerowie. Kładź po jednym z każdej kupki na szale wagi. Kolor, który przeważy, wygrywa. Proste?
- 35 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
22 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


