Godka bez poparcia komisji mniejszości narodowych. "To dialekt, nie język"

Przemysław Jedlecki
2011-02-09 , aktualizacja: 09.02.2011 13:03
A A A Drukuj
Marsz Autonomii Fot. Bartłomiej Barczyk / AG Marsz Autonomii
Kolejna porażka w staraniach o uznanie godki śląskiej za język regionalny. Wspólna komisja przedstawicieli rządu i mniejszości narodowych prawie jednomyślnie uznała, że to tylko dialekt
Marek Plura, poseł PO, który w Sejmie zabiega o wpisanie godki na listę języków regionalnych, jest niepocieszony. - To uparte powtarzanie pustych sloganów na temat naszej mowy - komentuje Plura. Wprawdzie posłowie nie muszą uwzględniać opinii komisji, jednak teraz Plurze trudniej będzie znaleźć wystarczająco dużo głosów, by przeforsować złożony przez siebie jesienią projekt ustawy.

Komisja nie ograniczyła się do negatywnego zaopiniowania wniosku. W uzasadnieniu wyjaśniła też, skąd wzięła się odrębność godki. Najwyraźniej - zdaniem członków komisji - to efekt polityki, wojen i zmian granic. "Gwary śląskie przez długie stulecia rozwijały się - z uwagi na rozdzielenie granicą I Rzeczypospolitej, a następnie granicami rozbiorowymi - poza głównym nurtem rozwoju polskiego języka literackiego. Stąd pewna ich odrębność (...) oraz zachowanie wielu elementów staropolszczyzny" - czytamy w opinii komisji.

Jedynym członkiem komisji, który nie zgodził się z tą opinią, była dr Olena Duć-Fajfer, która reprezentuje w niej Łemków. - Nie mogę popierać stanowiska, w którym zastosowano dziewiętnastowieczne klasyfikacje językowe - wyjaśnia i dodaje, że jeśli śląski będzie językiem regionalnym, to uda się ochronić go przed dalszą degradacją.

Przeciwko wnioskowi opowiedział się m.in. ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który we wspólnej komisji reprezentuje polskich Ormian.

Lucjan Karasiewicz, poseł PJN, który jako pierwszy proponował oficjalne uznanie godki za język, nie jest zaskoczony takim obrotem sprawy. - Od początku byłem pewien, że MSWiA stanie na głowie, by nie spełnić naszego postulatu. Najpierw wytykano nam, że mowa śląska nie jest skodyfikowana. A teraz, gdy to już trwa, wymyśla się kolejne argumenty przeciw - mówi i zapewnia, że to tylko utwierdza go w przekonaniu, że Sejm powinien przegłosować projekt Plury, nie oglądając się na głosy sprzeciwu.

- To decyzja polityczna, która musi być podjęta raz na zawsze. Przecież identycznie było z kaszubskim - przypomina Karasiewicz.

Również Plura nie zamierza rezygnować z próby przeforsowania projektu, pod którym podpisało się kilkudziesięciu posłów ze wszystkich ugrupowań. - Nie przejmuję się za bardzo opinią komisji. Przedstawiciele mniejszości, którzy w niej zasiadają, na pewno wiedzą, że gdy śląski będzie językiem regionalnym, to będzie uczestniczył w podziale pieniędzy, które dziś te mniejszości dostają. Mówimy o 15 mln zł rocznie dla wszystkich - mówi Plura.

Twierdzi, że opinia komisji nie przekreśla szans na końcowy sukces. - To nie jest stanowisko całego rządu. Chcę się spotkać w tej sprawie z premierem Donaldem Tuskiem. Mam nadzieję, że zrozumie nasze aspiracje - dodaje poseł PO.

Jerzy Gorzelik, lider Ruchu Autonomii Śląska, nie dziwi się, że przedstawiciele mniejszości narodowych nie poparli śląskich starań. Jego zdaniem obawiają się uznania śląskiego za język regionalny, bo wtedy dostaliby mniej pieniędzy. - Warto też pamiętać, że władza nie lubi zmian i na emancypację Ślązaków od dawna spogląda z dużą rezerwą - komentuje Gorzelik. Zwraca też uwagę na to, że w spisie powszechnym kilkadziesiąt tysięcy osób zadeklarowało, że używa języka śląskiego, a komisja to zignorowała. - Dlatego mam nadzieję, że Sejm mimo wszystko przegłosuje projekt Plury - dodaje lider RAŚ.

Podobnego zdania jest poseł Kazimierz Kutz. Jego zdaniem projekt prędzej czy później będzie głosowany przez Sejm. - Jestem bardzo ciekaw, jak się to potoczy. Póki co pokutuje bowiem podział, który zrodził się już za czasów Bismarcka. Wierzono wtedy, że na Górnym Śląsku można być tylko Polakiem lub Niemcem. To utrwaliło się do dziś. W efekcie Ślązaków kilka lat temu nie uznano za grupę etniczną i dziś są ze swoimi sprawami poza polskim prawem - dodaje.

Komentarz Józefa Krzyka

Nie mieszajcie godki do polityki

Kibicowałem staraniom o uznanie godki śląskiej za język regionalny i żałuję, że - wiele na to wskazuje - skończą się porażką. Musiało się jednak tak stać, skoro inicjatorzy tego przedsięwzięcia nie zrobili dotąd nic, żeby rozwiać wątpliwości niedowiarków. Jeśli godka rzeczywiście ma być traktowana tak jak wszystkie języki, należało przekonać do tego przede wszystkim specjalistów, np. filologów, etnologów i historyków kultury. Mając choć kilka głośnych nazwisk po swojej stronie, dużo łatwiej byłoby obalić argumenty polityków, którzy z uporem powtarzają, że godka jest tylko gwarą, zaś Ślązacy, którzy są innego zdania, chcą dla siebie jakichś specjalnych przywilejów. Nie chcę, by ewentualna pozytywna decyzja w sprawie godki podyktowana była politycznymi naciskami. W ten sposób już na zawsze losy godki będą zależne od polityki, a po zmianie warty w Sejmie komuś może strzelić do głowy, by godkę zdegradować.



Podziel się

  • 258 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    31 głosów