Kraty w styropianie, a przestępcy na wolności
2011-02-10
, aktualizacja: 10.02.2011 12:36
Pozornie wszystko wygląda pięknie i bez zarzutu. Tyle że od kilku tygodni policjanci z Będzina zatrzymanych wożą
do okolicznych komend. Wszystko z powodu krat z izby zatrzymań osadzonych w styropianie
Podczas remontu komendy w Będzinie zdemontowano kraty w budynku, po czym osadzono je ponownie. Tyle, że w styropianie. Efekt: dwóch przestępców wyjęło je i uciekło, a przygotowane dla nich cele stoją puste. - Nie mogę tam nikogo wsadzić, bo też da nogę - przyznaje komendant policji
ZOBACZ TAKŻE
- Jak policja (nie) szuka zaginionych (23-02-11, 16:21)
- Skazańcy budowali dom szefowi (20-02-11, 11:42)
- Pasażerowie autobusu obezwładnili groźnego napastnika (12-02-11, 22:40)
- Piłkarz korumpował dyrektorów więzienia (13-12-10, 18:05)
- Więzień wychodził na przepustki i handlował amfetaminą (22-11-10, 12:56)
- Prokuratorzy ukrywali akta za meblami. Z przepracowania (02-08-10, 16:12)
- Dyrektor więzienia na relaksie w spa na koszt skazanego (11-06-10, 13:24)
- Więźniowie kupowali przepustki na chore matki (28-06-09, 19:13)
Przez wiele lat budynek Komendy Powiatowej w Będzinie straszył wyglądem. Z brudnej elewacji odpadał tynk, pojawiały się zacieki, a cienkie mury zimą nie chroniły przed mrozem. Trzy lata temu komenda wojewódzka zdecydowała, że najwyższy czas na remont.
Najpierw w całym budynku wymieniono okna, potem przyszedł czas na docieplenie elewacji.
Roboty wykonywała wyłoniona w przetargu firma z Częstochowy. Jej pracownicy kładąc izolację musieli jednak wykuć kraty w oknach izby zatrzymań, policyjnej izby dziecka (trafiają do niej nastoletni przestępcy) oraz w pokojach wykorzystywanych przez funkcjonariuszy z pionu kryminalnego. Potem osadzili je z powrotem, położyli nowe tynki i pomalowali ściany.
Komenda wojewódzka zatwierdziła wykonanie robót i pod koniec 2008 roku uroczyście otwarto odnowiony budynek. Jego remont kosztował 1,6 mln zł. - Piękny, piękny... - wzdychali z zazdrością komendanci z ościennych miast.
Jednak kilka tygodni temu przestali zazdrościć. Z położonej na parterze policyjnej izby zatrzymań uciekło dwóch nastolatków. Podczas wizyty w toalecie, wykorzystując drucik zdjęty z lampy, otworzyli okno, wypchnęli kratę i wyskoczyli na zewnątrz. Szukało ich kilkuset policjantów, udało ich się zatrzymać po kilkunastu godzinach.
Jak to możliwe, że nastolatkowie wypchnęli ciężkie, żeliwne kraty? - Teoretycznie powinny być nie do sforsowania, tyle że podczas remontu osadzono je w styropianie - przyznaje młodszy inspektor Krzysztof Kwiatkowski, nowy szef będzińskiej policji.
Po ucieczce przestępców kazał sprawdzić kraty zamontowane w całym budynku. I okazało się, że większość z nich również można wypchnąć.
Od kilku tygodni będzińscy policjanci wszystkich zatrzymanych przez siebie przestępców wożą więc do komend w innych miastach. Podobnie jest z nastolatkami. - Dopóki tych krat się nie wzmocni, do mojej izby zatrzymań nikogo nie wsadzę, bo znowu da nogę - mówi Kwiatkowski.
Kontrola przysłana przez komendę wojewódzką potwierdziła, że kraty sa źle zamontowane. - Wykonawca inwestycji musi to naprawić w ramach gwarancji. Ma czas do przyszłego czwartku - mówi podinspektor Andrzej Gąska, rzecznik prasowy śląskiej policji.
Wczoraj po południu wokół budynku będzińskiej komendy budowlańcy zaczęli rozkładać rusztowania. Dzisiaj zaczną roboty.
Według Romana Wierzbickiego, przewodniczącego zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów historia z kratami to gigantyczny skandal, który nigdy nie powinien się wydarzyć. - To także dowód na to, że przy całej mizerii finansowej, jaka dotknęła policję, kompletnie nie dbamy o to, w jaki sposób wydajemy nasze pieniądze - mówi Wierzbicki. Podkreśla, że remont budynku był nadzorowany przez inspektora budowlanego komendy wojewódzkiej, który podpisał protokół odbioru robót. - To on powinien ponieść odpowiedzialność za ucieczkę. Bo skoro nastolatkom udało się wypchnąć kraty, to ciekawe jak sprawdzał ich zamocowanie - pyta Wierzbicki. Dodał też, że fuszerka przy remoncie naraziła policję na straty finansowe. Bo wożenie codziennie przestępców do innych komend generuje poważne koszty.
Zapytaliśmy wczoraj, czy wobec inspektora, który nadzorował remont będzińskiej komendy, zostanie wszczęte postępowanie dyscyplinarne. - To niemożliwe, nie pracuje już w policji - stwierdził Gąska.
Jedyną osobą, która zostanie ukarana, będzie policjant, który pilnował nastolatków. Za to, że nie sprawdzał, co robią w łazience izby dziecka, będzie miał dyscyplinarkę. - To jakieś nieporozumienie! Nasi prawnicy chętnie mu pomogą - zapowiada przewodniczący Wierzbicki.
Najpierw w całym budynku wymieniono okna, potem przyszedł czas na docieplenie elewacji.
Roboty wykonywała wyłoniona w przetargu firma z Częstochowy. Jej pracownicy kładąc izolację musieli jednak wykuć kraty w oknach izby zatrzymań, policyjnej izby dziecka (trafiają do niej nastoletni przestępcy) oraz w pokojach wykorzystywanych przez funkcjonariuszy z pionu kryminalnego. Potem osadzili je z powrotem, położyli nowe tynki i pomalowali ściany.
Komenda wojewódzka zatwierdziła wykonanie robót i pod koniec 2008 roku uroczyście otwarto odnowiony budynek. Jego remont kosztował 1,6 mln zł. - Piękny, piękny... - wzdychali z zazdrością komendanci z ościennych miast.
Jednak kilka tygodni temu przestali zazdrościć. Z położonej na parterze policyjnej izby zatrzymań uciekło dwóch nastolatków. Podczas wizyty w toalecie, wykorzystując drucik zdjęty z lampy, otworzyli okno, wypchnęli kratę i wyskoczyli na zewnątrz. Szukało ich kilkuset policjantów, udało ich się zatrzymać po kilkunastu godzinach.
Jak to możliwe, że nastolatkowie wypchnęli ciężkie, żeliwne kraty? - Teoretycznie powinny być nie do sforsowania, tyle że podczas remontu osadzono je w styropianie - przyznaje młodszy inspektor Krzysztof Kwiatkowski, nowy szef będzińskiej policji.
Po ucieczce przestępców kazał sprawdzić kraty zamontowane w całym budynku. I okazało się, że większość z nich również można wypchnąć.
Od kilku tygodni będzińscy policjanci wszystkich zatrzymanych przez siebie przestępców wożą więc do komend w innych miastach. Podobnie jest z nastolatkami. - Dopóki tych krat się nie wzmocni, do mojej izby zatrzymań nikogo nie wsadzę, bo znowu da nogę - mówi Kwiatkowski.
Kontrola przysłana przez komendę wojewódzką potwierdziła, że kraty sa źle zamontowane. - Wykonawca inwestycji musi to naprawić w ramach gwarancji. Ma czas do przyszłego czwartku - mówi podinspektor Andrzej Gąska, rzecznik prasowy śląskiej policji.
Wczoraj po południu wokół budynku będzińskiej komendy budowlańcy zaczęli rozkładać rusztowania. Dzisiaj zaczną roboty.
Według Romana Wierzbickiego, przewodniczącego zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów historia z kratami to gigantyczny skandal, który nigdy nie powinien się wydarzyć. - To także dowód na to, że przy całej mizerii finansowej, jaka dotknęła policję, kompletnie nie dbamy o to, w jaki sposób wydajemy nasze pieniądze - mówi Wierzbicki. Podkreśla, że remont budynku był nadzorowany przez inspektora budowlanego komendy wojewódzkiej, który podpisał protokół odbioru robót. - To on powinien ponieść odpowiedzialność za ucieczkę. Bo skoro nastolatkom udało się wypchnąć kraty, to ciekawe jak sprawdzał ich zamocowanie - pyta Wierzbicki. Dodał też, że fuszerka przy remoncie naraziła policję na straty finansowe. Bo wożenie codziennie przestępców do innych komend generuje poważne koszty.
Zapytaliśmy wczoraj, czy wobec inspektora, który nadzorował remont będzińskiej komendy, zostanie wszczęte postępowanie dyscyplinarne. - To niemożliwe, nie pracuje już w policji - stwierdził Gąska.
Jedyną osobą, która zostanie ukarana, będzie policjant, który pilnował nastolatków. Za to, że nie sprawdzał, co robią w łazience izby dziecka, będzie miał dyscyplinarkę. - To jakieś nieporozumienie! Nasi prawnicy chętnie mu pomogą - zapowiada przewodniczący Wierzbicki.
- 44 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
99 głosów
-
Kraty w styropianie, a przestępcy na wolności
wadwzr
10.02.11, 14:38
Zawsze mówiłem że nie będzie lepiej, ale niewątpliwie będzie... weselej :))) I jak widzę nie pomyliłem się :)))»
-
Kraty w styropianie, a przestępcy na wolności
palec1
10.02.11, 20:49
altrajch to iwanolandia, dziki wschód, tam sie nigdy nic nie zmieni, haha»
-
Kraty w styropianie, a przestępcy na wolności
boleclaw
10.02.11, 22:33
policję powinni jeszcze wyposażyć w styropianowe pałki i styropianowe pistolety»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

